DOŁĄCZ DO SUBSKRYBENTÓW

NEWSLETTERA

Między algorytmem a sercem pacjenta

Podziel się treścią:

Forbes pisał niedawno o „fali idealnych CV”. Dokumenty, które coraz częściej generuje sztuczna inteligencja, zaczynają wyglądać tak samo: poprawne do bólu, wygładzone, idealnie dopasowane do wymagań rekrutera. Problem polega na tym, że za tą perfekcją często nie stoi prawdziwy człowiek, a jedynie język, który wyuczył się powtarzalnych formuł – język sztucznej inteligencji. Rekruterzy zaczynają więc tracić czujność, bo jak odróżnić kandydata z krwi i kości od kogoś, kto istnieje tylko w pliku PDF?

Ta historia ma jednak znacznie szersze znaczenie. Jeśli przyjrzymy się jej przez pryzmat medycyny, zobaczymy, że mechanizm „uniformizacji” może zagrozić także tam, gdzie stawką jest nie praca, lecz życie i zdrowie pacjenta.

Wyobraźmy sobie, że algorytmy, które już dziś wspierają lekarzy w analizie badań obrazowych czy w dokumentacji medycznej, zaczną produkować ujednolicone opisy przypadków; każdy pacjent sprowadzony do szeregu schematycznych zdań, takich samych słów, identycznych sformułowań. I choć technologia może imponować precyzją, to w pewnym momencie zniknie z niej to, co w medycynie jest najważniejsze: człowiek i jego wyjątkowość.

Bo medycyna, wbrew pokusom uniformizacji, zawsze była i pozostanie sztuką dostrzegania różnic. Pacjent z cukrzycą nigdy nie jest „po prostu” pacjentem z cukrzycą. Jeden boi się igły bardziej niż choroby, drugi wstydzi się przyznać, że zapomina o lekach, trzeci woli przemilczeć objawy, żeby nie „zawracać głowy” lekarzowi. Szablon tego nie uchwyci. A jeśli lekarz zaufa tylko schematowi, to straci szansę, aby dostrzec człowieka w jego pełnym, niepowtarzalnym kontekście.

„Idealne CV” w rekrutacji staje się więc metaforą „idealnej dokumentacji medycznej”, która – choć uporządkowana i poprawna – nie oddaje całej prawdy albo wręcz tylko jej zalążek. I tak jak nieudana rekrutacja kosztuje firmę czas oraz pieniądze, tak w medycynie „nieudana diagnoza” oparta na zbyt powierzchownych danych kosztuje zdrowie, a czasem wręcz życie. Dlatego lekarz XXI wieku potrzebuje podwójnej czujności: wobec technologii, która kusi wygodą, i wobec własnych przyzwyczajeń, które każą ufać schematom. Bo choć systemy AI mogą wskazać drogę, to tylko człowiek potrafi usłyszeć, co kryje się między słowami pacjenta, w drżeniu jego głosu, w spojrzeniu, w tym, co niewygodne i trudne do zapisania w tabeli.

Technologia jest narzędziem, a nie substytutem relacji lekarz–pacjent. W epoce sztucznej inteligencji, która uczy nas, że wszystko da się ujednolicić i sprowadzić do algorytmu, największym wyzwaniem dla medycyny będzie ocalenie indywidualności. Tego, że każdy pacjent to osobna historia, której nie da się opisać gotowym wzorem.

Bo medycyna, choć korzysta z nauki i technologii, wciąż pozostaje sztuką – a sztuka zaczyna się tam, gdzie kończy się powtarzalność.

Ewa Podsiadły-Natorska

Ewa Podsiadły-Natorska
Ewa Podsiadły-Natorskahttp://www.epnatorska.pl
Dziennikarka, redaktor prowadząca "Świat Lekarza", autorka książek. Laureatka nagród i wyróżnień, należy do Stowarzyszenia Dziennikarze dla Zdrowia oraz Dziennikarskiego Klubu Promocji Zdrowia.

Więcej od autora

Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

ŚWIAT LEKARZA i ŚWIAT LEKARZA 3D w Twojej skrzynce mailowej: