Partner
Partner
Więcej
    Partner
    Partner

    Dr n. med. Radosław Tworus: Żeby nastąpił stres pourazowy, musi wystąpić doświadczenie traumatyczne

    Ciąg zdarzeń traumatycznych, które mogą skutkować PTSD, pokazany jest w filmie „Szeregowiec Rayan”. Te kilka minut, kiedy alianci lądują na plaży „Omaha” w Normandii, to jest kumulacja ogromu bodźców traumatycznych. Latające w powietrzu ręce i nogi, huk strzałów, ból, strach, przerażenie, bezpośrednie zagrożenie życia. Nie można tego nijak porównać z jedzeniem chipsów przed telewizorem, w którym pokazują nam wojnę w Ukrainie, a oglądający komentuje: „Straszne rzeczy tam się dzieją” – mówi dr n. med. Radosław Tworus, kierownik Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego i Psychotraumatologii Centralnego Szpitala Klinicznego MON (Wojskowy Instytut Medyczny) w Warszawie.

    Czy wojna w Ukrainie może być przyczyną stresu pourazowego w polskim społeczeństwie?

    Nie. Stres pourazowy nie jest synonimem stresu szeroko rozumianego. Stres to zjawisko fizjologiczne, które towarzyszy nam wszystkim. Jest potrzebny i niejednokrotnie ratuje nasze życie w różnych trudnych sytuacjach. To coś, co mobilizuje do działania, zwiększa naszą pamięć, koncentrację, poprawia aktywność naszych receptorów i pomaga nam uciec, gdy goni nas pies albo podjąć walkę, gdy dzieje się coś bardzo złego, a ucieczka jest niemożliwa. Jednak żyjąc w długotrwałym stresie możemy mieć różne problemy adaptacyjne w pracy, szkole, w małżeństwie, związane z rozwodem, chorobą, stratą bliskiej osoby itd. Ale to na pewno nie jest stres, który wywołuje zaburzenia stresowe pourazowe.

    Zatem czym jest stres pourazowy?

    Zespół stresu pourazowego  (post-traumatic stress disorder, PTSD) jest zespołem objawów psychopatologicznych, które są następstwem doświadczenia nagłego zagrożenia życia i zdrowia własnego lub „tylko” bycia świadkiem. Takie sytuacje generuje pole walki, ale również np. atak terrorystyczny, klęska żywiołowa, poważny wypadek komunikacyjny lub wypadek w pracy, doświadczenie przemocy fizycznej np. podczas napadu oraz przemocy seksualnej. Oczywiście mówimy o udziale bezpośrednim, a sytuacja taka musi wywoływać bardzo silne negatywne emocje, często wręcz określane jako emocje ekstremalne – ekstremalny strach, przerażenie, poczucie bezradności, doznania dysocjacyjne.

    Mitem jest, że każde nagłe zdarzenie wywołujące silny stres powoduje PTSD. W większości przypadków objawy ustępują, a osoba, która doświadczyła traumatycznego zdarzenia, powraca do normalnego funkcjonowania. Jedynie u pewnej grupy reakcje stresowe przybierają na sile, ale pamiętajmy, że czas wystąpienia objawów i przebieg choroby jest cechą indywidualną. Objawy mogą pojawić się nagle, stopniowo lub pojawiają się i znikają w czasie. Czasami uwidaczniają się pozornie znikąd, w tzw. pełnym zdrowiu. W innych przypadkach są wywołane przez coś, co przypomina autentyczne wydarzenie traumatyczne, np. hałas, obraz, pewne słowa czy specyficzne zapachy.

    Nawet jeśli będziemy świadkiem dramatycznego wypadku drogowego i wywoła to w nas szok i stres, to nie musi to oznaczać, że jesteśmy w stresie pourazowym?

    Oczywiście że nie. Wypadki komunikacyjne, pożar, powódź, utonięcie, napaść na ulicy, drastyczna szczególnie dla kobiet, gdy jest o podłożu seksualnym, to sytuacje traumatyczne coraz częściej zdarzające się w XXI wieku, jednak nie każda osoba, która doświadczyła takiej trudnej sytuacji lub była jej świadkiem będzie miała zespół stresu pourazowego. A już na pewno nie skutkuje stresem pourazowym obserwowanie w telewizji informacji o wojnie, atakach terrorystycznych, napadach i gwałtach.

    Należy również pamiętać, że u większości uczestników tych ekstremalnych zdarzeń, o jakich mówiliśmy wcześniej, nawet jeśli wystąpią jakieś objawy zaburzeń snu, nastroju, lęków, wspomnień zdarzenia traumatycznego, to po jakimś czasie objawy ustępują, a osoba, która doświadczyła traumatycznego zdarzenia, powraca do normalnego funkcjonowania.

    Czy Ukraińcy, którzy uciekli przed wojną w jej początkach, doświadczyli stresu pourazowego?

    Mamy tu kilka tzw. warstw problemowych. Ci Ukraińcy, którzy uciekali przed wojną, nim ona na dobre się zaczęła, uciekali przed czymś, czego się bali, ale czego bezpośrednio nie doświadczyli. Jeśli podczas pobytu w Polsce wystąpią u tej grupy jakieś problemy zdrowia psychicznego, to raczej nie będzie to PTSD. Problemy w tej grupie, to najczęściej różne formy tzw. zaburzeń adaptacyjnych. Wg. kryteriów ICD-10 – związanych z koniecznością zaadoptowania się w nowym miejscu, w nowej kulturze, w nowej rzeczywistości religijnej, związane z brakiem kontaktów z bliskimi, z informacjami napływającymi z Ukrainy itp. Oczywiście u podłoża tych zaburzeń też leży stres, ale nie jest to stres, mogący skutkować zaburzeniami stresowymi pourazowymi.

    Będą kolejne grupy uciekinierów, a na koniec żołnierze, którzy uczestniczyli w wojnie i w walkach.

    Ta grupa rzeczywiście może cierpieć na stres pourazowy. Uczestniczenie w wojnie, w walkach, w ekstremalnych zdarzeniach traumatycznych, związanych z działaniami wojsk nieprzyjaciela na okupowanym terenie, takich jak opisywane przez media akty przemocy, gwałtów, czy nawet ludobójstwa, może skutkować PTSD.  W ogóle, żeby mówić o stresie pourazowym musimy przeżyć doświadczenie ekstremalne. To jest ogrom bodźców, dziejących się w bardzo małej jednostce czasu. Nasz mózg zostaje poddany ekstremalnej próbie przyjęcia ich, przetworzenia i wytworzenia odpowiedniej reakcji, która ma uratować nasze życie i zdrowie lub życie i zdrowie osób, które są z nami lub obok nas. A czasu na to przyjęcie, przetworzenie i reakcję jest bardzo mało, a błąd może być kosztowny. W trudnych sytuacjach każdy z nas ratuje siebie, ale też jesteśmy odpowiedzialni za naszych bliskich, nasze dzieci, naszych kolegów, co jest charakterystyczne dla żołnierzy. Ale sytuacja ekstremalna potrafi nas jednoczyć i wtedy nawet osoby obce, zaczynają współpracować, wspierać się, czuć się za siebie odpowiedzialnymi, a to zwiększa stres. Ta sytuacja ekstremalna, kiedy nasz mózg przyjmuje dane, przetwarza je i przygotowuje odpowiedź, jest jak wprowadzanie danych do komputera – jeśli będziemy chcieli szybko wprowadzić i przetworzyć dużo danych, to komputer się „zawiesi”. Człowiek w takiej sytuacji też może tak zareagować i nazywamy to dysocjacją, która jest pierwszym poważnym czynnikiem, mogącym skutkować PTSD. Dysocjacja to obrona naszego organizmu przed przyjmowaniem i przetwarzaniem kolejnych bodźców; świadczy jednoznacznie o tym, że sytuacja nas przerosła. Dysk komputera można sformatować, z mózgiem człowieka tak się nie da. Te wszystkie trudne, traumatyczne informacje w nim zostały i nawet, jak jesteśmy przekonani, że nic nie pamiętamy, to one są i po jakimś czasie nasz mózg zaczyna je przetwarzać, co może skutkować PTSD.

    Dlaczego po przeżyciu podobnych doświadczeń, uczestniczeniu w tych samych wydarzeniach, jedni ludzie zapominają i żyją dalej, a inni przeżywają stres pourazowy?

    Każdy ma pewien indywidualny poziom podatności na choroby. Mieliśmy kilka fal pandemii COVID 19, ludzie umierali, nawet zaszczepieni i niemający innych obciążeń. Byli też tacy, którzy nie byli zaszczepieni, nie przestrzegali żadnego reżimu sanitarnego, a nie zachorowali. Organizm ma własne, indywidualne systemy obrony przed czynnikami szkodliwymi; systemy samonaprawy.  To powoduje, że czas wystąpienia objawów i przebieg choroby jest cechą indywidualną. Objawy mogą pojawić się nagle, stopniowo, lub pojawiają się i znikają w czasie. Czasami uwidaczniają się pozornie znikąd, w tzw. pełnym zdrowiu. W innych przypadkach są wywołane przez coś, co przypomina autentyczne wydarzenie traumatyczne, np. hałas, obraz, pewne słowa czy specyficzne zapachy.

    Jest w społeczeństwie takie zjawisko, jak nadrozpoznawalność. Teraz, kiedy ktoś ma trudną sytuację w pracy, odczuwa lęk i nie może spać, to uważa się, że ma stres pourazowy…

    Jeśli mówi to pacjent, to OK, pacjent może powiedzieć wszystko; jeśli mówi tak specjalista z jakiejś dziedziny, to mnie to niepokoi, ale jeśli psycholog, psychoterapeuta, psychiatra, to bardzo niepokojące, bo oznacza niewiedzę bądź nieusystematyzowaną wiedzę.

    Kiedy zatem możemy mówić o stresie pourazowym?

    Trzeba brać pod uwagę kilka czynników, wpływających na rozpoznanie zaburzenia stresowego pourazowego. Po pierwsze i najważniejsze, to zdarzenie traumatyczne. Po drugie – zespół objawów, układających się w trzy wiązki objawowe oraz czas ich trwania. Po trzecie – czas, jaki upłynął od zdarzenia do wystąpienia objawów, o czym bardzo często się zapomina. Kryterialnie wyróżnia się tzw. ostre PTSD, kiedy czas wystąpienia objawów jest krótszy niż trzy miesiące; przewlekłe – jeśli czas trwania objawów wynosi trzy miesiące lub dłużej; z początkiem opóźnionym: jeżeli początek objawów następuje co najmniej sześć miesięcy po zadziałaniu stresora. Czasem ludzie, którzy przeżyją prawdziwą traumę, przez jakiś czas nie zdają sobie z tego sprawy. Nie musi to być wojna, może być „zwykły” udział w wypadku drogowym. Zapach paliwa, krzyki ludzi, komendy strażaków, widok rannych i zabitych itd. Nie wszystkie te bodźce i informacje pozostają w naszej pamięci – przynajmniej tak nam się wydaje. Pozornie litościwa pamięć odsuwa je od nas na jakiś czas, ale one są w naszym mózgu i ulegają przetwarzaniu poza naszą kontrolą. To jest kwintesencją powstawania stresu pourazowego – ogrom bodźców, których nasz organizm nie jest w stanie przetworzyć. Idealny ciąg zdarzeń traumatycznych, które mogą skutkować PTSD, pokazany jest w filmie „Szeregowiec Rayan”. Te kilka minut, kiedy alianci lądują na plaży „Omaha” w Normandii, to jest kumulacja ogromu bodźców traumatycznych. Latające w powietrzu ręce i nogi, huk strzałów, ból, strach, przerażenie, bezpośrednie zagrożenie życia. Nie można tego nijak porównać z jedzeniem chipsów przed telewizorem, w którym pokazują nam wojnę w Ukrainie, a oglądający komentuje: „Straszne rzeczy tam się dzieją”. To nie ma nic wspólnego ze stresem pourazowym. Żeby nastąpił stres pourazowy, musi wystąpić doświadczenie traumatyczne. Problem w tym, że trauma się zdewaluowała. Wszyscy mają traumę. Jak chomik zdechnie, to jest trauma, kot zachoruje – trauma. Nie chcę ujmować niczego przeżywaniu takiego zdarzenia, jak strata bliskiego stworzenia, ale trzeba szukać właściwego określenia i znać miarę.

    Mimo podobnych doświadczeń nie każdy przeżywa stres pourazowy. Kto zatem mu podlega?

    Zakłada się, że to zaburzenie dotyczy ok. 30 proc uczestników zdarzeń traumatycznych, pozostali z takich zdarzeń wychodzą bez objawów tego zaburzenia. Objawy PTSD zazwyczaj nie pojawiają się następnego dnia, ale najczęściej po ok. miesiącu od zdarzenia. Jest trauma, po kilku tygodniach od traumy mogą wystąpić objawy. Czyli wtedy, kiedy właściwie powinniśmy już zapomnieć o całej historii. Mówi się potocznie, że czas leczy rany. A tu odwrotnie. Ale nie wszystkie objawy, nawet ostre, są PTSD. Muszą być zgodne z kryteriami – zarówno WHO jak i Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Muszą wystąpić wyraźne trzy wiązki objawowe.

    Pierwsza wiązka ponownego przeżywania zdarzenia traumatycznego, która nie polega na tym, że przy grillu opowiadam sąsiadom o moim wypadku komunikacyjnym, tylko mocno, emocjonalnie przeżywam tamte zdarzenia i tak naprawdę nie mogę o tym opowiadać. Obrazy wracają w postaci intruzji, czyli uporczywych, natrętnych myśli, wdzierających się do głowy i przypominających tamto zdarzenie. W postaci mimowolnych retrospekcji, czyli powrotów do analizowania tamtego zdarzenia, czy flashbacków – szybkiego pokazu slajdów w głowie, dotyczących tamtej sytuacji oraz koszmarnych snów dotyczących zdarzenia traumatycznego. Nie jesteśmy w stanie tego powstrzymać. Ponowne przeżywanie to nie tylko obrazy, ale również emocje takie same jak te, które mieliśmy w chwili zdarzenia. Ktoś, kto naprawdę to przeżywa, jest przerażony, spocony, ma kołatanie serca, bo aktywizuje się układ wegetatywny, który odpowiada za lękowe przeżywanie. Nie może o tym opowiadać.

    Druga wiązka unikania wszystkiego, co może potencjalnie przypomnieć przeżyta traumę. Unikanie miejsc, sytuacji, osób. Taka osoba niechętnie wychodzi z domu, nie chce chodzić do sklepu, na spacery, przebywa na długim zwolnieniu z pracy, ale nie dlatego, że na działce uprawia pomidory, tylko po prostu nie chce kontaktu z ludźmi. Nie uczestniczy w życiu rodziny, siedzi samotnie w pokoju, niby słuchając radia lub samotnie przed telewizorem i nawet kanałów nie przerzuca.

    Trzecia wiązka pobudzenia, kiedy spokojny zazwyczaj człowiek staje się nadpobudliwy, drażliwy, wszystko mu przeszkadza, drażni go muzyka, denerwują dzieci, poszukuje doznań ekstremalnych np. szybka jazda na motocyklu. Może zacząć sięgać po alkohol, żeby rozładować narastające napięcie, bywa agresywny wobec rodziny w obcych.

    Jak pomóc takiej osobie, kiedy jest to nasz syn, mąż, ojciec, dziadek?

    Najlepiej powstrzymajmy się od pocieszania i dawania dobrych rad. Powinniśmy towarzyszyć tej osobie,  a będąc z nią blisko możemy zasugerować wizytę u psychologa.

    Rozmawiała: Elżbieta Borek

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    ŚWIAT LEKARZA 3Dspot_img

    Najnowsze artykuły

    Konkurs na rzecz poprawy jakości zdrowia kobiet

    Do 15 grudnia można nadsyłać projekty, których celem jest poprawa zdrowia i jakości życia kobiet. Konkurs organizuje firma Gedeon Richter we współpracy z Instytutem...

    Prof. Wierzba, dyrektor szpitala MSWiA: To nie miał być i nie będzie szpital dla VIP-ow

    To nigdy nie będzie szpital dla VIP-ów, przekształcenie CSK MSWiA w Państwowy Instytut Medyczny to szansa dla pacjentów i personelu.

    Gdy rock sięga granic muzyki, a onkologia granic medycyny, czyli XVI konferencja Polskiej Grupy Raka Płuca

    To największa naukowa konferencja onkologiczna w Polsce: onkolodzy kliniczni, pulmonolodzy, patomorfolodzy, radioterapeuci, diagności molekularni i laboratoryjni, radiolodzy podczas XVI Konferencji Polskiej Grupy Raka Płuca...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D