Partner
Partner
Więcej
    Partner
    Partner

    Taki był Władek

    „Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas
    I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole”

    Szymon Mucha, „Kolęda dla nieobecnych”

    Wspomnienie o śp. prof. dr. hab. n. med. Władysławie Grzeszczaku.

    Boże Narodzenie i okres okołonoworoczny jest dla większości z nas czasem oczekiwań i nadziei, ale też skłaniającym do wspomnień i refleksji. Przywołujemy wydarzenia i osoby, które zaznaczyły się w naszym życiu czymś szczególnym. Jedną z takich osób jest dla mnie i jestem pewien, że także dla Redakcji „Świata Lekarza” oraz wielu czytelników tego magazynu śp. Profesor Władysław Grzeszczak. Piszę „jest”, bo według słów przywołanej powyżej „Kolędy dla nieobecnych” „wciąż jeszcze drży po Nim powietrze”. Zmarł bowiem przed rokiem, niemal w przeddzień Bożego Narodzenia, 22 grudnia.

    I chociaż żyjemy w czasach, w których wiele pojęć się zdewaluowało, słowa zaś często utraciły, a nawet pozmieniały swoje znaczenie, to nie ma najmniejszej przesady w stwierdzeniu, że odejście Profesora Grzeszczaka jest niepowetowaną stratą nie tylko dla Jego Najbliższych, ale też dla Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, w którym przepracował ponad 40 lat, będąc między innymi jego prorektorem, i dla polskiej medycyny, szczególnie dla nefrodiabetologii, którą współtworzył. Był bowiem wybitnym lekarzem, nauczycielem oraz pracownikiem i organizatorem nauki. O Jego dokonaniach najlepiej mogą wypowiedzieć się Jego uczniowie i najbliżsi współpracownicy, wśród których jest ponad 50 wypromowanych przez Niego doktorów i kilkoro profesorów.

    W mojej pamięci Profesor Grzeszczak pozostaje Władkiem, którego poznałem pięćdziesiąt lat temu, podczas trwających kilka dni egzaminów wstępnych na Śląską Akademię Medyczną. Pochodziliśmy z sąsiednich miast i Władek zaproponował, żebyśmy zamieszkali razem w jednym pokoju w akademiku. Dzięki temu mogę zaświadczyć, że już wtedy, a więc przed rozpoczęciem studiów, recytował bez zająknięcia cały (!) cykl Krebsa, czym wpędzał w kompleksy bardziej „wrażliwych” kolegów. Przez całe studia przeszedł jak burza, a jeżeli z jakiegoś przedmiotu nie przyniósł oceny bardzo dobrej, to tylko dlatego, że egzaminator wpisał do indeksu „celująco”. Taki był Władek.

    Już w czasie studiów związał się z kierowaną przez Profesora Franciszka Kokota Kliniką Nefrologii w Katowicach, w której pracował do 1991 roku. Miałem okazję obserwować go wtedy, najpierw jako kolegę ze studiów, a potem w pracy. Władek zawsze pracował szybciej i więcej niż inni. Jego tempo było dla nas nieosiągalne. Pierwszy spośród rówieśników zrobił doktorat, habilitację, uzyskał tytuł profesora. Kiedy w 1983 roku Prof. Kokot polecił nam przygotowanie wspólnie z chirurgami pierwszej w naszym Ośrodku transplantacji nerki, wydawało mi się, że jest to zadanie przekraczające nasze możliwości. Władek jednak uważał inaczej. W Jego słowniku nie było słowa „niemożliwe”. Każdy, kto pamięta tamte czasy wie, ile wymagało to zdecydowania, samozaparcia i ofiarności. Władkowi nie brakowało żadnej z tych cech. Jak zwykle stanowił siłę napędową i program transplantacji ruszył już w listopadzie, głównie dzięki Jego determinacji. Taki był Władek.

    Odkąd w 1991 roku objął kierownictwo Kliniki Chorób Wewnętrznych i Zawodowych w Zabrzu, mogłem obserwować Jego dokonania z pewnej odległości. Tak jak planował, stworzył prężną Klinikę Diabetologii, Nefrologii i Chorób Wewnętrznych, która bardzo szybko stała się jednym z czołowych w Polsce i promieniujących na cały świat ośrodków nefrologiczno-diabetologicznych oraz prawdziwą wylęgarnią kadr. Został Prezesem Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego. Wiele dowodów materialnych, w tym wypowiedzi Jego uczniów i współpracowników, świadczy o tym, że konsekwentnie osiągał wszystko, co zaplanował. Taki był Władek.

    Jednak ten twardy wojownik i urodzony zwycięzca w pewnych okolicznościach stawał się miękki jak wosk. Było to wtedy, kiedy mówił o swojej ukochanej Żonie Krysi. Podobnie było w przypadku Córki i Wnuczki, a wcześniej Mamy. Pamiętam, jak przeżywał przed laty Jej odejście. Człowiek, który tak kocha, musi mieć w sobie wielkie pokłady dobra.

    Wykazał niezwykłe cechy charakteru, kiedy w ostatnich latach podjął nierówną walkę ze śmiertelną chorobą. Jako wybitny lekarz i naukowiec wiedział, że ta walka nie jest równa, a jednak nie poddawał się ani przez moment. Cieszył się każdą chwilą i każdym, nawet najmniejszym, zwycięstwem, stosując się do horacjańskiej zasady „Carpe diem”. Taki był Władek.

    Odszedł otoczony miłością swoich Najbliższych oraz serdecznością przyjaciół i opiekujących się Nim Lekarzy. Należał do elitarnej grupy ludzi, którzy swoim życiem wpływają na rzeczywistość i na losy wielu. Pozostanie dla mnie Władkiem, z którym chciałbym jeszcze raz pobiec na Jego koronnym dystansie 400 metrów.

    Prof. Jan Duława

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    ŚWIAT LEKARZA 3Dspot_img

    Najnowsze artykuły

    Już wkrótce posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Pediatrii

    Parlamentarny Zespół ds. Pediatrii został powołany 7 października 2022r. Stworzyła go lekarka – posłanka Katarzyna Sójka, wsparło ją 26 posłów ze wszystkich ugrupowań sejmowych....

    Prof. Józef Drzewoski: Stres oksydacyjny zwiększa ryzyko powikłań cukrzycowych

    Stres oksydacyjny to stan, kiedy w organizmie do­chodzi do zakłócenia równowagi między wolnymi rod­nikami powstającymi w toku procesów metabolicznych a systemem obronnym nakierowanym na...

    Dr n. med. Agnieszka Zubkiewicz-Kucharska: Nowoczesne systemy monitorowania glikemii to ogromna korzyść i dla pacjenta, i dla lekarza

    Systemy ciągłego monitorowania glikemii (CGM) to rewolucja w zakresie naszego rozumienia choroby, bezpieczeństwo i możliwość jeszcze lepsze­go dopasowania terapii. Są one na tyle precyzyjne,...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D