DOŁĄCZ DO SUBSKRYBENTÓW

NEWSLETTERA

Otyłość to choroba, nie wybór. Senator Agnieszka Gorgoń-Komor o leczeniu i profilaktyce

Podziel się treścią:

– Otyłość to nie kwestia wyglądu ani braku silnej woli, tylko przewlekła choroba będąca wspólnym mianownikiem dla ponad 200 schorzeń: od cukrzycy i chorób serca po nowotwory – alarmuje senator dr n. med. Agnieszka Gorgoń-Komor, z którą rozmawia Ewa Podsiadły-Natorska

Na początku maja w Parlamencie Europejskim odbyła się inauguracja wystawy „Nie oceniaj mnie! To nie moja wina. #ChorujęNaOtyłość” z pani udziałem.

Był to bardzo duży i ważny krok w kierunku profilaktyki i leczenia otyłości; wprowadziliśmy ten temat do Parlamentu Europejskiego właśnie poprzez wystawę ukazującą historie pacjentów. Początkowo wydawało mi się, że politycy nie będą chcieli się tym zajmować, bo otyłość kojarzy się z wykluczeniem, depresją i problemami społecznymi, jednak gdy zaczęliśmy ten problem nagłaśniać, okazało się, że zainteresowanie jest ogromne. Wszystkie państwa mierzą się dziś z gigantycznymi wydatkami na medycynę naprawczą, zamiast inwestować w profilaktykę i prewencję. Oczywiście efekty profilaktyki nie są widoczne od razu, trzeba jednak myśleć o przyszłych pokoleniach, szczególnie w czasie kryzysu demograficznego.

Co dla pani było impulsem do podjęcia tego tematu?

Choroba otyłościowa przez lata była bagatelizowana – również przez nas, lekarzy. Osobom z nadwagą czy otyłością mówiło się najczęściej: „Proszę mniej jeść i więcej się ruszać”. Nie badaliśmy przyczyn tej choroby: czy problemem jest nadmierne łaknienie, kompulsywne myślenie o jedzeniu, uzależnienie, metabolizm, czy może choroby współistniejące. Mało mówiło się też o tym, że otyłość powoduje ponad 200 groźnych powikłań! Tymczasem wiedza medyczna na przestrzeni lat bardzo się rozwinęła. Pojawiły się nowe cząsteczki realnie wpływające na zdrowie osób z otyłością.

Chodzi o analogi GLP-1?

Tak, ale nie tylko. Okazało się, że te nowe cząsteczki, stosowane początkowo w leczeniu cukrzycy, mają wpływ na redukcję masy ciała. A my jako klinicyści – interniści, diabetolodzy, kardiolodzy – doskonale wiemy, że cukrzyca bardzo często współwystępuje z chorobą otyłościową, z kolei otyłość współistnieje z miażdżycą czy niewydolnością serca. Doszłam więc do wniosku, że trzeba leczyć przyczynę choroby otyłościowej; jeśli wyeliminujemy czynniki ryzyka, zapobiegniemy innym chorobom i powikłaniom narządowym.

Pacjenci już o tym wiedzą i coraz częściej domagają się dostępu do nowych leków. Trzeba jednak podkreślić, że leczenie otyłości to nie tylko farmakoterapia – to cała ścieżka pacjenta. Chory powinien zostać zdiagnozowany przyczynowo, na podstawie czego powinno się przygotować dla niego indywidualną terapię. Leczenie otyłości to także fizjoterapia, terapia ruchem i dietetyka – oparta na badaniach naukowych, a nie na modach czy przypadkowych poradach. Potrzebna jest też systematyczna praca z pacjentem i monitorowanie efektów leczenia m.in. za pomocą odpowiednich badań biochemicznych wraz z oceną metabolizmu. W leczeniu otyłości nie chodzi o wygląd, tylko o zdrowie, dlatego musi powstać kompleksowy system opieki.

Potrzebujemy narodowej strategii walki z otyłością?

Zdecydowanie tak. Powinna być ona wpisana w strategię zdrowia publicznego – tak samo jak choroby serca czy nowotwory. Tyle że same dokumenty niczego nie załatwią. Trzeba stworzyć cały ekosystem wspierający zdrowe wybory żywieniowe i zdrowy styl życia. Musimy zrozumieć, że choroba otyłościowa wpływa nie tylko na zdrowie fizyczne, ale również psychiczne, na relacje społeczne i aktywność zawodową. Dzieci z otyłością mierzą się z ogromną skalą hejtu i odtrącenia, dorośli podobnie.

Wielu pacjentów oczekuje refundacji leczenia nowymi cząsteczkami…

To zrozumiałe, jednak refundacja musi wiązać się ze współodpowiedzialnością pacjenta. Leczenie otyłości nie może wyglądać tak, że ktoś dostaje lek i dalej robi wszystko po staremu. Pacjent powinien być wyedukowany, prowadzony przez specjalistów i stale monitorowany.

Zawsze podaję przykład raka płuca. Jeśli ktoś przez lata palił papierosy i zachorował na nowotwór, nikt nie mówi mu: „Sam sobie jesteś winny, więc nie będziemy cię leczyć”. Dostaje skierowanie na operację, immunoterapię, bardzo kosztowne leczenie. Tymczasem chociaż wiemy, że choroba otyłościowa jest czynnikiem ryzyka wielu nowotworów, to wciąż traktujemy ją inaczej. Nasze dzieci tyją dziś najszybciej w Europie, dlatego potrzebujemy zaangażowania również ze strony przemysłu spożywczego oraz działań edukacyjnych.

Podatek cukrowy nie spełnił pokładanych w nim nadziei?

Uważam, że środki z podatku cukrowego powinny być przeznaczone przede wszystkim na profilaktykę, a następnie na leczenie. Dla mnie to bardzo proste – jeśli ktoś chce sprzedawać na naszym rynku produkty pełne cukru, to pieniądze z tego podatku powinny wspierać system ochrony zdrowia.

W Polsce VAT na wodę butelkowaną wynosi 23 proc., podczas gdy część słodzonych napojów, w tym niektóre energetyki, w obrocie handlowym przez lata korzystała z preferencyjnej 5-procentowej stawki VAT (i 8 proc. w gastronomii). To absurd. Przecież woda jest jednym z najważniejszych elementów profilaktyki zdrowia, w tym nadwagi i otyłości! To do niej dostęp powinniśmy promować.

Wciąż jednak brakuje pełnych danych dotyczących skali problemu.

To prawda. Jeszcze do niedawna w Polsce praktycznie nie ważono i nie mierzono pacjentów. Dzięki działaniom Ministerstwa Zdrowia i zespołów zajmujących się problemem otyłości wprowadzono w POZ obowiązek odnotowywania masy ciała i wzrostu pacjentów, co pozwala obliczyć BMI i lepiej ocenić skalę problemu. Ten wymóg nie jest doskonały, bo pacjent zapytany o wagę może powiedzieć wszystko – zwykle w odpowiedzi odejmujemy sobie kilka kilogramów. Lepsze to jednak niż nic. Oczywiście samo BMI to teraz już dość przestarzały wskaźnik – powinno się oceniać również obwód pasa, ilość tkanki trzewnej czy inne parametry antropometryczne, mimo wszystko to krok do przodu.

Musimy nauczyć się bardzo dokładnego podejścia do diagnostyki otyłości. W debacie o jej leczeniu często zapomina się, że to choroba przewlekła. Na pacjentów onkologicznych wydajemy ogromne pieniądze, bo wszyscy rozumieją, że chodzi o ratowanie życia – i absolutnie się z tym zgadzam, jednak choroba otyłościowa jest nie mniej groźna: prowadzi do cukrzycy, zawałów serca, udarów mózgu, niewydolności serca, nowotworów… Jeśli będziemy ją skutecznie leczyć, możemy zapobiec wielu tym powikłaniom. Jako system ochrony zdrowia możemy naprawdę bardzo dużo zyskać, ale warunkiem jest współpraca lekarzy i pacjentów oraz kompleksowe podejście do leczenia i profilaktyki otyłości.

Agnieszka Gorgoń-Komor – doktor nauk medycznych, kardiolog, członkini Komisji Zdrowia Senatu RP, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Badań Naukowych i Innowacji w Ochronie Zdrowia oraz Parlamentarnego Zespołu ds. Kardiologii, wiceprzewodnicząca Senackiego Zespołu „Zdrowie Polaków”

Wystawa „Don’t judge me, it’s not my fault. #isufferfromobesity” („Nie oceniaj mnie! To nie moja wina. #ChorujęNaOtyłość”) została zorganizowana przez Fundację na rzecz Leczenia Otyłości. Wcześniej była prezentowana w Senacie i Sejmie RP. 22 maja obchodzony jest Europejski Dzień Walki z Otyłością.

Ewa Podsiadły-Natorska
Ewa Podsiadły-Natorskahttp://www.epnatorska.pl
Dziennikarka medyczna i redaktor prowadząca „Świata Lekarza”. Specjalizuje się w tematyce chorób cywilizacyjnych, nowych terapii oraz funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. Na co dzień współpracuje z lekarzami i ekspertami, tworząc materiały oparte na aktualnej wiedzy medycznej i badaniach naukowych. Autorka wywiadów z czołowymi specjalistami w Polsce. Laureatka nagród branżowych, członkini Stowarzyszenia Dziennikarze dla Zdrowia.

Więcej od autora

Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

ŚWIAT LEKARZA i ŚWIAT LEKARZA 3D w Twojej skrzynce mailowej: