Poseł Krzysztof Ostrowski i Paweł Kruś
fot. Tomasz Adamaszek

Rośliny mają się coraz lepiej

– Współczesność zużywa energię mózgu. Osoby starsze będą zdrowe fizycznie, lecz niestety bez kontaktu umysłowego. Biegamy, ćwiczymy, zdrowo się odżywiamy, tylko nie inwestujemy w zdrowy mózg, w zapobieganie i leczenie chorób myślenia – mówi profesor Janusz Heitzman.
Spotykamy się, by ułożyć tematy do „Świata Lekarza” „Psychiatria 2019”. Upał, dyrektorski gabinet szpitala na Sobieskiego, ranek, cisza. Chciałem rozmawiać o filozofii psychiatrii w XXI wieku – ten temat pojawił się na II Kongresie Zdrowia Psychicznego – i o roli rodziny w leczeniu. Wyszło inaczej. Tak bywa, kiedy cywilizacja wyprzedza refleksję filozoficzną.

– A dzieci i młodzież? – pytam. Znam coraz więcej dzieci niechętnie wychodzących z domu, rzadko jedzących, niedomytych, zrośniętych z urządzeniami elektronicznymi, które rysują w ich mózgach elektroniczne granice życia i śmierci.

To sprawa zaburzonych relacji: z rodzicami, szkołą, otoczeniem. Młodzi ludzie skazani są na samotność, cierpią. Nikt nie reaguje na stres ich życia, nikt nie potrafi zareagować. Rodzice zwierzają się, że nie wiedzą, jak rozmawiać z nastolatkami, które traktują ich z agresją, rezerwą, albo korzystają z języka niezrozumiałe- go dla dorosłych – czytam w jakimś raporcie. – Do kogo rodzice mogą iść, by nauczyć się z nimi rozmawiać? Gdzie mamy się – my, rodzice i dzieci – uczyć dialogu? W Polsce jest tylko 350 specjalistów psychiatrii dzieci i młodzieży; to oznacza w praktyce brak dostępu do lekarza.

Liczę w pamięci: raporty podają, że ponad 600 000 dzieci potrzebuje opieki psychologicznej lub wsparcia, do tego dochodzi kontakt z ich rodzicami, to ponad trzy tysiące czterystu pacjentów na jednego lekarza. W psychiatrii wizyta nie kończy się na wypisaniu recepty, potrzeba kilku, czasem kilkudziesięciu spotkań.

– Wyprzedziła nas cywilizacja – mówi profesor. – Teraz staramy się ją gonić i z pewnością znajdziemy na nią lekarstwo. Kiedyś. Dziś stoimy w miejscu. Na psychiatrię przeznaczamy 3,4 proc. budżetu ochrony zdrowia, podczas gdy średnia UE to 7-8 proc., a Niemcy inwestują w zdrowie psychiczne 14 proc. Wiedzą, że zdrowie somatyczne i psychiczne to wartości nierozdzielne. W Polsce jest nadal inaczej.

Profesor Piotr Gałecki podał na II Kongresie ostatnie dane o samobójstwach ludzi młodych. Wygląda na to, że nadal zajmujemy drugie miejsce w Europie, przed Francją, Wielką Brytanią, Włochami i Hiszpanią. Według prowadzonych przez Komendę Główną Policji statystyk w 2018 roku samobójstwo próbowało popełnić 746 nastolatków w wieku 13-18 lat (w 2017 roku 702 przypadki) i 1143 osoby w wieku 19-24 (tyle samo w 2017 roku). Duża liczba jak na taki mały kraj.

FB i GOOGLE DO TABLICY

Pierwsi, już w 10 dni po II Kongresie, na sytuację w polskiej psychiatrii reagują Posłowie. Powołują Zespół Parlamentarny. Przewodnicząca, posłanka Józefa Hrynkiewicz, nie pozostawia na zadowolonych z siebie państwowych urzędnikach suchej nitki. – Za mało robicie! – mówi.

Takim językiem nie posługiwano się dotąd w Sejmie, i czas najwyższy było zacząć. Bo trzeba pochylić się nad znalezieniem miliarda złotych rocznie na psychiatrię dorosłych i dwóch miliardów na wsparcie i opiekę dla dzieci i młodzieży. Gładkie słówka urzędników oświaty, kuratorów, rzeczników praw dzieci i pacjentów: już nie w tym miejscu. Tylko policja i samorządowcy mają konkretne programy – mówią z niepokojem i troską, nie lekceważą chorób psychicznych i ich nie stygmatyzują. Dla nich temat nie jest biurokratyczną abstrakcją, lecz codziennością, wobec której nie da się przejść obojętnie. Przewodniczącą silnym głosem wspierają posłanki Krystyna Wróblewska, Anna Czech, Alicja Kaczorowska, poseł Krzysztof Ostrowski. Tak licznej i zdeterminowanej grupy parlamentarzystów nie spotyka się często w komisjach.

Poza naszą Redakcją, z mediów nie ma nikogo. Czy dlatego, że słowa „przemoc”, „gwałt”, „samobójstwo”, „depresja” nie są mile widziane przez algorytmy FB i Google? Czy poprawność polityczna nowych mediów, wbrew szlachetnym intencjom, nie powoduje wykluczenia – całych grup bolesnych dla współczesności te- matów? Powszechnych spraw? Cenzura internetu nie sprawi, że przemoc, samobójstwa czy depresje znikną z codzienności.

Codziennie mijam dziesiątki wysportowanych ludzi, widzę coraz więcej sklepów zdrową żywnością i milionami gadżetów wspierających formę fizyczną. A przypomina mi się kurier, który rozwoził pielęgniarkom do szpitali naszą książkę o symptomach przemocy wobec dzieci. Zadzwonił, czy może dostać egzemplarz, bo wydaje mu się, że powinien przeczytać. Potem chciało czytać kilku jego kolegów. Wtedy w naszej Redakcji coś pękło. Prosiliśmy gigantów internetu o pomoc w upowszechnieniu tekstu. Powiedzieli, że boją się bana. Słowo-klucz do skarbca klikbajtów. Słowo-klucz do zaburzeń i chorób mózgu. Współczesne kanony wykluczają ich istnienie. – Jeśli o czymś się nie mówi, to tego nie ma – noszę w sercu gorycz słów Pani Profesor Anny Kostery-Pruszczyk, neurolog, przez lata walczącej o swoich małych pacjentów dotkniętych rzadkimi chorobami neurologicznymi.

„PAW” akwarela uczestnika terapii środowiskowej „Galerii Miodowa” z Krakowa. Obraz sprzedaliśmy na aukcji Nagrody ZaufaniaZłoty OTIS” za ponad 40.000 złotych. Rekord. Przeznaczyliśmy te pieniądze na wyposażenie Centrum Amazonek przy Instytucie Onkologii na Ursynowie. Oryginał obrazu mają Amazonki, jedna kopia jest w Redakcji, druga wisiała
z gabinecie dyrektora Rafała Walasa w Roche Diagnostics. Gdzie jest teraz?

WIDZIAŁEM INNY ŚWIAT

Spotkania z filozofią psychiatrii zaczęliśmy na łamach naszych wydawnictw dzięki prof. Andrzejowi Cechnickiemu w 2007 roku. To wtedy poznaliśmy Pensjonat „U Pana Cogito”, Galerię Miodowa. Podarowali nam w niej akwarelę „Paw”. Bałem się tego malarstwa, ale Profesor przekonał mnie, że jest w nim pozytywna energia. Była. Podczas licytacji obrazu pękł mit samotności: Amazonek i psychicznie chorych twórców. Obydwie grupy docenili i nobilitowali ludzie dobrej woli. Nie mieli innej intencji – po prostu chcieli pomóc.

Chcieliśmy potem budować i wspierać budowę Centrum Terapii Środowiskowej przy krakowskich Plantach. Redakcja planowała rekonstrukcję pokoju prof. Antoniego Kępińskiego, bo wiele rzeczy osobistych Profesora i legendarną maszynę do pisania przechowują jego uczniowie. Było nas jednak wówczas za mało, by przekonać władze Krakowa.

Wtedy nie potrafiliśmy zrozumieć, że miasto, gdzie tworzył wizjoner humanistycznego leczenia chorób mózgu, prof. Antoni Kępiński, wstydzi się być stolicą europejskiej psychiatrii. Wówczas profesor Andrzej Cech- nicki prowadził wymianę pacjentów, badań i doświadczeń między Niemcami, Polską, Izraelem, Ukrainą. Pensjonat „U Pana Cogito” tętnił życiem, budowano niewyobrażalne mosty ponad uprzedzeniami, również historycznymi.

Jeszcze wierzyliśmy w inny świat – bez brutalnego wykluczenia, gdzie jest miejsce dla chorych, wyleczonych i dla zdrowych psychicznie. I w potęgę polskiej psychiatrii, bo byliśmy pierwsi. A teraz?

– Spóźniliśmy się – mówi prof. Janusz Heitzman. – Jak cały świat, chcemy teraz zamieniać wielkie szpitale na mniejsze ośrodki terapii środowiskowej, jak choćby Pensjonat „U Pana Cogito”. Ale mentalnie dalej nie jesteśmy do tego przygotowani jako społeczność. Na dodatek nie ma funduszy.

Za oknem zieleń, wyjątkowo bujna po deszczach. Wolę ją podziwiać niż do niej należeć.

Paweł Kruś pawel.krus@mediatv.com.pl 

P.S. DLA CIERPLIWYCH

Próbowałem wytłumaczyć sobie mechanizm negujący możliwość harmonii zdrowia i choroby we współczesnej Polsce. I bezbronność wobec oczywistej plagi cywilizacyjnej, jaką są żywiołowo rozwijające się komunikatory, które dziś stawiają pod ścianą śmierci, tylko w samej Polsce, kilka tysięcy młodych rocznie. – Dlaczego tak się dzieje? – pytam prof. Antoniego Kępińskiego.
– „…Pewne normy społeczne mogą być zupełnie niedopasowane do zmienionych warunków życia, odczuwa się powszechnie ich nieaktualność, ale zmienić ich nie można” – wyjaśnia w „Psychopatiach” (I wydanie 1977) prof. Antoni Kępiński. „Dopiero gwałtowny przewrót niszczy starą strukturę, a w miejsce jej tworzy nową, na ogół lepiej dostosowaną do zmienionych warunków życia. Cechą życia jest dialektyka zmienności i niezmienności. Życie polega na ustawicznej zmianie; wynika to choćby z jego charakteru metabolicznego – istoty żywe są układami otwartymi istniejącymi dzięki ciągłej wymianie energetyczno-informacyjnej ze środowiskiem, bez swego środowiska nie mogą istnieć”. (Antoni Kępiński „Psychopatie”, Wyd. Literackie, 2017, str. 6.)

Osoby, które wierzą w niezmienność życia i wykluczają zmiany, Profesor nazywa psychopatami.

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza