Więcej

    Prof. dr hab. n. med. Jerzy Nawrocki: Technika odwróconego płatka

    Nasza metoda jest powszechnie stosowana w Azji. Niedawno odbył się kongres amerykańskiego towarzystwa siatkówkowego: okazało się, że wszyscy stosują technikę odwróconego płatka, ale nie u wszystkich pacjentów. Nam wydaje się, że korzystniej jest stosować ją zawsze, u każdego pacjenta, a nie tylko u wybranych. Mamy praktycznie 100 proc. wyleczonych pacjentów – mówi prof. dr hab. n. med. Jerzy Nawrocki, okulista, chirurg witreoretinalny, autor techniki odwróconego płatka stosowanej w leczeniu otworów w plamce.

    Panie Profesorze, jeszcze do niedawna otwór w plamce stanowił poważny problem. Dlaczego?

    Otwór w plamce do 1990 roku był chorobą nieopera­cyjną. Lekarze nie umieli tego leczyć. Uważali, że tego się leczyć nie da. Otwór w plamce to nie tylko ubytek tkanki w środku, ale bardzo często również uniesie­nie brzegów tego otworu od podłoża, czyli naczyniów­ki. Dwóch okulistów – Neil Kelly i Robert Wendel z Kalifornii – zaobserwowało w 1989 roku, że po wykonaniu witrektomii i podaniu gazu mikroskopijne uniesienie siatkówki od naczyniówki wokół otworu może „przy­klapnąć”. W tamtym czasie nie mieliśmy różnych me­tod diagnostycznych, które mamy dzisiaj. Okulistyka była zupełnie inna niż jest dzisiaj, ale oni uznali, że to jest już jakaś forma wyleczenia. Chcieli to publikować, ale – z racji braku dobrej diagnostyki – recenzenci im nie wierzyli, że to jest prawdą. W 1991 roku udało im się uzyskać publikację w dość prestiżowym czasopi­śmie. Od tego momentu zaczął się boom na leczenie otworu w plamce.

    Stosowano różne metody?

    Tak, ale większość z nich nie miała większego sen­su. Celem było jednak nie to, żeby otwór całkiem się zamknął i jakby zniknął, tylko żeby jego brzegi przytwierdziły się do naczyniówki. Dawało to pew­ną poprawę, ale nie tak wspaniałą. Wielu okulistów uważało wtedy, że chyba najlepszym sposobem jest zdjąć tzw. błonę graniczną wewnętrzną. Nie było jednak do tego zdjęcia błony granicznej wewnętrz­nej, narzędzi, metod. Każdy próbował, ja też – już od 1995 roku. Pomysł istniał w środowisku, ale do­piero w 1997 roku niemiecki profesor Claus Eckardt opublikował pierwszą pracę na ten temat i zapro­ponował, w jaki sposób, jakimi narzędziami to robić. Świat w zasadzie przyjął, że przy otworze w plamce trzeba zdjąć błonę graniczną wewnętrzną siatkówki i podać gaz.

    Jaka była skuteczność tej metody?

    Według mnie – na poziomie 70 proc. W tamtym czasie stosowałem tę metodę i takie właśnie były moje wyni­ki. Pytałem sam siebie: o co chodzi? Narzędzia miałem identyczne, środki farmakologiczne już też – w 2001 roku założyliśmy klinikę okulistyczną „Jasne Błonia” i mieliśmy do nich dostęp. Lekarze na świecie twier­dzili, że mają 100 proc. sukcesu, ja – nie. Jeździłem na kongresy. Pewnego razu zapytałem jednego z do­świadczonych amerykańskich lekarzy, który zrobił wielką karierę: „Słuchaj, zrobiłeś wszystko, jak na­leży, a pacjent nie ma zamkniętego otworu, co ro­bisz?”. Odpowiedział: „Ja płaczę…”. Dla mnie był to sygnał, że oni może też wszystkiego nie wiedzą tak, jak mówią.

    Odkrył Pan Profesor nową technikę operacyjną – „Technikę Odwróconego Płatka”. Jak doszło do jej odkrycia i na czym polega?

    Przypadek sprawił, że mieliśmy pacjentkę, któ­ra miała bardzo nietypowy otwór w plamce. Był tam jakiś białawy element tkanki wiszący obok tego otworu. Zoperowałem go tradycyjną meto­dą, nagrałem film i oglądałem później wielokrotnie z żoną, dr Zofią Nawrocką. Widziałem, że usuwam białawą tkankę z oka i ten otwór się nie zamknął. Pomyślałem, że gdybym jednak tej białawej tkan­ki nie usunął, może udałoby się taką pacjentkę wy­leczyć. Zaczęliśmy myśleć, co robić: obcą tkankę włożyć do oka? Nie bardzo. Stąd przyszedł pomysł i on rzeczywiście był mój, żeby – zamiast zdejmo­wać i wyrzucać błonę graniczną wewnętrzną – wy­korzystać ją jako rodzaj opatrunku i położyć na tym otworze.

    blank

    Pełnościenny otwór w plamce

    blank

    Stan po 18 miesiącach od operacji: pełna regeneracja warstwy fotoreceptorów

    Wsparciem był zespół, który pracował z Panem Profesorem…

    Rola mojego otoczenia była niewątpliwie duża. My z żoną oglądaliśmy pacjentów po operacji i od razu odnieśliśmy wrażenie, że jakość naszego leczenia otworów w plamce się poprawiła. Żeby to udowodnić, trzeba było zaplanować badanie, które miało na celu porównanie. Z żoną badaliśmy pacjentów, nasza córka – obecnie prof. Zofia Anna Nawrocka, która wtedy kończyła studia, zaczyna­ła staż na okulistyce i okazało się, że ma talent do pisania publikacji. Spi­sała materiał mój i żony, a następnie spróbowała to wydrukować. Chcieli­śmy przedstawić naszą pracę na zjeź­dzie amerykańskim. Zostało to jednak potraktowane trochę po macoszemu. Prezentację zakwalifikowano jako pla­kat, ale nam wydawało się to niewy­starczające. Mieliśmy wrażenie, że re­cenzenci w ogóle nas nie zrozumieli. Zastanawialiśmy się, co zrobić. Wymyśliliśmy inną na­zwę. W następnym roku pokazaliśmy tę samą pracę, tylko z inną nazwą metody, to znaczy „Metoda odwró­conego płatka”. Nakręciliśmy również film obrazujący tę metodę, który dostał główną nagrodę na zjeździe amerykańskiego towarzystwa siatkówkowego, euro­pejskiego towarzystwa siatkówkowego, niemieckiego towarzystwa okulistycznego, a rok później praca zosta­ła opublikowana w „Ophthalmology” – najważniejszym czasopiśmie okulistycznym na świecie. Sukces więc w końcu nastąpił, sukces – podkreślam – zespołowy.

    Sukces był pełen?

    Czuliśmy wielką radość, ale żeby metoda została za­akceptowana, dobrze jest, jak jeszcze ktoś inny ją po­twierdzi. Czekaliśmy trzy lata. Dopiero wtedy pojawiła się praca z Indii, potem z Japonii, następnie zaczęły się pojawiać publikacje azjatyckie, które potwierdzały, że mamy rację, że te wyniki są dużo lepsze, a ta techni­ka jest skuteczna. To dopiero było dla nas w pewnym sensie sukcesem. Azjaci stosowali tę metodę, a Euro­pejczycy patrzyli z wielką ostrożnością; Amerykanie również, mimo że dali nam wiele nagród. Świat się po­dzielił, prawie jak w polityce. Jedni stosowali klasyczną metodę, inni – naszą. Część Polaków przekonała się, ale nie wszyscy.

    Jak wygląda to dziś?

    Właściwie nadal tak samo. Nasza metoda jest po­wszechnie stosowana w Azji. Tam jesteśmy zapraszani: byliśmy w Japonii, na Tajwanie, w Indiach, Pakistanie. W Europie niektórzy ją stosują, inni za żadne skarby nie chcą nawet myśleć, że można tak operować. Nie­dawno był kongres amerykańskiego towarzystwa siatkówkowego: okazało się, że wszyscy stosują technikę odwróconego płatka, ale nie u wszystkich pacjentów. Nam wydaje się, że korzystniej jest stosować ją zawsze, u każdego pacjenta, a nie tylko u wybranych. Dlacze­go jednych traktować lepszą metodą, a drugich gorszą, skoro nasza naprawdę jest dużo lepsza? W PubMed jest ponad 200 prac (a jeszcze jest wiele poza nim) stwierdzających, że nasza metoda jest lepsza. Na 830 operacji mieliśmy niecałe 4 proc. niepowodzeń. O 26 proc. mamy więc lepsze wyniki niż te osiągane przez nas przy stosowaniu poprzedniej metody.

    Jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę wykonanie po­wtórnej operacji, mamy praktycznie 100 proc. wyleczo­nych pacjentów tzn. z zamkniętym otworem.

    Nazwisko Pana Profesora znane jest od Japonii po Alaskę. Odkrycie, którego Pan Profesor dokonał, to największe osiągnięcie światowej retinologii ostatnich 10 lat i największe osiągnięcie polskiej okulistyki w historii. Jako jedyny do tej pory Polak został Pan Profesor zaproszony na najbardziej prestiżowy kongres omawiający problematykę schorzeń siatkówki – Vail Vitrectomy…

    O kwalifikacji pracy do udziału w kongresie decyduje komisja selekcyjna składająca się z najwybitniejszych lekarzy okulistów z całego świata. Zespół wybiera je­dynie sto prac dotyczących nowatorskiej chirurgii siat­kówkowej, które nie były nigdzie do tej pory prezento­wane na żadnym międzynarodowym kongresie ani nie zostały nigdzie opublikowane.

    To jest naprawdę coś bardzo specjalnego. Kongres organizowany jest raz na trzy lata. Uczestnikami mogą być tylko osoby zaproszone. Bycie tam jeden raz dla Polaka to już jest rekord świata. My w tym roku byliśmy już po raz czwarty. Mówiliśmy m.in. właśnie o możliwo­ściach leczenia otworu w plamce naszą techniką.

    Rozmawiała: Anna Kopras-Fijołek

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    ŚWIAT LEKARZA 3Dspot_img
    blank

    Najnowsze artykuły

    Dr hab. n. med. Małgorzata Figurska: Program lekowy DME to przełom w opiece nad pacjentem z cukrzycą

    Program lekowy DME daje możliwość nie tylko wyboru leku na jego poszczególnych etapach, ale nie ogranicza leczenia w czasie oraz częstotliwości dawkowania. To lekarz...

    Dr hab. n. med. Anna Matysik-Woźniak, prof. UML: Wcześniej rozpoznać chorobę

    Wczesne wykrycie retinopatii cukrzycowej ma ogrom­ne znaczenie, bo podjęte w porę leczenie w ponad 90 proc. może zapobiec ciężkim uszkodzeniom w narządzie wzroku. Dzięki...

    Prof. dr hab. n. med. Edward Wylęgała: Przeszczepienie czyli… transplantacja wzroku

    Przeszczepy warstwowe to naturalny, innowacyjny kierunek rozwoju transplantologii. Dają lepsze wyni­ki anatomiczne oraz czynnościowe. Mimo że wykonujemy w Polsce 1300 przeszczepów rogówki rocznie, to...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D