W swoim bardzo ciekawym felietonie wydawca „Świata Lekarza” Paweł Kruś przywołuje postać św. Hildegardy z Bingen, benedyktyńskiej mniszki żyjącej w XII wieku, której podejście do zdrowia i leczenia było holistyczne, obejmowało bowiem zarówno ciało, jak i ducha.
Św. Hildegarda to bardzo ważna postać nie tylko w dziejach Kościoła Katolickiego, ale w ogóle moim zdaniem w historii, z której odkryć – często nieświadomie – korzystamy do dziś i która, co również bardzo ważne, jest jedną z nielicznych kobiet w owym czasie mających taką pozycję i poważanie. A przecież był to wówczas i jeszcze długo później czas dominacji patriarchatu.
Św. Hildegarda żyła 81 lat, co jak na owe czasy było kapitalnym „wynikiem”. Co zalecała dla zdrowia fizycznego oraz psychicznego i dla szeroko pojętej długowieczności?
- Równowaga: mniszka kładła duży nacisk na równowagę pomiędzy pracą, odpoczynkiem a modlitwą. Wierzyła, że harmonijne życie duchowe i fizyczne przyczynia się do zdrowia.
- Prostota w życiu codziennym: promowała prostotę i skromność w życiu codziennym, zarówno w diecie, jak i w stylu życia.
- Silne więzi społeczne: wierzyła w wartość społecznych więzi oraz wsparcia. Zachęcała do utrzymywania dobrych relacji z rodziną i przyjaciółmi.
- Unikanie toksyn: zalecała unikanie spożywania i kontaktu z substancjami, które mogłyby zaszkodzić organizmowi, zarówno w diecie, jak i w otoczeniu. Rekomendowała stosowanie produktów ekologicznych.
- Umiar: radziła jeść w umiarkowanych ilościach, ponieważ przejedzenie obciąża organizm. Umiar według świętej miał oznaczać również unikanie skrajności w spożywaniu alkoholu i zachowaniu.
- Muzyka: benedyktyńska mniszka komponowała muzykę i wierzyła, że muzyka ma moc uzdrawiania duszy oraz ciała.
Chociaż powyższe zalecenia mają swoje źródło w średniowieczu, wiele z nich jest zbieżnych z nowoczesnymi zasadami zdrowego stylu życia. Wyrażenie „medycyna holistyczna” odmieniane jest dziś przez wszystkie przypadki, podobnie jak bardzo modna obecnie „ekologia”. Nie jest więc odkryciem Ameryki stwierdzenie, że trzeba żyć prosto, z umiarem i w równowadze, a przecież tak to próbują sprzedać nam niektóre media oraz, o zgrozo, trenerzy, coache, mentorzy i influencerzy (sic!) zarabiający krocie na rzekomych „przepisach na długowieczność”. Spróbujmy po prostu wrócić do korzeni.
Ewa Podsiadły-Natorska
Redaktor prowadząca światlekarza.pl






