– Zagubieni, w złym stanie zdrowia i roztrzęsieni. Ludzie, którzy stracili wszystko w zalanych wodą terenach – mówi Sylwia Jarosz, farmaceutka z apteki przy przychodni Zabobrze. – Ich relacje często są dramatyczne; niektórzy opowiadają, jak byli ewakuowani, stojąc już po szyję w wodzie. Szukają nie tylko pomocy medycznej, ale również wsparcia psychicznego, które jest im równie potrzebne. Jako farmaceuci jesteśmy na pierwszym froncie tej walki, gotowi nieść pomoc i otoczyć ich opieką, jakiej w tym trudnym czasie naprawdę potrzebują.
Powódź to jedna z najbardziej dramatycznych klęsk żywiołowych. W zaledwie kilka chwil może zabrać życie albo mienie. Wleń, Nysa, Kłodzko, Lądek Zdrój, Stronie Śląskie, Kamienna Góra i wiele innych miast zostało zalanych i zniszczonych przez wodę. Ludzie stracili wszystko.
Jednak w obliczu takich tragedii, w najtrudniejszych chwilach, wyłania się także niezwykła siła solidarności i wsparcia. Historie o ludziach, którzy łączą siły, by pomagać tym, którzy stracili wszystko, są świadectwem niesamowitej empatii naszego społeczeństwa.
Gdy woda zalała domy i ulice, mieszkańcy dotkniętych obszarów nie zostali sami. Ludzie różnych profesji, wieku i środowisk społecznych zjednoczyli się, aby nieść pomoc tam, gdzie była ona najbardziej potrzebna.
– Od samego początku kataklizmu, który dotknął nasz region, Dolnośląska Izba Aptekarska we Wrocławiu nawiązywała i próbowała utrzymać stały kontakt z farmaceutami i aptekami z terenów dotkniętych powodzią. Było to częstokroć utrudnione, chociażby z uwagi na brak możliwości kontaktu telefonicznego w wielu rejonach odciętych od prądu oraz sieci telefonii komórkowej – mówi Marcin Repelewicz, prezes Dolnośląskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej.
– Niestety informacje, które napływały do nas z godziny na godzinę, potwierdzały zniszczenia, zalania lub podtopienia kolejnych aptek. Dzięki pozyskanym informacjom udało się nam ustalić miejsca, gdzie apteki ocalały i mogłyby wznowić działalność dla lokalnej ludności. Niestety borykały się z różnymi problemami jak chociażby mały zapas paliwa do agregatów czy brak dostępu do sieci internet. Ta ostatnia obecnie jest kluczowa dla możliwości komunikacji apteki z systemem P1, gdzie znajdują się m. in. e-recepty pacjentów. Bez połączenia nie ma praktycznie możliwości ich pobrania i realizacji. Docierały do nas również informacje o dużej liczbie pacjentów, którzy utracili swoje leki, jak również o osobach, które rozpoczęły realizację recept w zniszczonych aptekach i nie są w stanie kontynuować ich realizacji nigdzie indziej.
Po powodzi…
Obecnie na terenach, które dotknęła powódź, mieszkańcy wracają do domów. Sprzątając skutki żywiołu, powinni zabezpieczyć się przed kontaktem z wodą powodziową, ale też z naniesionymi przez nią osadami. Kluczowe jest tu stosowanie środków ochrony osobistej oraz używanie odpowiednich środków do sprzątania i dezynfekcji.
– Uważajmy także na zranienia – przypadki zanieczyszczonych ran powinniśmy skonsultować z lekarzem, który podejmie decyzje o ewentualnej profilaktyce przeciwtężcowej, czyli podaniu szczepionki. Również osoby, które nie szczepiły się przeciwko tężcowi od ponad 10 lat, a mają stały kontakt z wodą powodziową i osadem, powinny rozważyć profilaktyczne szczepienie – podkreśla dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny.
– Dodatkowo pamiętajmy, żeby wyrzucić całą żywność, która miała kontakt z wodą powodziową, nawet jeżeli żywność ta była opakowana. Śledźmy także uważnie komunikaty służb i władz lokalnych, z których dowiemy się, czy woda w naszych kranach jest już zdatna do spożycia. W przypadku, gdy posiadamy indywidualne studnie, to po zalaniu przez falę powodziową konieczne będzie ich czyszczenie i dezynfekcja. Do tego czasu nie korzystajmy z wody, która w nich się znajduje, nawet do celów gospodarczych.
Farmaceuci na pomoc
Wiedząc, jak ważne są środki higieniczne i dezynfekujące, do pomocy powodzianom włączyli się farmaceuci. Jako pierwsza zareagowała firma DOZ SA, właściciel największej sieci aptecznej w Polsce.
W ramach działań pomocowych DOZ SA zorganizowała transport, który wyruszył z Łodzi do magazynu Polskiej Akcji Humanitarnej we Wrocławiu, aby przekazać produkty dla potrzebujących. Przygotowano środki higieniczne i dezynfekujące, a także żywność o łącznej wartości ponad 400 000 zł.
– To, co robimy, to nasz obowiązek. Chcemy, aby osoby dotknięte powodzią miały dostęp do podstawowych potrzeb – mówi Bożena Szymańska, farmaceutka, doradca Zarządu DOZ SA.
Farmaceuci nie tylko dostarczają leki, ale także angażują się w działania edukacyjne, informując lokalne społeczności o sposobach dbania o zdrowie w trudnych warunkach.
Sylwia Jarosz, farmaceutka, podkreśla: – Widzimy wiele osób przychodzących do nas z problemami zdrowotnymi spowodowanymi stresem i trudnymi warunkami. Staramy się nie tylko dostarczyć leki, ale także być wsparciem dla naszych pacjentów. Doradzamy. Gdzie poszkodowani powinni udać się po pomoc finansową, jak wypełniać wnioski. Farmaceuta jest osobą, u której szuka się wsparcia. Każdego. A my jesteśmy. Spotykamy się z osobami, które straciły naprawdę wszystko i nie wiedzą co dalej.
Dużym problemem jest realizacja recept rocznych. Część zalanych aptek nie funkcjonuje, a pacjenci zostali bez leków. – Ważną formą wsparcia dla osób, które zostały bez leków i z brakiem możliwości kontynuacji recepty elektronicznej, jest możliwość wystawiania recept farmaceutycznych przez farmaceutów – mówi Marian Witkowski, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Warszawie. – Wiemy, jak istotna jest kontynuacja leczenia i nie może zdarzyć się sytuacja, w których pacjent zostaje pozbawiony bez dostępu do swoich leków.
– Śledzimy sytuację i reagujemy na bieżąco – dodaje prezes Witkowski. – Wspieramy apteki z Opolskiego oraz z Dolnego Śląska, przekazując im nie tylko glukometry dla pacjentów, ale również zapewniając nowoczesne wyposażenie dla aptek w postaci satelitarnego dostępu do internetu Starlink, które umożliwiają realizację recept ekonomicznych oraz niezawodną komunikację nawet w najtrudniejszych warunkach.
Współpraca z lokalnymi instytucjami
DOZ SA współpracuje z lokalnymi instytucjami oraz organizacjami pozarządowymi, aby koordynować pomoc i dostarczyć ją tam, gdzie jest najbardziej potrzebna.
– Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi pracownikami z zachodniej i południowej Polski, aby wspierać ich na bieżąco i działać tak szybko, jak to tylko możliwe, zapewniając im bezpieczeństwo. Wspólne działanie to przykład tego, jak skutecznie można pomagać potrzebującym – podkreśla Bożena Szymańska.
Działania te pokazują, jak ważna jest rola aptek i farmaceutów w sytuacjach kryzysowych, a także, jak wielką siłę ma społeczna solidarność.
– Z każdym aktem wsparcia DOZ SA nie tylko pomaga poszkodowanym, ale także buduje mosty między ludźmi i instytucjami, które potrafią zjednoczyć się w obliczu trudności – dodaje Bożena Szymańska.
– Widzimy, że nie jesteśmy sami. Tak wiele osób nam pomaga. Nie wiem, jak wyrazić wdzięczność – mówi Maria Wiśniewska, poszkodowana przez powódź.






