Zapraszamy na Galę Nagrody Zaufania
Złoty OTIS z Diamentami 2026
26 listopada 2026 r., Warszawa

Dr hab. Krzysztof Chlebus: Możemy uratować całe rodziny

Podziel się treścią:

Z dr. hab. Krzysztofem Chlebusem rozmawia Ewa Podsiadły-Natorska

Stworzył pan Krajowe Centrum Hipercholesterolemii Rodzinnej, placówkę o znaczeniu światowym. Jak narodził się ten pomysł?

Pomysł zrodził się z realnych potrzeb klinicznych. Od początku mojej pracy zawodowej jestem związany z kliniką kardiologii specjalizującą się w leczeniu powikłań miażdżycy, czyli ostrych i przewlekłych zespołów wieńcowych oraz niewydolności serca. Do wystąpienia tych zdarzeń prowadzi cały szereg czynników ryzyka, które potrafimy zidentyfikować i co ważne – potrafimy na nie wpływać. Te modyfikowalne czynniki ryzyka stanowią główny przedmiot zainteresowania kardiologii prewencyjnej. Od dawna wiemy jednak, że istnieje szczególna grupa pacjentów, u których ryzyko poważnych incydentów sercowo-naczyniowych jest bardzo wysokie i to niezależnie od stylu życia. Są to pacjenci z odziedziczoną od jednego z rodziców mutacją genetyczną zaburzającą metabolizm cholesterolu, czyli właśnie z hipercholesterolemią rodzinną. To wrodzona choroba, która nieleczona doprowadza do szybkich powikłań miażdżycy z przedwczesnymi zgonami włącznie, co czyni tę grupę pacjentów bardzo szczególną: po pierwsze, chorują i umierają oni szybciej (połowa z nich w okolicy 50. roku życia), a po drugie, chorują rodzinnie, bo mutacja jest przenoszona na kolejne pokolenia. Tym pacjentom nie wystarczą tradycyjne zalecenia dotyczące redukcji wagi, rzucenia palenia czy poprawy diety. Wymagają oni również intensywnej i nowoczesnej terapii farmakologicznej. Ale żeby leczyć, musimy najpierw rozpoznać chorobę, która – choć wcale nie jest rzadka, bo dotyczy 4 Polaków na 1000 – to wciąż pozostaje w dużej mierze nierozpoznana.

Co to znaczy, że u części pacjentów ryzyko jest niezależne od stylu życia?

Najczęściej ryzyko sercowo-naczyniowe kojarzymy z niezdrowym trybem życia – i rzeczywiście u większości ludzi poprawa stylu życia to skuteczna prewencja. Ale pacjenci z hipercholesterolemią rodzinną (FH) niezależnie od tego, jak zdrowo żyją, są skazani na poważne powikłania sercowe. W porównaniu z przeciętnym Polakiem pacjent z FH często jest nawet szczuplejszy, żyje bardziej aktywnie, rzadziej pali i rzadziej ma nadciśnienie. Różni ich wysoki poziom cholesterolu i dramatyczny wywiad rodzinny oznaczający przedwczesne zachorowania i zgony wśród najbliższych krewnych. Pozornie do czasu pierwszego zawału te osoby uważają się i są uważane przez lekarzy za osoby zupełnie zdrowe. Na tym polega podstępność tej choroby i dramat nosicieli mutacji genetycznej. Nawet doświadczonym kardiologom zdarzało się ignorować wysoki poziom LDL cholesterolu u zdrowych albo lekceważyć nietypowe objawy dławicy piersiowej u młodych pacjentów.

Stąd decyzja o utworzeniu centrum?

Tak. Uznałem, że czas zmienić coś w systemie ochrony zdrowia, by dać tej grupie pacjentów szansę na normalną długość życia. Od początku objęliśmy diagnostyką i leczeniem całe rodziny, bo to warunek skutecznego działania w przypadku chorób dziedzicznych. Dzięki współpracy z Kliniką Pediatrii kierowaną przez prof. Małgorzatę Myśliwiec możemy otoczyć opieką również małe dzieci oraz nastolatków. Badania genetyczne są podstawą skutecznej diagnostyki, stąd od początku naszego działania doskonała współpraca z Zakładem Genetyki prof. Bartosza Wasąga. Od początku realizujemy również misję edukacyjną poprzez współpracę z utworzonym już w 1999 roku Stowarzyszeniem Pacjentów z HF. Edukacja zarówno lekarzy, jak i pacjentów jest kluczowym elementem dla skutecznego screeningu. To ważne, bo dramat polega na tym, że w Polsce – jak niemal wszędzie na świecie, poza np. Holandią – ta grupa pacjentów jest dramatycznie niedodiagnozowana.

Chodzi o osoby z podwyższonym cholesterolem?

Zgadza się. W Polsce mamy bardzo poważny problem zaburzeń lipidowych; ponad 60 proc. dorosłych Polaków, czyli ok. 18 mln, ma podwyższony poziom cholesterolu. W tej grupie znajduje się jednak mniejszy podzbiór – ok. 180–200 tys. osób – u których ryzyko poważnych powikłań jest bardzo wysokie. U tych osób ryzyko wystąpienia zawału serca już w piątej dekadzie życia wynosi aż 50 proc. Co gorsza, ci ludzie najczęściej nie wiedzą, że ten problem ich dotyczy, bo żyją zdrowo i dobrze się czują. O wszystkim dowiadują się dopiero wtedy, gdy dochodzi do tragedii. Tę grupę pacjentów chcieliśmy objąć opieką.

W 2017 roku – po zakończeniu pełnienia funkcji wiceministra zdrowia – stworzyłem Krajowe Centrum Hipercholesterolemii Rodzinnej w Gdańsku. Udało nam się stworzyć unikalny model opieki, który bazuje na założeniu, że nie leczymy jednego pacjenta, lecz całą rodzinę. Bo hipercholesterolemia rodzinna to choroba genetyczna, dziedziczona w sposób dominujący – dziecko ma aż 50 proc. szans na odziedziczenie wadliwego genu. Mówimy wówczas o tzw. diagnostyce kaskadowej, w ramach której badamy nie tylko chorego, ale również jego potomstwo, rodzeństwo, rodziców. Dla większości Polaków – w tym również dla wielu lekarzy – choroba genetyczna to choroba rzadka. W tym wypadku to nieprawda. Przy czym w naszej opiece nie chodzi tylko o genetykę; model, który stworzyliśmy, oferuje opiekę psychologiczną, dietetyczną, kardiologiczną i antynikotynową. Nasi pacjenci często potrzebują bowiem wsparcia psychicznego, bo diagnoza genetyczna bywa trudna do zaakceptowania. Dieta i styl życia również mają znaczenie, choć bez zaawansowanej farmakoterapii nie uda się opanować choroby. Kluczowa jest też szybka ścieżka diagnostyki kardiologicznej – szczególnie u dorosłych pacjentów.

Czy również dzieci są u was diagnozowane i leczone?

Tak. Współpracujemy z pediatrami, którzy zajmują się tą grupą wiekową. Jeśli wykrywamy mutację u rodzica, dzieci są kierowane do dalszej diagnostyki i leczenia pediatrycznego. I to nie są tylko nastolatki – mówimy nawet o kilkulatkach. Leczenie rozpoczynamy więc bardzo wcześnie, aby zapobiec rozwojowi miażdżycy.

Czy centrum działa w izolacji, czy też tworzy sieć współpracy?

Współpracujemy z kilkudziesięcioma ośrodkami – zarówno kardiologicznymi, jak i internistycznymi, w tym z ośrodkami akademickimi oraz instytutami medycznymi. Nasza działalność opiera się na klinicznym doświadczeniu i nauce, choć niestety formalnie nadal nie mamy uregulowanej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej dla hipercholesterolemii rodzinnej. Walczymy o to, aby znalazła się ona w koszyku świadczeń gwarantowanych.
Edukujemy również lekarzy; lekarze rodzinni, kardiolodzy, neurolodzy już nas znają, odsyłają do nas swoich pacjentów. W 2020 roku powołaliśmy do życia Krajowy Rejestr Hipercholesterolemii Rodzinnej – oficjalny rejestr prowadzony pod auspicjami Ministerstwa Zdrowia zasilany danymi z całego kraju. Chcemy, aby świadomość dotycząca hipercholesterolemii rodzinnej i chorób sercowo-naczyniowych rosła, a każdy duży ośrodek w Polsce miał lekarza wyczulonego na tę diagnozę.

Jaką ma pan wizję rozwoju Krajowego Centrum Hipercholesterolemii Rodzinnej w Gdańsku w perspektywie kilku, a może i kilkunastu lat? O czym pan marzy?

Chciałbym, żeby powstał ogólnokrajowy system opieki nad pacjentem z hipercholesterolemią rodzinną. Jako ośrodek dysponujemy kompletnymi analizami, które mogą pomóc w stworzeniu takiego systemu. Chciałbym również, żeby działały ośrodki referencyjne, które kwalifikują pacjentów do diagnostyki i leczenia, raportując dane do jednej bazy, co pozwoliłoby podejmować optymalne decyzje kliniczne oraz finansowe.
Moim marzeniem jest, aby hipercholesterolemia rodzinna została w końcu dostrzeżona w systemie ochrony zdrowia jako realne zagrożenie dla zdrowia publicznego. Chciałbym, aby pacjent z tą diagnozą był traktowany jako osoba z bardzo wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym – zgodnie z aktualnymi wytycznymi towarzystw naukowych: europejskich, amerykańskich, ale także polskich, zwłaszcza że możemy tych pacjentów skutecznie leczyć. Obecnie mamy do dyspozycji wiele nowoczesnych terapii, w tym leki biologiczne. Są one kosztowne, lecz w przypadku pacjentów z hipercholesterolemią rodzinną absolutnie niezbędne – i na pewno warte swojej ceny, ponieważ przynoszą wymierne, długoterminowe korzyści zdrowotne. Działają skutecznie i realnie zmniejszają ryzyko powikłań sercowo-naczyniowych, co przekłada się na jakość i długość życia pacjentów.

Równie ważne jest dla mnie to, aby leczenie hipercholesterolemii rodzinnej znalazło się w koszyku świadczeń gwarantowanych jako osobna ścieżka. Dziś funkcjonujemy w ramach poradni kardiologicznych, podczas gdy pacjent z hipercholesterolemią rodzinną wymaga innej diagnostyki, innego podejścia, innego prowadzenia – również z perspektywy badań oraz terapii. To moje największe marzenie: aby w Polsce każdy pacjent z rozpoznaną mutacją został zidentyfikowany, zanim pojawią się objawy.

Dąży pan do 100-procentowej wykrywalności tej choroby?

Tak. Chodzi o to, aby w razie potrzeby móc rozpocząć leczenie jak najwcześniej i w ten sposób zapobiec tragedii, które dziś widzimy zbyt często. Dzięki właściwej diagnostyce i terapii możemy uratować całe rodziny.

Dr hab. n. med. Krzysztof Chlebus – I Klinika Kardiologii, Gdański Uniwersytet Medyczny, Krajowe Centrum Hipercholesterolemii Rodzinnej w Gdańsku, Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku, w latach 2012–2014 podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia

Ewa Podsiadły-Natorska
Ewa Podsiadły-Natorskahttp://www.epnatorska.pl
Dziennikarka medyczna i redaktor prowadząca „Świata Lekarza”. Specjalizuje się w tematyce chorób cywilizacyjnych, nowych terapii oraz funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. Na co dzień współpracuje z lekarzami i ekspertami, tworząc materiały oparte na aktualnej wiedzy medycznej i badaniach naukowych. Autorka wywiadów z czołowymi specjalistami w Polsce. Laureatka nagród branżowych, członkini Stowarzyszenia Dziennikarze dla Zdrowia.

Więcej od autora

Rak piersi: strach przed diagnozą i potrzeba wsparcia. Senator Ewa Kaliszuk szczerze o swoich doświadczeniach

Tegoroczny Różowy Październik miał dla senator Ewy Moniki Kaliszuk wyjątkowo osobisty wymiar. Jeszcze na początku miesiąca zachęcała kobiety do profilaktyki raka piersi, nie przypuszczając,...

Choroba dwubiegunowa to nie tylko wahania nastroju. Prof. Piotr Gałecki wyjaśnia, co umyka lekarzom

Prof. dr hab. n. med. Piotr Gałecki, specjalista psychiatra i specjalista seksuolog, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych UM w Łodzi,...

Fenyloketonuria: leczenie przez całe życie

Prof. dr hab. n. med. Maria Giżewska, kierownik Kliniki Pediatrii, Chorób Rzadkich i Medycyny Metabolicznej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, w rozmowie z Ewą...

Cukrzyca typu 1: czas na badania przesiewowe

Rozmowa z prof. dr hab. n. med. Małgorzatą Myśliwiec, kierownikiem Katedry i Kliniki Pediatrii, Diabetologii i Endokrynologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego Czy warto prowadzić w Polsce...

Niskorosłość u dzieci. Liczy się czas

Wczesna diagnostyka i rozpoczęcie terapii mają kluczowe znaczenie w leczeniu zaburzeń wzrastania u dzieci. Prof. dr hab. Mieczysław Walczak, przewodniczący Zespołu Koordynacyjnego ds. Stosowania...

Dziecko z cukrzycą w szkole. Co może zmienić parlament?

Co parlament może zrobić, aby dzieci i młodzież z cukrzycą miały zapewniony równy dostęp do nowoczesnego leczenia i kompleksowej opieki? Dwugłos polityczny. Norbert Pietrykowski (Centrum) Poseł...

Prof. Artur Mazur: Z otyłości dziecięcej się nie wyrasta

Prof. dr hab. n. med. Artur Mazur, prorektor ds. Collegium Medicum Uniwersytetu Rzeszowskiego, kierownik II Kliniki Pediatrii, Endokrynologii i Diabetologii Dziecięcej Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego...

Niedoczynność tarczycy u dzieci

Prof. dr hab. n. med. Elżbieta Petriczko z Kliniki Pediatrii, Endokrynologii i Diabetologii Dziecięcej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, konsultant wojewódzki w dziedzinie endokrynologii...

Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

ŚWIAT LEKARZA i ŚWIAT LEKARZA 3D w Twojej skrzynce mailowej: