Więcej

    Prof. Małgorzata Lelonek: Leczenie niewydolności serca w świetle najnowszych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego i najnowszych wyników badań

    W najnowszych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego pojawiło się wiele nowości. Najważniejsze jest nowe podejście do farmakoterapii pacjentów z niewydolnością serca i obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory. Fundamentalną terapię, czyli podstawę leczenia, stanowią cztery grupy leków: leki blokujące układ renina-angiotensyna, beta-blokery antagonisty receptora mineralnokortykoidowego oraz nowa grupa leków –flozyny. Dwie cząsteczki, dapagliflozyna i empagliflozyna, uzyskały rejestrację w niewydolności serca z obniżoną frakcją wyrzutową – mówi prof. Małgorzata Lelonek, przewodnicząca asocjacji niewydolności serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, kierownik Zakładu Kardiologii Nieinwazyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

    W Europie na niewydolność serca choruje ok. 15 mln osób, w Polsce ok. 1,2 mln. Każdego roku z tego powodu w naszym kraju umiera ok. 60 tys. osób, a każdego dnia, co jeszcze bardziej przemawia do wyobraźni, tych zgonów jest 164. Nie dziwi więc stwierdzenie, że niewydolność serca jest dziś nazywana epidemią XXI wieku. Z czego to wynika?

    Istotnie, chorzy na niewydolność serca to szeroka i wciąż rosnąca grupa, co wynika z wielu przyczyn. Przede wszystkim ze starzenia się społeczeństwa, ale i z obciążenia czynnikami ryzyka sercowo-naczyniowego. A wśród tych czynników należy wymienić takie, jak nadciśnienie tętnicze, otyłość, cukrzycę, zaburzenia lipidowe. To wszystko prowadzi do rozwoju choroby wieńcowej i procesów miażdżycowych. A choroba wieńcowa to najczęstszy czynnik rozwoju niewydolności serca w polskiej populacji.

    Choć może to wydawać się paradoksalne, dobre efekty kardiologii interwencyjnej, m.in. zabiegi przezskórne, przyczyniły się do tego, że zwiększyła się liczba pacjentów z niewydolnością serca. Zwiększyła się bowiem przeżywalność chorych po zawałach, ale wielu z tych chorych wychodzi ze szpitala z uszkodzoną lewą komorą, w następstwie czego rozwija się niewydolność serca.

    W najnowszych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, w stosunku do ostatnich wytycznych z 2016 r., pojawiło się wiele nowości. Było ich tak dużo, że może trudno powiedzieć, co jest najważniejsze. Które Pani zdaniem, należałoby uznać za jedne z najbardziej istotnych?

    Z pewnością jest to nowe podejście do farmakoterapii pacjentów z niewydolnością serca i obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory. Fundamentalną terapię, czyli podstawę leczenia, stanowią cztery grupy leków: leki blokujące układ renina-angiotensyna – ACEI albo ARNI, beta-blokery antagonisty receptora mineralnokortykoidowego – MRA oraz nowa grupa leków – inhibitory SGLT-2, czyli flozyny. Dwie cząsteczki, dapagliflozyna i empagliflozyna, uzyskały rejestrację właśnie w niewydolności serca z obniżoną frakcją wyrzutową. Te leki, zarejestrowane początkowo w terapii cukrzycy, okazały się niezwykle skuteczne w kardiologii. Co bardzo ważne, działają szybko od momentu rozpoczęcia leczenia, korzystne efekty kliniczne terapii pod postacią redukcji ryzyka wystąpienia zgonu sercowo-naczyniowego i hospitalizacji z powodu niewydolności serca są osiągane w bardzo krótkim czasie, bo już w ciągu pierwszego miesiąca. Nie trzeba więc czekać na rezultaty kilka czy kilkanaście miesięcy, jak to było przy użyciu wcześniej stosowanych terapii w niewydolności serca. W przypadku empagliflozyny pożądane efekty pojawiają się już po 12 dniach od momenty wdrożenia terapii. Dlatego nam, kardiologom, zależy, aby pacjentowi z niewydolnością serca z obniżoną frakcją wyrzutową jak najszybciej włączyć leczenie flozyną.

    Flozyny charakteryzuje łatwość leczenia, podaje się je raz dziennie, w jednej dawce, nie wymagają monitorowania. Ponadto wykazują się nowoczesnym działaniem moczopędnym, efekt ich działania jest znacznie lepszy niż w przypadku klasycznych leków moczopędnych stosowanych w kardiologii. Mają również działanie nefroprotekcyjne. Jest wcale niemała grupa pacjentów z niewydolnością serca, u których nerki słabo funkcjonują, ze wskaźnikiem GFR poniżej 30. Pewnych leków kardiologicznych z tego powodu nie mogliśmy u nich stosować. Teraz mamy dla nich nową opcję, bo empagliflozynę możemy podawać nawet od GFR na poziomie 20.

    W ubiegłym roku, w trakcie wirtualnego kongresu Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, przedstawiono wyniki badania EMPEROR-Reduced, z udziałem empagliflozyny. To kolejna flozyna stosowana w terapii cukrzycy typu 2, która została dopuszczona do obrotu w leczeniu osób dorosłych z niewydolnością serca, z obniżoną frakcją wyrzutową.

    To swoisty fenomen flozyn. Badanie EMPEROR-Reduced dowodzi, że empagliflozyna w 25 proc. redukuje ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych lub hospitalizacji z powodu niewydolności serca. I, co niezwykle istotne, zarówno pacjentów z cukrzycą, jak i bez niej.

    Badanie EMPEROR-Reduced nie było jedynym ?

    Kolejnym było badanie było badanie EMPEROR-Preserved, które jest pierwszym i zakończonym sukcesem badaniem dotyczącym niewydolności serca z zachowaną frakcją wyrzutową. Było to badanie III fazy, które potwierdziło, że empagliflozyna istotnie obniża ryzyko wystąpienia złożonego punktu końcowego, obejmującego zgon z przyczyn sercowo-naczyniowych lub hospitalizację z powodu niewydolności serca w całej badanej populacji. To, w połączeniu z wynikami badania EMPEROR-Reduced, pokazuje, że empagliflozyna jest skuteczna we wszystkich postaciach niewydolności serca, niezależnie od frakcji wyrzutowej.

    Zarówno badanie EMPEROR-Reduced, jak i badanie EMPEROR-Preserved, są częścią programu klinicznego EMPOWER, jednego z największych kompleksowych badań, mających na celu ocenę wpływu empagliflozyny na choroby sercowo-nerkowo-metaboliczne.

    Wynik tego najnowszego badania został uznany przez kardiologów za przełomowy.

    Populacja z niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową charakteryzuje się dużą heterogennością, dla której do tej pory brak było terapii o udowodnionych korzyściach klinicznych. Pacjenci z zachowaną frakcją wyrzutową, zarówno w Polsce, jak i na całym świecie, stanowią ponad 50 proc. wszystkich przypadków niewydolności serca. I ta grupa stale rośnie. I oto teraz pojawia się terapia – pierwsza i, przynajmniej na razie, jedyna. Do tej pory brak było terapii o udowodnionych korzyściach klinicznych. Trudno więc nie uznać wyników badania EMPEROR-Preserved za przełomowe. Na taką terapię czekali i pacjenci, i lekarze.

    Jakie jeszcze inne nowe zalecenia dotyczące chorób towarzyszących osobom z niewydolnością serca znalazły się w nowych wytycznych?

    Nowa jest koncepcja stosowania leków, o których mówiłam. Dziś już nie ma jednego schematu podejścia do pacjenta, to podejście musi być elastyczne, leczenie spersonalizowane, uwzględniające choroby współistniejące. Zaleca się jak najszybsze włączenie, już w pierwszym miesiącu terapii, czterech fundamentalnych terapii, wszystkich grup leków ze schematu ACEI/Arni, LBA, SGLT-2 i MRA, a dopiero później dążenie do dawek docelowych leków, wymagających miareczkowania.

    Kolejna nowość w wytycznych to pierwsze zalecenie dla pacjentów z łagodnie obniżoną frakcją wyrzutową lewej komory. W klasie zaleceń IIb (to znaczy, że można rozważyć ich zastosowanie) znalazły się leki: ACEI, beta-blokery, antagoniści aldosteronu oraz sakubitryl/walsartan, czyli ARNI.

    Ponadto rozszerzone zostały wskazania do stosowania żelaza w postaci dożylnej, w kompleksie z karboksymaltozą dla pacjentów wysokiego ryzyka niekorzystnych zdarzeń związanych z niewydolnością serca.

    Nowe wytyczne liczą ponad 100 stron. To już pokazuje, jak wiele spraw poruszono. Podkreślono, jak ważna jest w leczeniu jakość życia pacjenta.

    Czego możemy się jeszcze spodziewać w leczeniu niewydolności serca, bo zapewne za kilka lat powstaną nowe wytyczne?

    Na pewno będą to zalecenia dotyczące zachowanej frakcji wyrzutowej lewej komory, bo ta populacja będzie się zwiększać. Wzrost zachorowań na cukrzycę, otyłość, schorzenia nerek − z tych powodów będzie się rozwijała niewydolność serca z zachowaną frakcją wyrzutową. I w tym kierunku zmierzają badania. Myślę, że za dziesięć lat będziemy mówić o lekach biologicznych, podawanych w nowej formie, codzienna tabletka odejdzie w przeszłość.

    Rozmawiała Bożena Stasiak

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    Najnowsze artykuły

    Szpitale przyszłości przestaną być przepełnione. Rozwój technologii i telemedycyny pozwoli skutecznie przenosić opiekę poza mury placówek medycznych

    W najbliższych latach nowe technologie medyczne w dalszym ciągu będą się dynamicznie rozwijać. Szacuje się, że w 2025 roku sektor telemedycyny ma być wart 175,5 mld...

    Prof. Mieczysław Walczak laureatem Nagrody Zaufania Złoty OTIS 2021

    O przyznaniu tej statuetki zadecydowały ogromne zasługi pana profesora w doprowadzeniu do uchwalenia i przyjęcia Planu dla Chorób Rzadkich – powiedział Paweł Kruś, przewodniczący...

    Partnerska współpraca gwarantem bezpieczeństwa lekowego

    Firma Servier Polska od prawie 30 lat konsekwentnie rozwija współpracę z wieloma środowiskami, które angażują się w działania mające na celu poprawę jakości życia...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D