Prof. Lesiak: Emolienty plus dla bardzo wymagającej skóry

Nawet najlepsze leczenie biologiczne nie zadziała bez emolientów, które są nieodłączne w terapii AZS – mówi prof. Aleksandra Lesiak, dermatolog z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Od kilku lat w dermatologii coraz powszechniej wykorzystywane są emolienty. Ich zastosowanie w tej dziedzinie medycyny wskazywałoby, że działają podobnie jak leki. Czy więc są emolienty?

To trochę tak, jak z wieloma innymi produktami, np. z pastami do zębów. Są takie zwykłe, których zadaniem jest głównie oczyszczanie zębów, a są i takie, które mają bardziej specjalistyczne zadania. Emolienty należą do dermokosmetyków, a można je określić nawet jako hiperalergiczne dermokosmetyki, przeznaczone do pielęgnacji skóry z problemami. Tak więc z pewnością jest im bliżej do leku niż do kosmetyku. Są wśród nich takie, których funkcją jest przede wszystkim nawilżanie, natłuszczanie, ochrona przed utratą wody, poprawa elastyczności skóry, a są i takie, które mają jeszcze inne cele, zbliżone w działaniu do leków. Wiele wyjaśnia już sama ich nazwa, gdyż słowo „emolienty” pochodzi od łacińskiego „emolliere”, czyli zmiękczać.

Co szczególnego zawierają w sobie te produkty, że nadają się do stosowania skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień, ze zmianami towarzyszącymi w wielu schorzeniach, jak no. w przypadku atopowego zapalenia skóry, łuszczycy, wyprysków alergicznych?

One nawet stanowią podstawę leczenia wielu z tych schorzeń, m. in. właśnie AZS. W emolientach znaleźć można bardzo dużo substancji czy związków o potwierdzonym, udowodnionym klinicznie korzystnym działaniu na chorą skórę. Ten skład zresztą na przestrzeni ostatnich lat ewoluował. W miarę jak coraz lepiej poznawaliśmy budowę skóry, jej właściwości i potrzeby, firmy produkujące preparaty dla pielęgnacji skóry uczyły się, jak na te potrzeby odpowiadać. Stąd i emolienty przeszły ewolucję, a nawet rewolucję. Zaczęły pojawiać się takie, które wykazywały coraz więcej cech leku.

Te pierwsze emolienty zawierały głównie składniki natłuszczające, nawilżające, wygładzające, odbudowujące uszkodzoną warstwę lipidową naskórka, zapobiegające utracie wody z głębszych partii skóry. Wśród nich są ceramidy, trójglicerydy, kas linolowy i linowy, cholesterol, naturalne oleje roślinne, substancje okluzyjne, takie jak wazelina, parafina, kwasy tłuszczowe oraz fosfolipidy, humektany, czyli substancje wiążące i zatrzymujące wodę w skórze, np. kwas hialuronowy, mocznik, glicerol, nienasycone kwasy tłuszczowe.

Pojawiły się też emolienty plus, te do specjalnych zadań…

Istotnie, to szczególny produkt. To grupa emolientów, którą od tych klasycznych wyróżnia szczególny cel. To właśnie im jest bardzo blisko do leku, gdyż są ukierunkowane na działanie nie tylko pielęgnacyjne, ale właśnie lecznicze. Ich zadaniem jest zapewnienie sprawnie działającego mikrobiomu skóry. Na skórze znajduje się mnóstwo rozmaitych drobnoustrojów i w zdrowej skórze istnieje między nimi równowaga. Jeśli jednak zaczynają przeważać te chorobotwórcze, dochodzi do stanów zapalnych, osłabienia odporności nie tylko samej skóry, ale całego organizmu. Nowa generacja emolientów, tych emolientów plus, ma więc działanie dużo wszechstronniejsze. Ich funkcją jest także modulowanie odpowiedzi immunologicznej organizmu, dlatego idealnie nadają się do wykorzystania w leczeniu atopowego zapalenia skóry. W tym kierunku wykonano już wiele badań, potwierdzających ich skuteczność i bezpieczeństwo stosowania.

Jednym z takich badań było badanie Empire Pharma, wykonane dla łódzkiej Dermokliniki. Badaniom, przeprowadzonym na grupie dzieci od 3.ego roku życia i grupie dorosłych, poddano dwa produkty, przeznaczone przede wszystkim dla chorych na AZS – emulsję do mycia Atopic Forte marki Solverx oraz Balsam do ciała Atopic Forte, również tej marki. Co pokazały wyniki?

Oba produkty, testowane na chorych z łagodną i umiarkowaną postacią AZS, wykazały się blisko 100-procentową skutecznością, zarówno jeśli chodzi o zmniejszanie objawów suchości skóry, objawów podrażnień, jak łagodzeniu świądu. Dowiedziono, że oba zapobiegają nawrotom oznak AZS, przywracają komfort skórze zmienionej chorobowo, działają pozytywnie poprzez zmniejszanie przezskórnej utraty wody, zwiększanie gęstości sebum. A przy tym są wygodne w użyciu, mają konsystencję przyjemną w aplikacji.

 W emolientach plus, w związku z ich specjalnym przeznaczeniem, znajduje się wiele dodatkowych składników o udowodnionych właściwościach łagodzenia stanów zapalnych skóry, łagodzenia świądu, zmniejszania szorstkości skóry uzupełniania poziomu lipidów, odbudowie i przywracaniu prawidłowego funkcjonowania bariery skórnej, uszkodzonej np. w atopowym zapaleniu skóry. Są wśród nich takie składniki, jak kwas laktobionowy, glicyryzynowy, ekstrakt z krwawnika, olej z czarnuszki, olej jojoba czy olej z wiesiołka. Wszystkie są naturalne, nie podrażniają naskórka, można je stosować już u małych dzieci. Co istotne, nie zatykają porów, nie pozostawiają na skórze tłustych plam, nie brudzą ubrań.

Uporczywy świąd, charakterystyczny dla chorego na AZS, prowadzi do nadkażeń bakteryjnych, gdyż chory, drapiąc się, uszkadza skórę, na której tworzą się rany. Czy stosowanie emolientów plus zapobiegnie takim konsekwencjom?

Jak najbardziej, ponieważ jedną z funkcji emolientów plus jest łagodzenie świądu skóry. Oczywiście to, w jakim stopniu emolienty pomogą, zależy od stanu wyjściowego skóry i ogólnego stanu zdrowia chorego.

Od niedawna chorzy na AZS mogą korzystać z leczenia biologicznego, które jest u nas już refundowane. Czy tym pacjentom, którzy już korzystają z takiego leczenia, emolienty nie są potrzebne?

To nie tak, nawet najlepsze leczenie biologiczne nie zadziała bez emolientów, które są nieodłączne w terapii AZS. Co prawda te najnowszej generacji nie są tanie, ale naprawdę warto w nie zainwestować. Efekt będzie widoczny już po kilku aplikacjach.

Rozmawiała: Bożena Stasiak