Insekty zamiast kotleta? To przyszłość na naszych talerzach

Bożena Stasiak

Spożywanie różnego rodzaju insektów w wielu regionach świata nie jest niczym niezwykłym – grillowane świerszcze, owady w formie przekąski czy bardziej wyrafinowane z nich potrawy są tam często spożywane. Ale i nas mają zwolenników, choć zdobywają ich powoli i nieśmiało.

Ekolodzy uważają, że takie jedzenie jest jedzeniem przyszłości, przede wszystkim ze względu na rosnącą liczbę populacji i rosnące koszty hodowli mięsa. A kiedy słyszymy o coraz wyższych cenach gazu i prądu, o narastającym efekcie cieplarnianym, problem wydaje się coraz bardziej aktualny. Biorą to pod uwagę i naukowcy, i przedstawiciele biznesu, którzy tworzą firmy, nastawione na produkcję żywności z wykorzystaniem rozmaitego rodzaju insektów.

– Masowa produkcja mięsa to bardzo duże wyzwanie w kwestii ochrony środowiska. W ostatnim 50-leciu jego światowa produkcja wzrosła o ponad 370 proc, wyczerpując zasoby naturalne naszej planety. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), sektor produkcji mięsa odpowiada nawet za ok. 15 proc. globalnych emisji gazów cieplarnianych. Np. na każdy gram wyprodukowanego mięsa wołowego emitowane jest 221 gramów CO2, zaś na każdy gram wyprodukowanego mięsa drobiowego – ok. 75 gramów CO2 – informuje Małgorzata Wernicka, założycielka CF Consulting, firmy specjalizującej się w analizie, obliczaniu i optymalizacji gazów cieplarnianych. – Białko pochodzące z owadów jest bardzo dobrą alternatywą. Najnowsze badania pokazują, że produkcja owadów, przeznaczonych do spożycia, zużywa 75 proc. mniej CO2 i 50 proc. mniej wody niż hodowla drobiu, a są one równie bogate w białko i zawierają wszystkie składniki odżywcze, jakie otrzymujemy z mięsa.

Dla przykładu: świerszcze są bogate w białka, których zawartość wynosi od 55 do 73 proc. Tymczasem krewetki, uznawane za jedno z bogatszych źródeł białka, zawierają go niespełna 30 proc. A jeden z gatunków szarańczy z Bombaju ma też wyjątkowo korzystny stosunek białka do tłuszczu – zawiera ok. 25 proc. białka i tylko 1,5 proc. tłuszczu.

Zdumiewać może, ile pożytecznych składników zawiera w sobie nasza zwykła mucha domowa: w suchej masie znajduje się 5 razy więcej potasu niż w bananie, który z potasu przecież słynie. Jak tu jednak jeść muchę…

Zwolennicy „owadziego” jedzenia mają na to radę: Przecież nie trzeba spożywać insektów „na żywo”, ale już w formie przetworzonej, np. w postaci mączki dodawanej do makaronów czy chleba, a mięsnego burgera można uzupełniać konikami polnymi. I wydaje się, że firmy, nastawione na taką produkcję, będą miały pod tym względem ciekawe propozycje. Chrupiące świerszcze, suszone larwy owadów czy wiele innych owadzich produktów mogą stać się nawet przysmakami. Podobnie jak żabie udka czy ślimaki dla tych, którzy zapewniali, że nigdy w życiu nie tkną takiego „paskudztwa”, a jednak się do nich przekonali.

Bożena Stasiak