Andrzej Sośnierz
Fot. Dominik Gajda/REPORTER

Sztuka lekarska niech nadal pozostanie sztuką

Z Andrzejem Sośnierzem, posłem do Sejmu RP, rozmawia Paweł Kruś

Na jakich problemach ochrony zdrowia skoncentrował się Pan w pierwszym półroczu 2018 roku?

W pierwszym półroczu zaangażowałem się w kwestie ośrodków wczesnej interwencji, które zajmują się rehabilitacją i opieką holistyczną nad najmłodszymi dziećmi zagrożonymi lub dotkniętymi niepełnosprawnością. W ramach ustawy „Za życiem” pojawił się, moim zdaniem, wadliwy pomysł stworzenia państwowych ośrodków finansowanych z budżetu, które miałyby realizować te same zadania, które pełnią już od kilkunastu lat niepubliczne ośrodki wczesnej interwencji prowadzone przez organizacje pozarządowe. Te nowe państwowe placówki wkraczają w obszar, który jest już zagospodarowany i dobrze funkcjonuje. W ten sposób powstał problem ośrodków zajmujących się tym samym i konkurujących ze sobą, a ja staram się to jakoś pogodzić i rozwiązać.

Drugi temat, którym się zajmowałem ostatnio, to kwestia techników farmaceutycznych. Ktoś wpadł na pomysł zlikwidowania tego zawodu, a tacy pracownicy są niezbędni w systemie. Wygaszanie tego zawodu w perspektywie czasu spowoduje, że za kilka lat zabraknie pracowników w aptekach.

Co na to Naczelna Rada Aptekarska?

Nie znam stanowiska Rady. Niewykluczone, że poprze ten pomysł ze względu na konkurencję pomiędzy farmaceutami a technikami farmaceutycznymi. Nie spotkałem się jeszcze ze środowiskiem farmaceutów w tej sprawie i nie wiem, jaką ma opinię.

Można domniemywać, że…

Moim zdaniem powinniśmy rozpocząć reformy aptekarskie od zmiany modelu usług farmaceutycznych. Specyfika zawodu farmaceuty przez lata polegała na odpowiedzialności za stworzenie leku. W tej chwili już niewiele aptek robi leki na miejscu, w większości sprzedaje się lekarstwa gotowe. Czas najwyższy, aby w miejsce tworzenia leku pojawiła się opieka farmaceutyczna. Uważam, że ta sprawa może być załatwiona szybko i skutecznie. Wystarczy, że Narodowy Fundusz Zdrowia utworzy nowy produkt w postaci porady farmaceutycznej i zawrze kontrakty z chętnymi do jej świadczenia farmaceutami.

W 2015 roku miał być uruchomiony program pilotażowy płatnej opieki farmaceutycznej, który nie ruszył. Czy istnieje możliwość, żeby powrócić do tego pomysłu?

Pojawiły się wtedy obawy, które ja również podzielam. Nie może to być program obligatoryjny dla wszystkich farmaceutów. Do każdej czynności trzeba mieć pewne umiejętności, a nie każdy je posiada. Tu wchodzimy w obszar leczenia i odpowiedzialności za podejmowane decyzje dotyczące zdrowia. Dodatkowo trzeba by przygotować system informacji i monitoringu, m.in. żeby uchronić się przed pomyłkami i patologiami. To są rzeczy relatywnie proste, ale my mamy tendencję do komplikowania wszystkiego. Mimo wszystko wierzę, że uda się uruchomić ten program. Rezultatem funkcjonowania opieki farmaceutycznej powinno być wyeliminowanie lub co najmniej ograniczenie polipragmazji, zmniejszenie problemów wynikających ze szkodliwych interakcji między lekami, być może nawet zmniejszenie wydatków pacjentów i NFZ na leki oraz pewne zmniejszenie ilości potrzebnych wizyt u lekarzy.

Czym będzie się Pan zajmował w drugim półroczu?

Na pewno kontynuacją dotychczasowych tematów, ale też mam zamiar trochę więcej czasu poświęcić na konstruowanie programu na przyszłą kadencję. Roboczo nazywam to programem naprawy. Już nie reformy, bo reforma była tylko jedna – z systemu budżetowego na system ubezpieczeniowy. Niestety system ubezpieczeniowy nigdy w Polsce nie zadziałał w pełni. Dosyć szybko pojawiły się patologie wynikające ze zbyt dużej ingerencji państwa i budżetowego myślenia o systemie ochrony zdrowia. Trzeba się zastanowić, jak go naprawić, uporządkować, wrócić do niektórych rozwiązań, które rokowały dobrze, ale zostały przerwane.

Panie pośle, jest Pan legendarnym twórcą Śląskiej Kasy Chorych, gdzie 20 proc. ze stawki kapitacyjnej przeznaczone było na badania diagnostyczne i profilaktykę. Czy jest Pan gotów zająć stanowisko w sprawie wyodrębnienia diagnostyki i profilaktyki ze stawki kapitacyjnej lekarzy POZ?

Sztywne sterowanie kwotą nie do końca jest słuszne. Rozliczanie z ilości badań w dużej mierze zależy od osobowości i intuicji lekarza. Jestem zdania, że należy monitorować, co robią i jakie mają rezultaty lekarze rodzinni, ale w taki sposób, żeby nie było to uciążliwe. Powinniśmy raczej badać rezultaty leczenia i z tego wyciągać wnioski. Nie każda sztywna reguła w tak złożonym świecie, jak medycyna, się sprawdza. Sztywne ustalenie granic jest jedną z metod, ale ja jestem zwolennikiem elastyczności. Sztuka lekarska niech nadal pozostanie Sztuką.

Rozmawiał Paweł Kruś

Sztuka lekarska niech nadal pozostanie sztuką
Oceń ten artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza