Partner
Partner
Więcej
    Partner
    Partner

    Implanty słuchu zmieniają życie

    Rozmowa z prof. Henrykiem Skarżyńskim, konsultantem krajowym w dziedzinie otolaryngologii, dyrektorem Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach.

    Panie profesorze, jak słyszą Polacy?

    Niestety słyszymy coraz gorzej i to stwierdzenie tylko pozornie wydaje się banalne. Jednym z moich priorytetowych działań wraz z zespołem specjalistów z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu jest program badań przesiewowych słuchu u dzieci w różnym wieku. Nasz zespół, we współpracy z licznymi ośrodkami krajowymi i zagranicznymi, stworzył podwaliny pod programy badań przesiewowych. Opracowaliśmy metody, procedury i urządzenia służące do ich przeprowadzania.

    Wczesne wykrywanie zaburzeń słuchu u dzieci, młodzieży i osób dorosłych, niezależnie od wieku, ma ogromne znaczenie dla wdrożenia programu wczesnej interwencji, którego celem jest usprawnienie procesu komunikacji. Wiemy, co w praktyce oznacza wdrożenie wczesnej interwencji medycznej u dziecka z zaburzeniami przewodzeniowymi czy odbiorczymi – szybsze usprawnienie drogi słuchowej zapewnia lepszą komunikację z otoczeniem oraz oszczędność finansową dla systemu opieki zdrowotnej. Skala problemu zaburzeń słuchu znacznie wzrasta wraz z wiekiem.

    Ilu dzieci dotyczy ten problem?

    W okresie noworodkowym problem wrodzonych zaburzeń słuchu dotyczy od 1 do 2 dzieci na 1000 urodzeń, w wieku szkolnym zaburzenia słuchu dotyczą już co 5-6 dziecka, natomiast u osób starszych problem dotyka nawet ponad 50 proc. Zatem w wieku szkolnym różne rodzaje problemów ze słuchem ma nawet 20 proc. dzieci! Najbardziej martwi mnie to, że rodzice dzieci, u których stwierdzono niedosłuch, nie byli świadomi istnienia problemu (ponad 60 proc.). Tylko 19 proc. rodziców dostrzegło problemy ze słuchem u swoich dzieci.

    Na problemy ze słuchem skarżą się też starsze osoby…

    To prawda. W przypadku ludzi starszych wiemy, że u osób poniżej 55. r.ż. podwyższenie średniego audiometrycznego progu słyszenia wynosi 3 dB HL na dekadę lat życia, natomiast u osób powyżej 55. r.ż. szybkość ta wzrasta do 9 dB na dekadę. Różne badania wskazują, że u osób w wieku powyżej 65. r.ż. widełki odsetkowe robią się coraz większe, mogą wynosić od 25 do 60 proc. Badania prowadzone w Polsce pod koniec ubiegłego wieku wykazały, że różnego rodzaju problemy ze słuchem ma trzy czwarte 70-latków, co ma negatywny wpływ na ich codzienne funkcjonowanie. Potwierdzają to badania przeprowadzone na Podlasiu, Mazowszu i na Śląsku, m.in. we współpracy z prof. M. Rogowskim i grupą specjalistów w tych regionach.

    Niestety słyszymy coraz gorzej trochę na własne życzenie. Winowajcy to: hałas uliczny (głośne motocykle, samochody), hałas w szkole, słuchanie zbyt głośnej muzyki przez wiele godzin. Szczególnym zagrożeniem dla słuchu są przenośne odtwarzacze muzyki.

    Jaka jest kondycja polskiej otolaryngologii?

    Z pozycji konsultanta krajowego uważam, że jest co najmniej dobra. Składa się na to oddanie i często nieprzeciętne zaangażowanie wielu osób w różnych obszarach naszej specjalności. Takim przykładem są np. działania prof. Wojciecha Golusińskiego z Poznania, który zainicjował Ogólnopolski Program Profilaktyki Nowotworów Głowy i Szyi. Mając jedynie wsparcie władz samorządowych Wielkopolski pokazał, jak wiele można zrobić w tym obszarze medycyny. W ostatnich latach, dzięki bardzo aktywnej działalności prof. Antoniego Krzeskiego, mogliśmy przyjrzeć się w Polsce nowym trendom w rynochirurgii, prezentowanym przez czołowych klinicystów. Te działania miały wymierny wpływ na upowszechnianie nowoczesnego leczenia schorzeń nosa i zatok obousznych. Ośrodek kierowany przez prof. Henryka Kaźmierczaka w Bydgoszczy od dłuższego czasu zajmuje się problemem zaburzeń równowagi u starszych osób. Na uwagę zasługują także wieloletnie działania prof. Andrzeja Kukwy, mojego nauczyciela, który przez lata pracował i wdrażał nowe rozwiązania w leczeniu dość częstych schorzeń związanych z chrapaniem i bezdechami sennymi. Postęp odnosi się zarówno do ogólnej otolaryngologii, ale również do ściśle związanej z nią audiologii i foniatrii oraz otolaryngologii dziecięcej. W tym zakresie należy wymienić ośrodki z Lublina, Łodzi i Poznania.

    A jak ocenia pan polską otolaryngologię na tle świata?

    Jeśli patrzymy przez pryzmat osiągnięć – jest dobrze i bardzo dobrze. Wyrazem tego może być nasza obecność w gremiach specjalistycznych podczas głównych kongresów i konferencji naukowych. Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że powinno być nas więcej widać jako Polaków. Efekty jednak są. Wraz z zespołem jestem organizatorem kilku niezwykle prestiżowych spotkań naukowych, których organizacja została nam przyznana po zaciętej rywalizacji z czołówką światową. W Warszawie – po raz pierwszy w historii medycyny – będziemy organizowali Światowy Kongres Audiologów, Światową Konferencję Szumów Usznych, Międzynarodową Konferencję Otosklerozy i Chirurgii Strzemiączka oraz Międzynarodową Konferencję Interdyscyplinarną IERASG.

    Na takie uznanie pracuje się latami. Przypomnę tylko, że nie tak dawno organizowaliśmy Europejską Konferencję Implantów Słuchowych u Dzieci oraz Europejski Kongres Audiologów.

    To w trakcie obrad tego Kongresu doszło – z naszej inicjatywy – do przyjęcia Europejskich Konsensusów Naukowych w zakresie wczesnego wykrywania zaburzeń słuchu, wzroku i mowy. Był to jeden z głównych priorytetów polskiej prezydencji. Na uwagę zasługuje praca otolaryngologów, audiologów i foniatrów, otolaryngologów dziecięcych. Nie można nie wspomnieć o równie ważnej grupie ekspertów zebranych przez prof. Jerzego Szaflika w dziedzinie okulistyki czy zespoły terapeutów mowy – logopedów, we współpracy z prof. Tomaszem Woźniakiem z Lublina. Efekty tego Konsensusu zostały przyjęte przez władze UE. Dziś – jako ambasadorzy – rozwijamy programy profilaktyczne w tym zakresie zarówno w Europie, jak i w Azji Środkowej, oraz krajach Afryki Zachodniej. Jesteśmy widziani i nagradzani. Wyrazem tego była prestiżowa nagroda Grand Prix Galien przyznana w Monte Carlo – wyróżnienie za nową technologię, porównywane do Nagrody Nobla czy Oskara.

    Jakie wyzwania stoją przed polską otolaryngologią?

    Wyzwaniem dla całego środowiska będzie aktywny rozwój młodego pokolenia polskich otolaryngologów. Jestem przekonany, że nasi następcy będą lepsi. Mam nadzieję, że ogólne warunki w całej służbie zdrowia pozwolą nam nie gonić, ale wyprzedzać świat. Może to wydać się nieskromne, ale powiem, że takiego ośrodka jak Światowe Centrum Słuchu nie ma nigdzie – i nie chodzi tu o nazwę, ale o zakres, jakość i ilość tego, co robimy. W Polsce jest kilka bardzo dobrze funkcjonujących ośrodków, których działania kliniczne i naukowe są dostrzegane. Chciałbym, żeby było ich więcej. Wtedy młodsi lekarze zostaną w kraju, nie będą szukać pracy za granicą. Może też niektórzy wrócą z nowymi pomysłami i doświadczeniem. Widzę już takie zainteresowanie i bardzo mnie to cieszy.

    Jaka jest droga od lekarza do twórcy Światowego Centrum Słuchu?

    Moja była bardzo ciekawa, choć często pod prąd… W szkole średniej fascynowała mnie historia, ale w połowie liceum zdecydowałem się na medycynę. Już na studiach uznałem, że wybiorę specjalizację związaną z czynnościami manualnymi i zdecydowałem się na mikrochirurgię.

    Zawód lekarza to ogromna odpowiedzialność, którą bardzo odczułem po mojej pierwszej pionierskiej operacji wszczepienia implantu osobie niesłyszącej w 1992 roku. Mimo, że operacja udała się – pacjent słyszał – wielu moich kolegów lekarzy nie rozumiało tego, co robiłem. Byłem nawet krytykowany, że zniszczyłem ucho, bo do ślimaka nie można nic wszczepiać… Takie poglądy były dla mnie bardzo krzywdzące. Na szczęście jednak zawsze miałem wsparcie. To ważne mieć przy sobie takich ludzi i jestem im za to ogromnie wdzięczny. Moje działania czasem obciążone są ryzykiem, ale myślę, że ryzyko jest wpisane w postęp. Podejmuję więc ryzyko i skupiam się na celu, do którego dążę.

    W tym roku będziemy obchodzić 19. rocznicę utworzenia Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. Powstał on na bazie utworzonego przez nas trzy lata wcześniej pierwszego w Polsce, a zaledwie drugiego w Europie, Ośrodka Diagnostyczno-Leczniczo-Rehabilitacyjnego dla Osób Niesłyszących i Niedosłyszących „Cochlear Center”. Zawsze chciałem dawać pacjentom nową nadzieję i nowe szanse na leczenie.

    Niedawno do czołowych pism z naszego obszaru medycyny zostały wysłane prace przedstawiające wyniki najnowszego w świecie łączenia słuchu sztucznego i elektrycznego w tym samym uchu. Efektywne leczenie niedosłuchu w wieku senioralnym staje się realne. To, co udało się osiągnąć w nauce i medycynie praktycznej, zadecydowało, że w 2012 roku zostałem pierwszym Polakiem wybranym do drugiego, najstarszego w USA prestiżowego towarzystwa American Otological Society, a obecnie – do American Neurootological Society. Jeśli spojrzeć na moją pracę z tej perspektywy, to rzeczywiście mam poczucie, że dokonałem słusznych życiowych wyborów.

    Mówią o panu „cudotwórca”, bo przywraca pan słuch. Jak to jest obdarowywać kogoś tak wielkim darem?

    Nigdy tak o sobie nie myślałem i raczej nie pomyślę. Rzeczywiście mam to wielkie szczęście, że moja praca jest moją pasją i dlatego oddaję się jej bez reszty. Codziennie spotykam uśmiechniętych i wdzięcznych pacjentów – sprawia mi to wielką radość. Cieszę się, gdy opowiadają o swoich sukcesach, że dzięki implantowi ich życie zmieniło się na lepsze.

    Czy człowiek, który osiągnął tak wiele, zdobył tyle nagród i odznaczeń ma jeszcze jakieś cele do zrealizowania?

    Oczywiście – bardzo wiele, m.in. utrzymanie pozycji naukowej w świecie. Od lat jesteśmy najbardziej aktywnym zespołem podczas naukowych kongresów kontynentalnych. Światowe Centrum Słuchu to ośrodek leczenia zaburzeń słuchu, który nie ma swojego odpowiednika. Ale inicjujemy działania, by powstała sieć takich placówek w świecie.

    Kolejnym ciekawym projektem, nad którym pracujemy jest „Zintegrowany system narzędzi do diagnostyki i telerehabilitacji schorzeń narządów zmysłów: słuchu, wzroku, mowy, równowagi, smaku, powonienia”. Jego celem jest opracowanie i wdrożenie do praktyki medycznej na terenie całego kraju wielofunkcyjnej kapsuły diagnostyczno-rehabilitacyjnej. Obecnie nie ma takiego systemu urządzeń, dzięki któremu można wykonać badanie najważniejszych narządów zmysłów i mowy, w jednym miejscu i krótkim czasie. Aby diagnozować kolejne narządy, pacjenci muszą odwiedzić kilka ośrodków – oznacza to wiele wizyt i nierzadko długie miesiące oczekiwań na konsultacje. Dla wielu diagnostyka jest na tyle uciążliwa, że rezygnują z badań i leczenia. To tylko nieliczne dowody na to, że chociaż udało się nam zrobić już naprawdę dużo, wciąż mamy przed sobą wiele wyzwań.

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    ŚWIAT LEKARZA 3Dspot_img

    Najnowsze artykuły

    Prof. Wierzba, dyrektor szpitala MSWiA: To nie miał być i nie będzie szpital dla VIP-ow

    To nigdy nie będzie szpital dla VIP-ów, przekształcenie CSK MSWiA w Państwowy Instytut Medyczny to szansa dla pacjentów i personelu.

    Gdy rock sięga granic muzyki, a onkologia granic medycyny, czyli XVI konferencja Polskiej Grupy Raka Płuca

    To największa naukowa konferencja onkologiczna w Polsce: onkolodzy kliniczni, pulmonolodzy, patomorfolodzy, radioterapeuci, diagności molekularni i laboratoryjni, radiolodzy podczas XVI Konferencji Polskiej Grupy Raka Płuca...

    XII Kongres Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego: zaproszenie do udziału

    Polskie Towarzystwo Lipidologiczne zaprasza do udziału wtegorocznej, XII edycji Kongresu PTL, który odbędzie się w formie hybrydowej. Kongres to dziesiątki merytorycznych wykładów, panele dyskusyjne,...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D