Cukrzyca coraz częściej występuje u dzieci, a zarówno u najmłodszych, jak i u dorosłych bywa rozpoznawana dopiero wtedy, gdy pojawiają się poważne objawy lub powikłania. O najważniejszych potrzebach pacjentów, możliwościach wcześniejszego wykrywania cukrzycy i zmianach, które mogłyby poprawić bezpieczeństwo chorych, opowiada Monika Kaczmarek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.
Jakie są dziś najważniejsze potrzeby osób z cukrzycą?
Potrzeby chorych na cukrzycę, zarówno dzieci, jak i dorosłych, w dużej mierze się pokrywają. Cukrzyca jest chorobą, która wymaga holistycznego podejścia i zaangażowania całego zespołu terapeutycznego. Szczególnie cukrzyca typu 1 jest jednym z najszybciej narastających wyzwań zdrowotnych w Polsce i na świecie. Dane epidemiologiczne wskazują, że liczba zachorowań wśród dzieci istotnie wzrosła w ciągu ostatnich dekad – w 2022 r. zapadalność wśród dzieci poniżej 14. roku życia wyniosła ok. 30 przypadków na 100 tys. dzieci rocznie, czyli ponad czterokrotnie więcej niż przed kilkudziesięciu laty. Cukrzycę typu 1 coraz częściej rozpoznaje się u młodszych dzieci, również poniżej 5. roku życia. Wymaga to znacznie większej opieki i zaangażowania rodziców.
Problemem jest również to, że cukrzyca często zostaje rozpoznana dopiero wtedy, gdy pojawią się poważne objawy.
To prawda. Autoimmunologiczny rozwój cukrzycy typu 1 przez długi czas przebiega bezobjawowo. Układ odpornościowy stopniowo niszczy komórki ß trzustki. W stadium 1 stężenie glukozy we krwi pozostaje prawidłowe. W stadium 2 pojawiają się już nieprawidłowe wartości glikemii, ale chory zwykle nie odczuwa jeszcze typowych dolegliwości. Objawy pojawiają się dopiero w stadium 3, gdy znaczna część funkcjonalnych komórek ß została już zniszczona, a narastający niedobór insuliny prowadzi m.in. do wzmożonego pragnienia, częstego oddawania moczu, chudnięcia i osłabienia. U dzieci proces może wtedy postępować szybko i doprowadzić do kwasicy ketonowej, która stanowi bezpośrednie zagrożenie życia. U dorosłych kwasica ketonowa również się zdarza. Z kolei cukrzyca typu 2, będąca odrębną chorobą, może przez długi czas przebiegać skąpoobjawowo i bywa rozpoznawana dopiero po pojawieniu się powikłań.
Czy rozwiązaniem mogłyby być badania przesiewowe w kierunku cukrzycy typu 1?
Tak, bardzo ważne byłyby testy przesiewowe pozwalające wykryć chorobę na etapie przedobjawowym. Uważam, że docelowo warto rozważyć takie badania zarówno u dzieci, jak i w wybranych grupach osób dorosłych. W przypadku dzieci dobrym momentem mógłby być bilans 6-latka. To wiek, w którym wiele dzieci odbywa wizytę lekarską. Mamy już zresztą doświadczenie z włączaniem kolejnych badań do bilansów – od maja 2025 r. w ramach bilansu 6-latka prowadzi się badanie przesiewowe w kierunku hipercholesterolemii rodzinnej, obejmujące lipidogram.
A jak mogłoby to wyglądać w przypadku osób dorosłych?
Wystarczyłoby, żeby pełny panel przeciwciał w kierunku autoimmunologicznej cukrzycy typu 1 był finansowany w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Byłaby to najkrótsza ścieżka. Jeżeli osoba dorosła trafia do poradni diabetologicznej, takie badania można wykonać na początku diagnostyki, szczególnie gdy obraz choroby nie odpowiada typowej cukrzycy typu 2 albo leczenie nie przynosi oczekiwanych efektów.
Widzimy, że u części dorosłych pacjentów cukrzyca typu 1 bywa początkowo błędnie rozpoznawana jako cukrzyca typu 2, przez co nie otrzymują oni odpowiedniego leczenia i trafiają do specjalisty dopiero z powikłaniami. Dlatego warto byłoby włączyć taką diagnostykę do koszyka świadczeń.
Co daje wykrycie cukrzycy typu 1 przed pojawieniem się objawów?
Przede wszystkim możliwość objęcia rodziny opieką. Jeżeli badania potwierdzą utrzymującą się obecność co najmniej dwóch autoprzeciwciał wskazujących na rozwijający się proces autoimmunologiczny, dziecko lub osoba dorosła wymagają dalszej diagnostyki, monitorowania i opieki specjalistycznej. Dzięki temu możemy zmniejszyć ryzyko kwasicy ketonowej i hospitalizacji, wcześniej reagować na zmiany oraz odpowiednio przygotować pacjenta i jego bliskich.
Czy są już jakieś działania, które mogą przybliżyć lepszą diagnostykę cukrzycy typu 1?
Tak. Rada Przejrzystości przy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji pozytywnie oceniła włączenie do świadczeń gwarantowanych w AOS oznaczeń przeciwciał anty-IA2 i anty-ZnT8 w diagnostyce cukrzycy typu 1 u dzieci i dorosłych. Ostateczna decyzja należy teraz do Ministra Zdrowia. Warto podkreślić, że opinia dotyczy diagnostyki, a nie powszechnych badań przesiewowych – nie oznacza jeszcze wprowadzenia screeningu wszystkich 6-latków. Chcielibyśmy, żeby na końcu tej drogi pojawiła się pozytywna decyzja, co dałoby bardzo dużo nie tylko pacjentom, lecz także całemu systemowi ochrony zdrowia. Mniej hospitalizacji z powodu ostrych powikłań, lepiej zaplanowana opieka diabetologiczna – to wszystko odciąża system. A bezpieczeństwo rodzin jest wartością samą w sobie.
Jaką rolę w terapii odgrywają dziś nowoczesne technologie i czy polscy pacjenci mają do nich dostęp?
Jest światełko w tunelu, ponieważ zgodnie z projektem Ministerstwa Zdrowia mają się zmienić warunki refundacji osobistych pomp insulinowych dla osób po 26. roku życia z cukrzycą typu 1 lub 3 (wtórną), spełniających określone kryteria medyczne. Nowe zasady mają obowiązywać od 1 stycznia 2027 r., jeśli prace legislacyjne przebiegną zgodnie z planem. Dobrze byłoby jednak również rozszerzyć dostęp do systemów ciągłego monitorowania glikemii. Wiemy, że nie są one już tylko narzędziem do odczytu poziomu cukru, ale również bardzo dobrym narzędziem edukacyjnym i terapeutycznym.
Jeżeli chodzi o osoby dorosłe, obecnie refundacją objęte są określone grupy pacjentów. Warto byłoby rozszerzyć ją na kolejne grupy, u których występuje ryzyko hipoglikemii. System ciągłego monitorowania glikemii może ograniczyć liczbę wizyt w gabinetach lekarskich, ponieważ dzięki aplikacjom lekarz może wcześniej zobaczyć, co dzieje się z pacjentem. Dla osób starszych możliwość takiego monitorowania jest również wsparciem dla ich rodzin. Młodsze pokolenie może sprawdzać w aplikacji, jaki jest poziom glikemii rodzica bez konieczności rezygnowania z pracy. Z kolei osoba w wieku produkcyjnym może pracować i funkcjonować bardziej samodzielnie, mając możliwość wcześniejszego zareagowania na spadek poziomu cukru.
W szczególnych przypadkach możliwe są również bardziej zaawansowane metody leczenia. U nielicznych, starannie zakwalifikowanych dorosłych z długo trwającą cukrzycą typu 1, u których mimo optymalnego leczenia występują nawracające ciężkie hipoglikemie i zaburzone odczuwanie ich objawów, można rozważyć przeszczepienie wysp trzustkowych. Zabieg może ustabilizować glikemię i ograniczyć ciężkie niedocukrzenia, ale nie zawsze zapewnia trwałą niezależność od insuliny i wymaga leczenia immunosupresyjnego.
A jak wygląda sytuacja dzieci z cukrzycą w szkołach i przedszkolach?
Zdecydowanie potrzebne jest większe wsparcie. Nowoczesne technologie są tutaj dużym ułatwieniem. Dziecko, przebywając w szkole, może być monitorowane, a rodzic może mieć wgląd w jego stan, będąc w pracy czy w domu. Potrzebujemy jednak stałej obecności pielęgniarki w szkole – a nie tylko raz czy dwa razy w tygodniu. Dzieci chorują przecież nie tylko na cukrzycę. Są wśród nich dzieci z alergiami, młodzieńczym idiopatycznym zapaleniem stawów czy chorobami kardiologicznymi. To kwestia bezpieczeństwa wszystkich uczniów, a także wsparcia dla nauczycieli. Nie możemy oczekiwać, że staną się lekarzami czy pielęgniarkami. Potrzebny jest dialog i komunikacja między rodzicami a nauczycielami, lecz konieczne jest również wsparcie systemowe.
Zmiany są potrzebne i oczekiwane. W diabetologii wciąż jest dużo do zrobienia – chociażby po to, aby poradnie diabetologiczne działające w ramach NFZ nie były zamykane z powodów finansowych lub kadrowych. Ważna jest też odpowiednia wycena świadczeń i zapewnienie pacjentom dostępu do całego zespołu terapeutycznego. Mówimy przecież o coraz młodszym pokoleniu, które chce jak najdłużej pracować i być aktywne; osoby w wieku produkcyjnym pragną być samodzielne i nie stanowić obciążenia dla swoich rodzin. Dlatego tak ważne jest, aby odpowiadać na potrzeby osób z cukrzycą – zarówno dzieci, jak i dorosłych. To kluczowe dla ich bezpieczeństwa, samodzielności i jakości życia.
Rozmawiała: Ewa Podsiadły-Natorska




