Pierwsza od dekad terapia celowana w glejakach daje pacjentom realną nadzieję na lepsze i dłuższe życie. Dzięki worasydenibowi zmienia się nie tylko przebieg choroby, ale także codzienne funkcjonowanie chorych z mutacją IDH
To właśnie wokół tej zmiany koncentrowała się dyskusja ekspertów podczas premiery raportu „Rozwiązania systemowe w zakresie dostępu do nowoczesnych terapii w leczeniu glejaka – przegląd międzynarodowy” przygotowanego przez Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego. Raport powstał w momencie, który eksperci określają jako postępowy dla leczenia części pacjentów z glejakami, pod koniec ubiegłego roku pojawiła się bowiem nowa terapia ukierunkowana molekularnie przeznaczona dla pacjentów z glejakiem o niskim stopniu złośliwości z mutacją IDH. Jest to pierwsza tak znacząca zmiana w podejściu do leczenia tej grupy pacjentów od blisko trzech dekad.
Nowotwór, który wymyka się schematom
– Glejaki wywodzą się z komórek glejowych, czyli elementów podporowych układu nerwowego. Już sama ich lokalizacja (w obrębie mózgu) sprawia, że leczenie jest ogromnym wyzwaniem – mówi onkolog kliniczny dr hab. n. med. Tomasz Kubiatowski, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego (Zakład Onkologii, Radioterapii i Medycyny Translacyjnej UR). Ograniczenia wynikają nie tylko z trudnego dostępu chirurgicznego, lecz także z biologii tych nowotworów, w tym ich immunosupresyjnego charakteru oraz – co przez lata było kluczowe – brak skutecznych terapii celowanych. – Glejaki to grupa nowotworów, w której przez ponad dwie dekady nie obserwowaliśmy przełomu terapeutycznego – podkreśla prof. Kubiatowski. – Leczenie polegało głównie na chirurgii, radioterapii i chemioterapii, jednak ich skuteczność była ograniczona.
Choć glejaki nie należą do najczęstszych nowotworów, ich znaczenie kliniczne jest nieproporcjonalnie duże: na świecie nowotwory mózgu odpowiadają za ok. 322 tys. zachorowań rocznie i aż 248 tys. zgonów, co plasuje je wysoko w statystykach śmiertelności. W Polsce każdego roku rozpoznaje się ok. 2,5 tys. nowych przypadków nowotworów mózgu, z czego ok. 75 proc. stanowią właśnie glejaki. Pięcioletnie przeżycie w tej grupie nowotworów wynosi ok. 28 proc. – To pokazuje, że mamy do czynienia z chorobą o wysokiej agresywności i ograniczonych możliwościach terapeutycznych – zaznacza prof. Kubiatowski.
W Polsce występowanie nowotworów ośrodkowego układu nerwowego ma charakterystyczny przebieg. – Widzimy większą liczbę rozpoznań u dzieci do 10. roku życia, następnie spadek, a potem ponowny wzrost częstości zachorowań w kolejnych dekadach życia – wskazuje prof. Tomasz Kubiatowski, który zwraca uwagę, że wraz z wiekiem liczba zachorowań rośnie zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Niestety, na glejaki nierzadko zapadają osoby młode, między 30. a 50. rokiem życia.
Dlaczego chorujemy?
Niewyjaśniona w dużej mierze pozostaje etiologia glejaków. Jak wskazuje prof. Tomasz Kubiatowski, znane czynniki genetyczne odpowiadają jedynie za niewielki odsetek przypadków. – Ok. 5 proc. to dobrze opisane zespoły genetyczne, natomiast kolejne przypadki wiążą się z różnymi wariantami zaburzeń na poziomie genomu, które nie tłumaczą jednoznacznie rozwoju choroby – wyjaśnia.
Wśród czynników środowiskowych udokumentowaną rolę odgrywa wysokodawkowe promieniowanie jonizujące. Jednocześnie – jak zaznacza profesor – dane nie potwierdzają jednoznacznie wpływu takich czynników jak palenie papierosów, dieta czy styl życia.
W kontekście rozpoznawania glejaków często pojawia się kwestia późnej diagnozy, prof. Tomasz Kubiatowski podkreśla jednak, że kluczowe znaczenie ma lokalizacja nowotworu. – Jeżeli guz nie znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie struktur istotnych dla życia, przez pewien czas może nie dawać wyraźnych objawów – tłumaczy. W praktyce klinicznej to właśnie pojawienie się objawów neurologicznych lub symptomów wzrostu ciśnienia śródczaszkowego najczęściej prowadzi do rozpoczęcia diagnostyki, a to fundamentalna różnica w porównaniu z wieloma innymi nowotworami, gdzie realizowane są programy przesiewowe lub możliwe jest wcześniejsze wykrycie nowotworu.
Istotnym elementem dyskusji była nowa terapia celowana przeznaczona dla pacjentów z glejakiem o niskim stopniu złośliwości i mutacją IDH. Chodzi o worasydenib – lek ukierunkowany molekularnie, który działa poprzez blokowanie enzymów IDH1/2 i hamowanie wzrostu guza.
Na czym polega działanie worasydenibu?
Gen IDH koduje enzym – dehydrogenazę izocytrynianową – który odpowiada za przekształcanie izocytrynianu w alfa-ketoglutaran. Ten z kolei jest ważnym substratem dla wielu enzymów regulujących m.in. ekspresję genów w komórce oraz uczestniczących w procesach naprawy DNA. W sytuacji, w której dochodzi do mutacji w genach IDH1 lub IDH2, zmienia się funkcja tego enzymu. Zamiast przekształcać izocytrynian w alfa-ketoglutaran, zaczyna on produkować 2-hydroksyglutaran, który gromadzi się w komórce. Problem polega na tym, że komórka ma bardzo ograniczone możliwości jego dalszego metabolizowania. W efekcie dochodzi do zaburzeń regulacji ekspresji genów na poziomie epigenetycznym, a także do zakłóceń funkcjonowania układu immunologicznego.
Prof. Tomasz Kubiatowski wyjaśnia, że nagromadzenie 2-hydroksyglutaranu wpływa na działanie limfocytów T, które w prawidłowych warunkach rozpoznają i niszczą komórki nowotworowe. W obecności tego metabolitu ich zdolność do migracji i aktywności przeciwnowotworowej ulega osłabieniu. Pojawia się tzw. fenotyp immunosupresyjny – układ odpornościowy traci swoją skuteczność w eliminowaniu komórek nowotworowych.
– Mutacje IDH pojawiają się bardzo wcześnie w procesie transformacji nowotworowej, czyli przekształcania się komórki prawidłowej w nowotworową. Mogą dotyczyć także komórek prekursorowych, tzw. komórek macierzystych nowotworu, co sprawia, że zaburzenia obejmują podstawowe mechanizmy regulujące funkcjonowanie komórki. Konsekwencją są dalsze nieprawidłowości w zakresie ekspresji genów, naprawy DNA oraz zwiększona skłonność do powstawania kolejnych mutacji. W tym kontekście terapie celowane i personalizowane nabierają szczególnego znaczenia. Ich celem jest blokowanie określonych białek i szlaków sygnałowych, aby zahamować proliferację komórek nowotworowych, pobudzić ich apoptozę i przeciwdziałać dalszej transformacji – mówi profesor.
Im wcześniej uda się zidentyfikować i zablokować kluczowe mutacje – takie jak mutacja IDH – tym większa jest szansa na zatrzymanie lub przynajmniej spowolnienie procesu nowotworowego.
Zmiana paradygmatu leczenia
Terapia worasydenibem od ok. dwóch lat stosowana jest w Stanach Zjednoczonych. We wrześniu 2025 roku Komisja Europejska zarejestrowała worasydenib do stosowania na terenie UE.
Wprowadzenie tej formy leczenia oznacza pojawienie się nowej opcji terapeutycznej dla wybranej grupy pacjentów; w badaniach klinicznych nad worasydenibem wykazano m.in. zmniejszenie objętości guza, istotne wydłużenie czasu wolnego od progresji choroby i mniej napadów padaczkowych. Jednocześnie eksperci podkreślają, że jest to punkt wyjścia do szerszej dyskusji o potrzebach pacjentów z glejakami oraz o możliwych zmianach w ścieżce terapeutycznej. Zgodnie z raportem rozwój terapii ukierunkowanych molekularnie – w tym leków oddziałujących na szlaki związane z mutacją IDH – stwarza możliwość zmiany podejścia do leczenia wybranych grup chorych
Co istotne, zmiana dotyczy nie tylko parametrów klinicznych, ale także funkcjonowania pacjentów. Wydłużenie czasu do progresji oznacza bowiem odsunięcie w czasie konieczności bardziej agresywnego leczenia, a tym samym ma realny wpływ na jakość życia pacjentów.
Na świecie współczesna terapia glejaków rozwija się w kierunku medycyny precyzyjnej, czyli leczenia dopasowanego do biologii guza i profilu pacjenta. – Ograniczona skuteczność terapii systemowych opartych na klasycznej chemioterapii stanowiła istotny impuls do poszukiwania nowych, skuteczniejszych metod leczenia. Poznanie mechanizmów transformacji nowotworowej leżących u podłoża powstawania nowotworów ośrodkowego układu nerwowego oraz czynników determinujących wzrost guza pierwotnego przyczyniło się w istotnym stopniu do wyodrębnienia potencjalnych „celów molekularnych” dla terapii personalizowanych. Mutacje w genach IDH1, IDH2 stwierdzane są w wielu nowotworach, w tym glejakach. Mutacje te stwierdzane są w przypadku większości nowotworów, na bardzo wczesnym etapie transformacji nowotworowej – podkreśla prof. Tomasz Kubiatowski.
Według ekspertów nowa terapia w glejakach może prowadzić do zmiany paradygmatu leczenia, warunkiem jest jednak odpowiednie przygotowanie systemu m.in. poprzez dostęp do diagnostyki molekularnej, rozwój wyspecjalizowanych ośrodków czy ścisłą współpracę zespołów interdyscyplinarnych. To właśnie od tych elementów będzie zależeć, w jakim stopniu nowe możliwości terapeutyczne przełożą się na praktykę kliniczną.
Nowa terapia dla pacjentów z glejakiem znalazła się w zestawieniu TOP 10 ONKO 2026 opracowanym przez ekspertów Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej. Worasydenib został wskazany jako jedna z technologii wymagających pilnych decyzji refundacyjnych w obszarze leczenia glejaka drugiego stopnia z mutacją IDH.
KOMENTARZE
W przypadku podejrzenia pierwotnego guza mózgu leczenie chirurgiczne pozostaje kluczowym elementem postępowania diagnostyczno-terapeutycznego. Zakres resekcji guza zależy przede wszystkim od jego lokalizacji, rozległości oraz relacji do ważnych czynnościowo struktur w mózgu. Należy jednak podkreślić, że nawet całkowite usunięcie guza, niekiedy wykraczające poza granice widoczne w badaniach obrazowych, nie prowadzi do wyleczenia choroby ze względu na naciekający charakter glejaków. Jednym z największych wyzwań chirurgii glejaków pozostaje zachowanie równowagi pomiędzy maksymalizacją zakresu resekcji a minimalizacją ryzyka trwałych deficytów neurologicznych.
Dr hab. n. med. Tomasz Dziedzic, przewodniczący sekcji neuroonkologii Polskiego Towarzystwa Neurochirurgów
Pacjenci cierpiący na glejaki z mutacją IDH to często osoby w kwiecie wieku, po trzydziestce lub czterdziestce, mają rodziny, robią karierę i z nadzieją patrzą w przyszłość. Taka diagnoza wywraca ich życie do góry nogami. Jednak po raz pierwszy pojawia się dla nich rzeczywista nadzieja.
Bec Mallett, założyciel i prezes Fundacji Peace of Mind, wiodącej australijskiej organizacji charytatywnej zajmującej się nowotworami mózgu




