DOŁĄCZ DO SUBSKRYBENTÓW

NEWSLETTERA

Ruch jako lek. Jak naprawdę wspierać pacjenta z cukrzycą?

Podziel się treścią:

Choć aktywność fizyczna to fundament leczenia cukrzycy, wciąż traktuje się ją raczej jako dodatek niż równorzędną część terapii. Zderza się z brakiem czasu, lękiem pacjentów i systemowymi barierami. Monika Kaczmarek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków, tłumaczy, jak przełamać ten impas i sprawić, by ruch stał się realnym wsparciem w leczeniu, a nie tylko kolejnym zaleceniem z listy

Aktywność fizyczna rzeczywiście jest dziś obecna w życiu pacjentów z cukrzycą? Czy to wciąż bardziej teoria niż praktyka?

Trudno odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie, bo pacjenci z cukrzycą to bardzo niejednorodna grupa. Od małych dzieci, poprzez nastoletnią młodzież, młodych dorosłych, po seniorów z cukrzycą, ale też wieloma innymi chorobami współistniejącymi. Aktywność fizyczna jako element terapii w każdej z tych grup wygląda zapewne inaczej. Nie trzeba daleko szukać, by znaleźć przykłady młodych osób z cukrzycą, które uprawiają triatlon, biegają maratony. Są to wyjątki. Ale wyjątki przełamujące stereotypy, że przy cukrzycy to nic nie można. Można i trzeba leczyć się aktywnością fizyczną. Tylko należy wiedzieć, jak to zrobić, biorąc pod uwagę swój wiek, kondycję i stan zdrowia.

Wielu pacjentów w średnim i starszym wieku słyszy od lekarza prowadzącego jedynie zdawkowe: „Proszę się więcej ruszać”. Brakuje konkretnych wskazówek i dostosowania zaleceń do codziennego funkcjonowania chorego i do jego terapii. Dla części osób „aktywność” to wyłącznie siłownia albo bieganie, a przecież leczniczy efekt ma także spacer z psem, praca w ogrodzie, wejście po schodach. Liczy się systematyczność, nie intensywność. Naszą rolą – lekarzy, edukatorów, organizacji pacjenckich – jest odczarowanie stereotypów i pokazanie, że każdy ruch ma znaczenie.

Pacjenci dysponują dziś wiedzą, która pozwala im ćwiczyć bezpiecznie?

Pacjenci dysponują dziś systemami do ciągłego monitorowania glikemii, które znacznie podnoszą bezpieczeństwo leczenia cukrzycy, w tym podejmowania aktywności fizycznej. Monitoring glikemii sprawdza się i u seniorów, i u aktywnych dzieci, w szczególności że rodzic może w aplikacji na bieżąco kontrolować cukry dziecka, które np. gra w koszykówkę. Jest więc technologia, a czy jest wiedza? To złożony temat. Nie każda aktywność obniża stężenie cukru we krwi. Są takie, które je podnoszą. To zależy od tego, czy wysiłek jest tlenowy, czy beztlenowy. Dla wielu pacjentów to już dość skomplikowane zagadnienia. Na pewno trzeba obserwować swój organizm i glikemię w czasie aktywności, a jak coś nas niepokoi, można porozmawiać o tym na wizycie z lekarzem. Zresztą młodzi ludzie są w stanie sobie z tym poradzić, znaleźć wartościowe porady w internecie. Gorzej jest z seniorami. Osoby starsze należy uczyć, jak kontrolować poziom cukru nie tylko przed, ale również w trakcie i po wysiłku fizycznym. To wymaga powtarzalnych komunikatów, prostych narzędzi i indywidualnego podejścia.

A lekarze? Czy traktują codzienny ruch jako część terapii, czy raczej dodatek „jeśli się uda”?

Świadomość rośnie, ale realnie brakuje czasu na rozmowę, dopasowanie formy wysiłku do stylu życia pacjenta. A przecież inne potrzeby ma senior, który boi się kontuzji, inne osoba pracująca po kilkanaście godzin dziennie. Wystarczy zapytać: „Co pan lubi robić?”, „Co panią motywuje?”. I szukać rozwiązań w oparciu o odpowiedzi, a nie uniwersalne zalecenia. Pacjent potrzebuje poczucia, że jest wysłuchany, a nie tylko instruowany.

Które grupy pacjentów najczęściej rezygnują z aktywności?

Osoby starsze, przewlekle chore, ale też pacjenci w wieku produkcyjnym. Seniorzy obawiają się pogorszenia stanu zdrowia, młodsi nie mają czasu. I znów: ważna jest edukacja, że aktywność nie musi oznaczać godzinnych treningów, a także pokazanie, że 15 minut spaceru dziennie ma znaczenie. To może być pierwszy krok do poprawy samopoczucia i lepszej kontroli glikemii.

Na ile system ochrony zdrowia wspiera dziś aktywność pacjentów z cukrzycą?

Zdecydowanie niewystarczająco. Nie ma refundowanych zajęć ruchowych, kompleksowej koordynacji opieki, powszechnie dostępnych programów edukacyjnych. Działania podejmowane przez organizacje pacjenckie – jak nasze stowarzyszenie – są lokalne, ograniczone budżetowo i często doraźne. Potrzeba rozwiązań systemowych, nie incydentalnych.

Barierą nie są tylko finanse i infrastruktura. Co z psychiką pacjenta?

To ogromnie ważny temat. Jak zmobilizować się do aktywności, jak utrzymać tę motywację, aby aktywność fizyczna, wcale nie intensywna, ale regularna i trwająca odpowiednio długo, była naszą rutyną. Osobom z cukrzycą, podobnie jak zdrowym, często towarzyszy słomiany zapał. Do tego dochodzi lęk przed hipoglikemią, niekiedy wstyd związany z wyglądem swojego ciała czy obecnością pompy insulinowej, brak wiary we własne możliwości – wszystko to może skutecznie zablokować chęć do ruchu. Tymczasem komfort psychiczny bezpośrednio wpływa na zaangażowanie w leczenie. Brakuje psychologicznego wsparcia, choć młodsze pokolenie pacjentów coraz częściej pokazuje większą otwartość i akceptację swojej choroby, co daje nadzieję.

Czy ten problem dotyczy również dzieci i młodzieży z cukrzycą? Dla nich ruch także bywa wyzwaniem?

Myślę, że w znacznie mniejszym stopniu. Oczywiście wszystko zależy od podejścia do leczenia samego pacjenta i jego bliskich. Ale z punktu widzenia medycyny, zaleceń PTD – aktywność fizyczna jest młodym diabetykom szeroko rekomendowana, a obecne możliwości leczenia sprawiają, że może być ona podejmowana bezpiecznie. Jeśli jej brakuje, to najczęściej pewnie z powodu niechęci do ruchu.

W młodym pokoleniu cukrzyca została już mocno „oswojona”, w szkołach uczniowie z cukrzycą pojawiają się częściej niż rzadziej. Wydaje się, że przypadki, kiedy dziecko z cukrzycą nie mogło uczestniczyć w lekcjach wychowania fizycznego, to już przeszłość. A jeśli tak się jeszcze gdzieś zdarza, to nie ma ku temu podstaw.

Jakie zmiany mogłyby poprawić sytuację?

Zróżnicowanie zajęć ruchowych już w szkole. Oprócz piłki nożnej – joga, taniec, ćwiczenia w parach. W przypadku dorosłych – refundacja zajęć, łatwiejszy dostęp do dietetyków, edukatorów, fizjoterapeutów. Potrzebujemy lepszej koordynacji opieki. W mniejszych miejscowościach problemem jest nawet dojazd. Pacjenci często muszą pokonać 30–40 km, by dotrzeć na ćwiczenia. To skutecznie zniechęca.

Czyli przychodnia z salą ćwiczeń to nie fanaberia, tylko potrzeba?

Gabinet aktywności fizycznej przy POZ – miejsce, gdzie pacjent może poćwiczyć pod okiem specjalisty – to realne wsparcie, szczególnie dla tych, którzy nie byli aktywni przez 20 czy 30 lat. Chodzi nie tylko o efekty zdrowotne, ale także o poczucie bezpieczeństwa.

Są już dziś dobre praktyki, które warto wdrożyć szerzej?

W wielu naszych oddziałach terenowych prowadzimy regularne aktywności fizyczne np. marsze nordic walking, spotkania z lekarzami, fizjoterapeutami. Omawiamy nie tylko różne formy ruchu, ale też bezpieczeństwo: kontrolę glikemii, odpowiednie obuwie, nawodnienie, sytuacje wymagające przerwania wysiłku. To wszystko działa i pokazuje, że pacjenci chcą się ruszać, jeśli tylko czują się zaopiekowani.

Na koniec: na co powinni stawiać lekarze, rozmawiając z pacjentem o aktywności?

Na konkret, empatię i możliwości pacjenta. Pytać: co pan lubi, czego się pani obawia, ile czasu może pan poświęcić na ruch. I przypominać: nie trzeba biegać maratonów. Wystarczy 10 minut spaceru dziennie, by poczuć różnicę. Aktywność fizyczna to nie rywalizacja, lecz codzienna decyzja i szansa. To te drobne, ale regularne wybory mają realny wpływ na terapię.

Rozmawiała: Ewa Wojciechowska

Ewa Wojciechowska
Ewa Wojciechowska
Dziennikarka, reportażystka, redaktorka. Absolwentka filologii polskiej i politologii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz studiów podyplomowych z reportażu na Uniwersytecie Warszawskim. Przez ostatnie lata związana z ogólnopolskimi mediami, swoją dziennikarską drogę zaczynała w radiowej „Trójce”. Najbliższe są jej tematy zdrowotne, społeczne i psychologiczne.

Więcej od autora

Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

ŚWIAT LEKARZA i ŚWIAT LEKARZA 3D w Twojej skrzynce mailowej: