Więcej

    Profesor Sieroń o medycynie i nie tylko: COVID – PRZED BURZĄ

    Można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że dziś najczęściej używane słowa to: pandemia, koronawirus, COVID-19 i szczepionka. Dotyczy to praktycznie nas wszystkich. Tych, którzy uważają się za maluczkich, za średnich, za wielkich i za VIP-ów. Biednych i bogatych. Relatywnie młodych, w średnim wieku i starszych. Generalnie można w sumie nas podzielić na tych, którzy jeszcze nie chorowali, chorują i będą chorować.

    Ci, którzy nie chorowali, boją się choroby. Inni, do tej pory niechorujący, nie wierzą w koronawirusa i nie boją się „wydumanej” przez media zarazy. Jeszcze inni są zaszczepieni, czyli według obecnej wiedzy medycznej dość bezpieczni (w przedziale ufności 80-95%). Natomiast do tych, co nie tylko wierzą, ale i wiedzą oraz oglądają skutki choroby, należą ludzie w białych fartuchach, w tym lekarze, pielęgniarki i ratownicy. Do innej grupy, nazwijmy ją delikatnie okołocovidowej, zaliczyć należy polityków, biznesmenów, proroków oraz nawiedzonych i gadające telewizyjno-radiowe głowy. To chyba jedyna grupa, dla której COVID może, acz nie musi, być korzyścią.

    Proponuję przyjrzenie się zachowaniu nas przed zachorowaniem, w trakcie choroby i po jej przebyciu. Dzisiaj zacznę więc od pierwszego, jeszcze „zdrowego” etapu. W nim podzielę się moimi obserwacjami tych, którzy nie zachorowali. Są przed COVIDem. W tej grupie są ci, którzy mają nadzieję, a nawet pewność, że COVID-19 ich nie dotknie! Mają pewność, bo zachowują wszystkie zalecane środki ostrożności: dezynfekują ręce, zakładają maseczki, zachowują odległość, kupują w aptece cudowne środki na wzmocnienie odporności. Reagują spokojem na informacje o chorujących znajomych, krewnych i na dane ze statystyki. I słusznie, bo w tej grupie szansa na infekcję nie jest wysoka. Ale niestety, jest. Jeśli mimo wszystko zachorują, to próbują znaleźć przyczynę, a nawet winnych.

    Inni luźno podchodzą do stosowania się do sugerowanych przez media środków zapobiegawczych. Dlatego częściej chorują, a jeśli objawy nie są dramatyczne, to przypuszczają, że to może jest to grypa albo proste przeziębienie. Mimo choroby są dalej aktywni, zarażają innych, a ich samopoczucie pogarsza się dopiero, gdy trafiają do szpitala, a w nim chorują, czasem ciężko. Jako naprawdę często ciężko chorzy walczą pod tlenem o lepszy oddech i jako taką wydolność. Niestety dla części z nich, w szpitalu lub w domu, kończy się przygoda życia.

    Inną grupą są tzw. wyczekujący. Opowiadają każdemu, kto chce słuchać, że budząc się rano, zastanawiają się, czy to już dziś. Uważnie analizują swój stan zdrowia, często dzwonią, jeśli jest to możliwe do lekarzy. Dzwonią do członków rodziny, zwłaszcza jak ktoś w rodzinie jest lekarzem. Kontaktują się też z tymi, co przeszli chorobę, wypytując ich o objawy przed rozpoczęciem choroby. Ponieważ w ostatnim czasie pojawiły się informacje, że w niektórych przypadkach zaszczepienie nie chroni przed chorobą, czujność prozdrowotna „wyczekujących”, w tym zaszczepionych, znacząco rośnie. Podczas pisania tego felietonu pojawiła się zła informacja, że do krajów, które odrzuciły szczepienia szczepionką Astra Zeneca, dołączyli nasi sąsiedzi, Niemcy. Ta informacja jeszcze dodatkowo spowodowała wzbudzenie już autentycznego strachu. Aczkolwiek ten strach jest częściowo uspokojony możliwością poprawy odporności po szczepieniu szczepionką firmy – i tu można dodać nazwę firmy produkującej dobre szczepionki.

    Trudno się dziwić, że czasem strach jest odsuwany głupotą, fanfaronadą czy mentalnymi próbami wyparcia obaw z naszego logicznego myślenia. Jak w dobrej, w tym także pisanej przez życie powieści jest początek, środek i koniec. Tak się dzieje i działo w pandemiach, które obiegają co jakiś czas Ziemię. Nawet, jak jej mieszkańcy wysyłają sondy na Marsa i planują kolonizację Kosmosu. Ale jak w każdej, tak i w tej powieści grozy, jest czas przed chorobą, w trakcie i ewentualnie dla niektórych po.

    W tej części tryptyku covidowego starałem się przybliżyć jego początek. W kolejnych dwóch w planie będzie odpowiednio środek i koniec. Oby dla czytających i piszącego z happy endem.

    Prof. dr hab. med. Aleksander Sieroń dr h.c. multi

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    Najnowsze artykuły

    Szpitale przyszłości przestaną być przepełnione. Rozwój technologii i telemedycyny pozwoli skutecznie przenosić opiekę poza mury placówek medycznych

    W najbliższych latach nowe technologie medyczne w dalszym ciągu będą się dynamicznie rozwijać. Szacuje się, że w 2025 roku sektor telemedycyny ma być wart 175,5 mld...

    Prof. Mieczysław Walczak laureatem Nagrody Zaufania Złoty OTIS 2021

    O przyznaniu tej statuetki zadecydowały ogromne zasługi pana profesora w doprowadzeniu do uchwalenia i przyjęcia Planu dla Chorób Rzadkich – powiedział Paweł Kruś, przewodniczący...

    Partnerska współpraca gwarantem bezpieczeństwa lekowego

    Firma Servier Polska od prawie 30 lat konsekwentnie rozwija współpracę z wieloma środowiskami, które angażują się w działania mające na celu poprawę jakości życia...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D