Więcej

    Prof. Krzysztof Giannopoulos: 4 problemy polskiej ochrony zdrowia

    Pandemia uwypukliła wszystkie słabości systemu ochrony zdrowia w Polsce, są one spuścizną niedoinwestowania w ostatnich kilkunastu, a nawet może kilkudziesięciu latach. W polskiej ochronie zdrowia jest wiele problemów, jednak numer jeden to kadry.

    1. ZBYT MAŁO LEKARZY

    Największym problemem w polskiej medycynie są niedobory kadrowe. Widać na każdym stanowisku: od pielęgniarki, przez ratownika medycznego, diagnostę po lekarza, a pandemia jeszcze tę sytuację pogorszy. W ostatnich latach co prawda zwiększano liczbę miejsc na kierunkach medycznych, jednak przyniesie to poprawę sytuacji dopiero za kilkanaście lat: tyle trzeba, by wykształcić lekarza i lekarza specjalistę.

    2. EMIGRACJA LEKARZY

    Nie zakończyła się wraz z poprawą sytuacji ekonomicznej medyków. Nadal duży odsetek lekarzy wyjeżdża; powodem są nie tylko finanse, ale cały sposób funkcjonowania służby zdrowia, tego, jak lekarz w Polsce może się rozwijać, jak wygląda kwestia jego samodzielności, odpowiedzialności. Systemy ochrony zdrowia w krajach Europy Zachodniej są dużo bardziej dynamiczne, jest też tam pewne „wypłaszczenie” hierarchiczności. Pozycja lekarza nie jest aż tak bardzo uzależniona od stopni i tytułów naukowych, a bardziej od umiejętności i pracy ze swoim mistrzem.

    Wyjazdy lekarzy zagranicę nie są niczym złym, wszystkie kraje wysyłają swoich lekarzy zagranicę, jednak liczą, że za kilka lat wrócą jako znakomici specjaliści (lub naukowcy), którzy będą szkolić inne osoby. Kilka lat temu, gdy pracowałem w Niemczech, przyjechał do naszego ośrodka czterdziestokilkuletni lekarz z Chin, który po to, żeby zostać szefem dużego ośrodka akademickiego, musiał odbyć staż zagraniczny. Tego typu rozwiązania są też standardem w krajach Europy Zachodniej, bo dzięki szkoleniu zagranicą lekarz ma kompletnie inne spojrzenie na opiekę nad chorym oraz przenosi kulturę pracy zawodowej, np.: szkolenie od mistrza (czyli najczęściej starszego kolegi specjalisty).

    3. ZERWANIE RELACJI UCZEŃ-MISTRZ

    Mam wrażenie, że w Polsce została zerwana relacja mistrz-uczeń. Wielu lekarzy zostało wysłanych „na pierwszą linię frontu” do POZ, często zarabiają o wiele lepiej niż specjaliści i nie widzą potrzeby budowania relacji zawodowych uczeń-mistrz.

    4. SZKOLENIE SPECJALIZACYJNE

    Mam wrażenie, że w tym roku przez pandemię COVID-19 szkolenie specjalizacyjne w wielu ośrodkach zostało przystopowane. Osoby na trzecim, czwartym roku przyhamowały z realizacją swoich specjalizacji; obawiam się, że dużo później staną się specjalistami, dlatego konsekwencje COVID-19 będziemy odczuwać przez wiele lat. Martwi mnie też to, że w Polsce nadal przy kształceniu specjalistów stawia się na wiedzę teoretyczną, a mniej na praktyczną.

    Od początku tego roku jestem władzach Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, jestem dyrektorem szkoły doktorskiej. Szkoły doktorskie to pewna nowość w Polsce, związana z wprowadzaniem ustawy 2.0. Powstały na wszystkich uczelniach wyższych; to bardzo dobra decyzja i zmiana myślenia o doktoratach. Dotychczas doktoranci kształcili się w studium doktoranckim, co było ściśle związane z realizacją nie tylko pracy naukowej, ale też dydaktycznej. Obecnie doktorant ma przede wszystkim wykonywać pracę naukową: widać to w systemie finansowania, który jest ściśle związany z finansowaniem nauki. Naszym celem jest wychowanie nowoczesnego naukowca: w szkołach doktorskich szczególnie widać współpracę między promotorem a doktorantem; ważny jest też efekt doktoratu w postaci publikacji, patentu. Odpowiada to trendom naukowym, które są w krajach zachodnich.

    Szkoły doktorskie można rozwijać w kierunku programów specjalistycznych; i to jest cel, który będę realizował. Chciałbym, żeby nasze medyczne kadry mogły się oprzeć na osobach, które wiedzą, na czym polega nowoczesna nauka. Gdy spotykamy się z kolegami z Europy Zachodniej, często widzimy, że mają oni dużą wiedzę z zakresu badań translacyjnych, diagnostyki molekularnej i genetycznej. W Polsce tego bardzo brakuje. Tymczasem dziś, żeby skutecznie leczyć, potrzebne jest zrozumienie biologii choroby na poziomie immunologicznym, genetycznym. Leczenie pacjentów nowymi terapiami jest ściśle związane z czynnikami cytogenetytcznymi, molekularnymi. Taka wiedza jest bardzo potrzebna, dlatego cieszy mnie, że w ramach szkoły doktorskiej będę miał możliwość budowania programu ukierunkowanego na hematologię i onkologię. Liczę, że naszą misją będzie kształcenie specjalistycznych kadr.

    Prof. Krzysztof Giannopoulos

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    Najnowsze artykuły

    Eksperci: choroby rzadkie priorytetem – spotkanie Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Rzadkich

    Mamy plan operacyjny dla chorób rzadkich na lata 2021-23. Może on realnie poprawić sytuację nawet 3 mln osób w Polsce zmagających się z chorobami...

    Posłanka Barbara Dziuk: Czas na zmiany dla osób z chorobami rzadkimi

    Dzięki leczeniu i dobrej, kompleksowej opiece możemy zapewnić wielu dzieciom z chorobami rzadkimi normalne życie, nie skazywać ich na niepełnosprawność, kalectwo, poruszanie się na...

    Brak empatii czy niewiedza, czyli dlaczego lekarz nie zlecił morfologii

    Młoda, 33-letnia kobieta, matka dwojga małych dzieci, od kilku tygodni źle się czuła (było to jeszcze przed pandemią) – miała podwyższoną temperaturę, bolały ją...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D