DOŁĄCZ DO SUBSKRYBENTÓW

NEWSLETTERA

„Tajne” narzędzie psychiatrii

Podziel się treścią:

Młoda kobieta przez wiele lat bezskutecznie leczyła się na depresję. Od lekarzy wciąż słyszała, że jej choroba jest „w głowie”, a jedyne, co mogą dla niej zrobić, to przepisać inne leki lub zmienić dawkowanie. W końcu sama zaczęła szukać przyczyn gdzie indziej. To endokrynolog stwierdzając, że z hormonami wszystko w porządku, zalecił badanie poziomu witaminy D. Bingo!

Iniekcja zadziałała jak magia. W ciągu kilku tygodni pacjentka odzyskała zdrowie i jakość życia… po latach wizyt u lekarzy psychiatrów.

To nie jest science-fiction

Według badań opublikowanych w „The American Journal of Psychiatry” nawet 30 proc. pacjentów z depresją nie reaguje na standardową farmakoterapię. To nie jest margines – to tysiące osób, które latami zmagają się z objawami, mimo że przyjmują leki. Termin nutripsychiatria odnosi się do interdyscyplinarnej dziedziny badającej wpływ diety na zdrowie psychiczne. Łączy wiedzę z zakresu psychiatrii, dietetyki klinicznej i neurobiologiii. To nowa dziedzina na starych fundamentach, która zyskuje coraz większe znaczenie.

Badania Uniwersytetu Deakin (Australia) potwierdzają, że połączenie terapii psychologicznej z odpowiednią dietą (bogatą w kwasy omega-3, witaminy z grupy B i probiotyki) może zmniejszyć objawy depresji nawet o 30 proc. Inne badanie wykazało, że grupa stosująca dietę śródziemnomorską miała o 32 proc. wyższe szanse na remisję depresji niż grupa kontrolna. Kolejne prace udowadniają, że niedobory witaminy D, B12 czy cynku mogą nasilać stany lękowe i obniżać nastrój.

Zalecenia dietetyczne to poważna broń w rękach lekarzy. Czy zechcą z niej skorzystać?
W krajach takich jak Australia, Wielka Brytania, Kanada, Nowa Zelandia czy Stany Zjednoczone nutripsychiatria jest coraz częściej włączana do standardów leczenia zaburzeń psychicznych. W 2013 roku powstało Międzynarodowe Stowarzyszenie Badań Żywieniowych w Psychiatrii (ISNPR). Royal Australian and New Zealand College of Psychiatrists (RANZCP) wydało w 2020 roku wytyczne uwzględniające interwencje żywieniowe w leczeniu depresji.

Polska raczkująca

Tymczasem w Polsce wciąż nie ma standardów, które nakazywałyby psychiatrom zlecać choćby podstawowe badania krwi przed przepisaniem leków. Badanie „Psychiatria Polska” (2020) wykazało, że aż 82 proc. pacjentów z depresją otrzymywało wyłącznie farmakoterapię, bez zaleceń dotyczących stylu życia. Raport WHO z 2021 roku wskazuje, że byliśmy wśród 5 krajów UE bez narodowego programu łączącego leczenie psychiatryczne z dietetycznym.

Przyczyny? Po pierwsze: edukacja, a raczej jej brak. W Polsce temat żywienia nie figuruje w oficjalnym programie specjalizacji dla lekarzy psychiatrów. Z raportu Naczelnej Izby Lekarskiej (2022) wynika, że 68 proc. psychiatrów na żadnym etapie edukacji nie miało formalnego szkolenia z wpływu diety na zdrowie psychiczne, a w licznych wypowiedziach w mediach lekarze psychiatrzy przyznawali, że nie wiedzą, do kogo skierować pacjenta z niedoborami żywieniowymi.

Po drugie: system. W Polsce – nawet jeśli lekarz zleci badania poziomu witaminy D czy kwasów omega-3 – nie są one refundowane. Koszt takiej diagnostyki to kwota znacznie wyższa niż miesięczna terapia lekami SSRI. Ponosi go pacjent.

Po trzecie: brak dialogu między gabinetami. Dietetyk kliniczny w Polsce rzadko widzi wyniki badań psychiatrycznych, a psychiatra często nie wie, jak interpretować zalecenia żywieniowe. W efekcie pacjent jest jak piłka odbijana między gabinetami.

Tymczasem w USA coraz więcej szpitali psychiatrycznych wprowadza współpracę z dietetykami. Badania z 2019 roku pokazują, że ok. 35 proc. placówek oferuje takie konsultacje, a w tych, które wdrożyły kompleksowe programy żywieniowe, odnotowano nawet o 25 proc. zmniejszenie nawrotów depresji.

Nie chodzi o to, by zastąpić farmakologię dietą, ale by wreszcie przestać leczyć, jakby mózg funkcjonował w oderwaniu od reszty ciała. By w końcu pacjenci usłyszeli to od lekarzy, zamiast: „Proszę brać leki i wrócić za 3 miesiące”. Światowa psychiatria od dawna wie, że tabletki to nie wszystko.

Ewa Bukowiecka-Janik

Ewa Bukowiecka-Janik
Ewa Bukowiecka-Janik
Dziennikarka i redaktorka od lat związana z mediami ogólnopolskimi. W swojej pracy najwięcej uwagi poświęca tematyce zdrowia, w tym szczególnie zdrowia psychicznego.

Więcej od autora

Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

ŚWIAT LEKARZA i ŚWIAT LEKARZA 3D w Twojej skrzynce mailowej: