Więcej

    Prof. Skalski: Po raz pierwszy jestem bezradny, czyli kardiochirurgia dziecięca w dobie COVID

    Kiedy dostaję decyzję, że muszę poddać oddział kwarantannie, załamuję ręce i ogarnia mnie czarna rozpacz. Nie wiem, co mam robić. Nigdzie nie mogę przenieść dziecka, na żaden inny oddział, nawet jeśli jest ono już po zakończonym u nas leczeniu. Mam związane ręce – mówi prof. Janusz Skalski, kardiochirurg dziecięcy, w rozmowie z Elżbietą Borek.

    Jak ma się kardiochirurgia dziecięca w czasach pandemii?

    Fatalnie. Kolejki oczekujących na operację dzieci wydłużają się, a rośnie nasza frustracja i bezradność, gdy zmuszeni jesteśmy zamykać oddział. Dwa lata temu, w pierwszym roku epidemii zwolniliśmy nieznacznie – liczba wykonywanych operacji zmalała o ok. 5 proc. Najmniej w Polsce. Mieliśmy szczęście – do nas nie trafiły wówczas dzieci z COVID-19. Ośrodki, które miały mniej szczęścia, zamykały oddziały na kilka dni, a nawet kilka tygodni. Takich przypadków nie mieliśmy. Przy obecnym rzucie epidemii sytuacja bardzo się pogorszyła. Po pierwsze i nasz oddział został zamknięty, po drugie – kolejka oczekujących na operację dzieci bardzo się wydłużyła, a my jesteśmy bezradni.

    Czy to zamknięcie oddziału wpływa na wydłużenie się kolejki oczekujących dzieci?

    W dużej mierze tak, ale przede wszystkim wymogi, jakie stawiane są oddziałom w czasach epidemii. Powinniśmy np. wykonywać  codzienne wymazy wszystkich dzieci pozostających w klinice i wielokrotnie je sprawdzać. Każde dziecko przyjmowane do operacji musi być skrupulatnie sprawdzane. To powoduje bezwładność, wydłuża się czas oczekiwania na operację. Nie możemy – tak jak to bywało przed pandemią – z dnia na dzień zaplanować operacji, bo trzeba zrobić wymaz, laboratoria są niewydolne, a na wynik czeka się nawet dwa dni. W sytuacji, kiedy dziecko oczekujące na operację nagle zagorączkuje, albo dostanie katarku, nie możemy – jak to było wcześniej – ściągnąć innego pacjenta z kolejki. To rodzi przestoje, które wcześniej były nie do pomyślenia.

    Co dla dziecka kardiochirurgicznego oznacza nadmiernie długie oczekiwanie na operacje?

    Kiedy dziecko za długo czeka, operacja jest trudniejsza, przebieg mniej przewidywalny, wyższe ryzyko. No i efekt wcale nie musi być tak dobry jak wówczas, gdy operację wykona się w najszybszym z możliwych terminie. Organizm dziecka z wadą serca wymagającą operacji, po prostu się osłabia, a czasem załamuje. Co rzutuje na dalszy proces leczenia.

    W naszym przypadku pacjent zazwyczaj nie może czekać, bo czekanie często oznacza śmierć. Tymczasem kolejka dramatycznie się nawarstwiła. W porównaniu do poprzednich lat wykonujemy o 15 proc. mniej zabiegów, a to oznacza 40 niezoperowanych dzieci w tym roku. Już wcześniej była kolejka, z tego powodu niekiedy dzieci odchodziły w domu, oczekując na operację. Nie wiem, być może nie będzie aż tak dramatycznie, być może te dzieci przejdą do innych ośrodków. Nikt nie prowadzi takich statystyk. Suche dane w krajowej statystyce wykażą, że zarówno u nas, w Krakowie, jak i w skali kraju mniej dzieci zoperowano. Jedno jest pewne – stan epidemii bezpośrednio zagraża zdrowiu pacjentów. Nie tylko przez to, że mogą zachorować na COVID-19, lecz także przez to, że na skutek epidemii nastąpił paraliż ośrodków operujących. Z drugiej strony, u dziecka z wadą serca COVID-19 stanowi rzeczywiście śmiertelne zagrożenie. Już to gorzko przeżywaliśmy. Do tego wystarczy jedno zachorowanie, żeby wyłączyć cały oddział na długi czas.

    Z jakiego powodu wasz oddział został zamknięty?

    Mieliśmy przypadek zakażenia. Nasz mały pacjent – noworodek po udanej operacji – w bardzo dobrym stanie oczekiwał na wypis. Niestety zachorował na COVID. Na oddziale mógł zarazić się tylko od rodziców – swoich lub innych dzieci, w czasie odwiedzin. Trafił na ECMO, jednak tę ciężką walkę przegraliśmy. Dziecko zmarło. Ku naszej rozpaczy, wiele matek nadal nie szczepi się w czasie ciąży, co może stanowić zagrożenie życia ich dzieci.

    To tragiczny wypadek, który spowodował dalsze konsekwencje: oddział został zamknięty, co dla oczekujących na operację serca maluszków oznacza czasem dramat. Dzieci czekające na operację zwykle powinny być operowane w trybie pilnym. A na oddziale paraliż.

    Czy to oznacza, że w ogóle przestaliście operować dzieci? Nie możecie operować w odpowiednim zabezpieczającym kombinezonie?

    Tak robiliśmy na początku, gdy trafiały do nas dzieci, które nie miały zrobionego wymazu, a wymagały operacji. Takie operacje są bardzo uciążliwe. To męka, stać przy stole operacyjnym, czasem wiele godzin, w sztywnych i nieprzewiewnych strojach. To jednak da się wytrzymać. Problem polega na tym, że my nie mamy gdzie tych dzieci położyć po operacji, właśnie dlatego, że mamy oddział zamknięty. Operujemy noworodki – one nie czekają, są operowane poza wszelką kolejką. W tej grupie nie było przestojów, bo przynajmniej niektóre z nich mogą być przekierowane do innego oddziału intensywnego nadzoru.

    Kiedy dostaję decyzję, że muszę poddać oddział kwarantannie, załamuję ręce i ogarnia mnie czarna rozpacz. Nie wiem, co mam robić. Nigdzie nie mogę przenieść dziecka, na żaden inny oddział, nawet jeśli jest ono już po zakończonym u nas leczeniu. Mam związane ręce.

    A gdy zdarzają się sytuacje, które wymuszają nagłą operację? Nie zrobicie jej?

    Nie mam gdzie położyć potem takiego dziecka. Mój oddział liczy normalnie 18 lóżek. Teraz zajętych jest sześć-osiem. I przez dwa tygodnie pozostanie to bez zmian. Wstrzymałem wszystkie odwiedziny, chciałbym, aby tak zostało aż do świąt. A świąt już się boję: przecież COVID-19 przenoszą rodzice, odwiedzający dziecko. Wśród nich duży procent to antyszczepionkowcy!

    Epidemia wpływa pośrednio na leczenie wad kardiologicznych, ale za to istotnie. W środowisku polskich kardiochirurgów ten problem był szczegółowo analizowany. Okazuje się, że zarówno u dzieci, jak i u dorosłych nastąpił spadek wykonywanych operacji o mniej więcej 30 proc.; u dorosłych nawet 40 proc. To jest prawdziwy dramat.

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    ŚWIAT LEKARZA 3Dspot_img

    Najnowsze artykuły

    Nagrody, wyróżnienia i honorowy tytuł Edukatora Zdrowia dla dziennikarek Świata Lekarza. Ogólnopolski konkurs Dziennikarz Medyczny Roku 2021

    Anna Kopras-Fijołek, Sonia Młodziankowska, Katarzyna Pinkosz i Bożena Stasiak zostały wyróżnione w ogólnopolskim konkursie Dziennikarz Medyczny Roku 2021. W konkursie wzięło udział 117 dziennikarzy. -...

    Debata Świata Lekarza: Nowe leki dają szansę na wyleczenie ostrej białaczki szpikowej

    Nowe leki dodane do klasycznej chemioterapii już na początku leczenia pozwalają  na wyleczenie znacznej części pacjentów z ostrą białaczką szpikową (AML)

    „Cukrzyca. Wszystko, co musisz wiedzieć, by planować zdrowe życie”,

    Czy można uniknąć cukrzycy? Na to pytanie, a także, jak żyć z tą chorobą odpowiadają autorki poradnika pt. „Cukrzyca. Wszystko, co musisz wiedzieć, by...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D