Zapraszamy na Galę Nagrody Zaufania
Złoty OTIS z Diamentami 2026
26 listopada 2026 r., Warszawa

Przeklęte słowo na P

Podziel się treścią:

Ta sytuacja miała miejsce pod koniec listopada.

R. od czterech lat leczy się onkologicznie. Obecnie przechodzi chemioterapię w formie domowych infuzorów, które po całkowitym opróżnieniu – co zazwyczaj ma miejsce w trzeciej dobie – należy odpiąć od portu naczyniowego.

R. mieszka w Radomiu, leczy się w Warszawie. Co dwa tygodnie dojeżdża do stolicy na badania i po kolejny infuzor. Do domu wraca z zaświadczeniem, a właściwie „prośbą” (słowo „proszę” widnieje na dokumencie medycznym podpisanym przez lekarz prowadzącą) o odpięcie infuzora. Na innym dokumencie, z którym R opuszcza Warszawę – karcie informacyjnej z hospitalizacji jednodniowej – w uwagach można przeczytać, że „jeśli wlew chemioterapii odbywa się poprzez infuzor („pompka”), na odłączenie urządzenia należy zgłosić się do Narodowego Instytutu Onkologii lub najbliższej placówki medycznej”.

Odpięcie trwa 5 minut.

Chemioterapia w tym schemacie rozpoczęła się 31 października. Według lekarz prowadzącej na odpięcie infuzora R. nie musi wcale dojeżdżać do Warszawy – po to R. dostaje wspomniane zaświadczenie, a właściwie prośbę. Do niedawna się to udawało: co 14 dni R. zjawiał się w Radomskim Centrum Onkologii, którego nadal jest pacjentem, gdzie – jak mówi pół żartem, pół serio – „odzyskiwał wolność”.

Do czasu. 28 listopada ku swojemu wielkiemu zdumieniu w gabinecie zabiegowym R. usłyszał, że tym razem nie zostanie odpięty, bo w międzyczasie „zmieniły się procedury”. Zszokowany R. tłumaczył, że zawsze robi to w tej placówce i że nigdy nie było z tym problemu, jednak pielęgniarka była nieugięta. Na prośbę R. kobieta poszła poradzić się lekarza. Wróciła z potwierdzeniem, że „zmieniły się u nas procedury, nie możemy pana odpiąć. Musi pan jechać do Warszawy, bo w Radomiu raczej nikt tego nie zrobi”.

Była sobota. W trzeciej dobie wlewu R. zaczyna czuć się bardzo źle. To w końcu chemioterapia na zaawansowaną postać rozsianego nowotworu – kto ją przeszedł lub widział pacjentów, który ją przechodzili, ten rozumie.

Zaczęła się lawina telefonów i wycieczka po radomskich placówkach. Tu nie mogą, tam nie mogą, w kolejnym szpitalu nie, tam też nie da rady.

W końcu żona R. dodzwoniła się na oddział onkologiczny Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego na Józefowie (północne obrzeża Radom). Dyżurna pielęgniarka powiedziała, żeby R. do nich przyjechał, co też zrobił. W czasie odpinania infuzora pielęgniarki z tej lecznicy nie kryły swojego oburzenia, żeby tak traktować ciężko chorych pacjentów.

R. wrócił do domu „wolny”, ale wykończony. Fizycznie i psychicznie.

Tytułowe przeklęte słowo na P już się w tym felietonie pojawiło. To słowo to PROCEDURY. Dla organizacji i właściwego funkcjonowania opieki zdrowotnej są one rzecz jasna niezbędne, pozwalają bowiem na spójne i zgodne z aktualną wiedzą medyczną podejście do diagnozowania, leczenia oraz opieki nad pacjentami. Mają zapewnić im bezpieczeństwo, efektywność terapii oraz zminimalizować ryzyko błędów medycznych. To tak jakby „medyczna litera prawa”. A gdzie jego duch?

Ludzie nie tylko nie powinni, ale wręcz nie mogą stać się niewolnikami procedur, bo w tym wszystkim ginie z oczu człowiek. Obawa o złamanie procedur i możliwe tego konsekwencje w ochronie zdrowia są zrozumiałe – mówimy w końcu o życiu (!) ludzkim. Czy jednak większym ryzykiem nie jest odesłanie z kwitkiem przewlekle chorego człowieka w trakcie chemioterapii paliatywnej? Zmiany procedur byłyby do przyjęcia, gdyby dana placówka wskazała pacjentowi inną lecznicę w regionie, w której dana czynność zostałaby przeprowadzona. Pacjent z gorączką nie musiałby wtedy tułać się od szpitala do szpitala. W przeciwnym wypadku pozostaje stres, uruchamianie znajomości, „wiszenie na telefonie”, główkowanie, zmęczenie i ostatecznie zniechęcenie do terapii.

Tak właśnie czuł się R. Tak czuje się każdy pacjent, który nie uzyskuje pomocy z uwagi na „procedury”.

Procedury są bardzo ważne, ale nie mogą być kulą u nogi.

Medycyna idzie do przodu. Pojawiają się nowe idee, koncepcje, o urządzeniach, lekach i technologiach nie wspominając. Dawniej pacjent z nowotworem o leczeniu domowym za pomocą infuzorów mógł co najwyżej pomarzyć. Dziś ma tę możliwość. Tyle tylko, że za tą nowoczesnością musi jeszcze nadążyć czynnik ludzki.

Ewa Podsiadły-Natorska
redaktor prowadząca światlekarza.pl

Ewa Podsiadły-Natorska
Ewa Podsiadły-Natorskahttp://www.epnatorska.pl
Dziennikarka medyczna i redaktor prowadząca „Świata Lekarza”. Specjalizuje się w tematyce chorób cywilizacyjnych, nowych terapii oraz funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. Na co dzień współpracuje z lekarzami i ekspertami, tworząc materiały oparte na aktualnej wiedzy medycznej i badaniach naukowych. Autorka wywiadów z czołowymi specjalistami w Polsce. Laureatka nagród branżowych, członkini Stowarzyszenia Dziennikarze dla Zdrowia.

Więcej od autora

Choroba dwubiegunowa to nie tylko wahania nastroju. Prof. Piotr Gałecki wyjaśnia, co umyka lekarzom

Prof. dr hab. n. med. Piotr Gałecki, specjalista psychiatra i specjalista seksuolog, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych UM w Łodzi,...

Fenyloketonuria: leczenie przez całe życie

Prof. dr hab. n. med. Maria Giżewska, kierownik Kliniki Pediatrii, Chorób Rzadkich i Medycyny Metabolicznej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, w rozmowie z Ewą...

Cukrzyca typu 1: czas na badania przesiewowe

Rozmowa z prof. dr hab. n. med. Małgorzatą Myśliwiec, kierownikiem Katedry i Kliniki Pediatrii, Diabetologii i Endokrynologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego Czy warto prowadzić w Polsce...

Niskorosłość u dzieci. Liczy się czas

Wczesna diagnostyka i rozpoczęcie terapii mają kluczowe znaczenie w leczeniu zaburzeń wzrastania u dzieci. Prof. dr hab. Mieczysław Walczak, przewodniczący Zespołu Koordynacyjnego ds. Stosowania...

Dziecko z cukrzycą w szkole. Co może zmienić parlament?

Co parlament może zrobić, aby dzieci i młodzież z cukrzycą miały zapewniony równy dostęp do nowoczesnego leczenia i kompleksowej opieki? Dwugłos polityczny. Norbert Pietrykowski (Centrum) Poseł...

Prof. Artur Mazur: Z otyłości dziecięcej się nie wyrasta

Prof. dr hab. n. med. Artur Mazur, prorektor ds. Collegium Medicum Uniwersytetu Rzeszowskiego, kierownik II Kliniki Pediatrii, Endokrynologii i Diabetologii Dziecięcej Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego...

Niedoczynność tarczycy u dzieci

Prof. dr hab. n. med. Elżbieta Petriczko z Kliniki Pediatrii, Endokrynologii i Diabetologii Dziecięcej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, konsultant wojewódzki w dziedzinie endokrynologii...

Brutalna ekonomia systemu wciąż uderza w pacjentów

Długi proces diagnostyczny, niewystarczające finansowanie, limity kontraktowe i brak płynnego przejścia z opieki pediatrycznej do systemu dla dorosłych – to wciąż codzienność wielu pacjentów...

Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

ŚWIAT LEKARZA i ŚWIAT LEKARZA 3D w Twojej skrzynce mailowej: