Nieprzestrzeganie zaleceń terapeutycznych to dużo więcej niż „problem pacjenta” – to również poważne konsekwencje społeczne i ekonomiczne. Opowiadają o nich prof. Aleksander Prejbisz z Kliniki Nadciśnienia Tętniczego Narodowego Instytutu Kardiologii – Państwowy Instytut Badawczy oraz dr hab. Maciej Niewada z Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego
W Polsce ponad 30 proc. pacjentów nie wykupuje pierwszej recepty, a wielu z tych, którzy ją realizują, przestaje brać leki już po kilku tygodniach. Non-adherence, jak zauważa prof. Aleksander Prejbisz, to jednak dużo więcej niż niewykupienie leków czy ich nieregularne przyjmowanie. – To cała gama zachowań: od nierealizowania recept, przez przerywanie terapii, aż po brak modyfikacji stylu życia. A bez tego ostatniego sama farmakoterapia często nie wystarcza – podkreśla.
Choroby układu krążenia to wciąż główny zabójca Polaków i jeden z największych obciążeń dla systemu ochrony zdrowia. Wydatki państwa na ich leczenie wynoszą w przeliczeniu ok. 1200 zł rocznie na jednego mieszkańca. Jednak – jak pokazują dane – aż 35 proc. pacjentów z nadciśnieniem nie realizuje recepty na refundowany lek, a spośród tych, którzy ją wykupili, wielu nie dociera nawet do końca pierwszego roku terapii. Najgorzej wypadają osoby w wieku 30–40 lat, czyli grupa, w przypadku której leczenie ma największy potencjał prewencyjny. – To paradoks: najwięcej możemy zyskać, gdy zaczniemy leczenie wcześnie, a właśnie wtedy pacjenci najczęściej rezygnują – mówi prof. Aleksander Prejbisz. – Przeciętnie pacjent ma leki tylko na 19 dni w miesiącu. Przez 10 dni nie bierze nic – dodaje.
Grupą, która częściej przestrzega zaleceń lekarskich – choć nie wszyscy – są osoby powyżej 60. roku życia. Poniżej tego wieku adherencja diametralnie się pogarsza. A skutki zaniedbania są dramatyczne. Np. w przypadku nieregularnego stosowania statyn ryzyko zgonu wzrasta o ponad 21 proc., a wśród pacjentów po zawale serca – o 28 proc. Z kolei u pacjentów z wysokim stężeniem cholesterolu, którym zalecono aktywność fizyczną, jeśli będą stosowali się do zaleceń, ryzyko zgonu jest niższe aż o 30 proc.
Między receptą a leczeniem
Proces od wystawienia recepty do skutecznego leczenia to zdaniem ekspertów droga przez „pole minowe”. Po drodze pacjent musi odebrać receptę, zrealizować ją, prawidłowo dawkować lek, a potem pojawić się na kolejnej wizycie. – System opiera się głównie na lekarzu. To za mało. Wsparcie powinno być szerokie: farmaceuci, pielęgniarki, edukatorzy zdrowotni. W innych krajach to zespół terapeutyczny bierze odpowiedzialność za adherencję. U nas – samotny lekarz – wskazuje prof. Prejbisz.
Dr hab. Maciej Niewada: – Koszt braku adherencji? W Polsce jeszcze kilkanaście lat temu szacowany był na 6 mld złotych rocznie. Dziś ta kwota jest zapewne znacznie wyższa. W skali Europy brak przestrzegania zaleceń generuje rocznie 125 mld euro kosztów bezpośrednich, nie wliczając w to tzw. kosztów pośrednich, czyli m.in. absencji zawodowej czy wcześniejszej śmiertelności.
Tymczasem, jak pokazują analizy, każde euro zainwestowane w poprawę adherencji przynosi od 3 do 13 euro oszczędności. – To naprawdę ogromny potencjał – twierdzi dr Niewada. – Dla porównania: szczepienia, uznawane za jedną z najbardziej opłacalnych metod profilaktycznych, przynoszą średnio 16-krotny zwrot. Adherencja daje niemal porównywalny efekt.
Adherence nie zaczyna się w aptece
Z badań wynika, że największe oszczędności uzyskamy, poprawiając adherencję w trzech obszarach takich jak cukrzyca, nadciśnienie i dyslipidemia. Te choroby generują największe koszty, a ich leczenie – jeśli jest prowadzone regularnie – pozwala skutecznie zapobiegać poważnym powikłaniom: zawałom, udarom, niewydolności nerek czy amputacjom. Przykładowo: o 4,6 proc. wzrasta liczba wizyt u lekarza, jeśli pacjent z cukrzycą nie stosuje się do zaleceń terapeutycznych, liczba wizyt na SOR u tych chorych rośnie o 20,4 proc., a liczba hospitalizacji – o 20,9 proc. A leczenie powikłań jest kosztowne.
Eksperci są więc zgodni co do tego, że czas na działania systemowe. Co można zrobić? Lista interwencji, które mogą zwiększyć adherencję, jest długa – od edukacji pacjenta, przez uproszczenie schematów leczenia (np. terapie skojarzone), aż po reformy refundacyjne. – Przeszliśmy istotne zmiany w polityce lekowej – zauważa dr Niewada. – Terapie skojarzone, które są dziś podstawą leczenia, m.in. nadciśnienia, zyskały większe wsparcie. To jednak nie wszystko. Potrzebujemy też działań ukierunkowanych, opartych o analizę efektywności.
Prof. Aleksander Prejbisz podkreśla, że kluczem jest partnerstwo z pacjentem – rozmowa, współodpowiedzialność i wspólne podejmowanie decyzji, a nie myślenie o chorym jako o „odbiorcy usług”. – Nie da się osiągnąć sukcesu bez zaangażowania pacjenta – mówi. – Adherencja nie zaczyna się w aptece. Zaczyna się w gabinecie, od rozmowy.
Wypowiedzi pochodzą z konferencji „Adherencja terapeutyczna w przewlekłych chorobach cywilizacyjnych. Poprawa rokowania pacjentów i optymalizacja kosztów ochrony zdrowia dzięki odblokowaniu potencjału profilaktyki” zorganizowanej z okazji Światowego Dnia Adherence przez UM w Lublinie i Think Tank – chyba że zaznaczono inaczej






