DOŁĄCZ DO SUBSKRYBENTÓW

NEWSLETTERA

Neuroróżnorodność w praktyce lekarskiej

Podziel się treścią:

Z lek. Dorotą Korońską rozmawia Luiza Łuniewska

Czym jest neuroróżnorodność?

To koncepcja, która uznaje naturalne różnice w funkcjonowaniu mózgu między ludźmi – takie jak spektrum autyzmu i ADHD. Kluczowe jest to, że nie traktujemy ich jako deficytów, lecz jako część ludzkiej różnorodności. Lubię określenie, że to po prostu inny rodzaj „okablowania” mózgu. W praktyce oznacza to, że patrzymy na pacjenta przez pryzmat jego mocnych stron i indywidualnych potrzeb, a nie wyłącznie przez trudności kliniczne. Takie podejście kładzie nacisk na akceptację, eliminowanie barier społecznych i wspieranie tzw. wysp kompetencji – czyli np. analitycznego myślenia, kreatywności, wnikliwości czy pamięci do szczegółów.

Dlaczego właściwa diagnoza w przypadku tych zaburzeń jest tak istotna?

Pacjent potrzebuje upewnienia się, zrozumienia samego siebie. To ma ogromne znaczenie dla samooceny i funkcjonowania. Diagnoza otwiera drogę do dobrania odpowiednich metod wsparcia – czy to treningu umiejętności społecznych, czy terapii skupionej na indywidualnych potrzebach. Daje też lekarzom wskazówkę, by myśleć szerzej: pacjenci ze spektrum czy ADHD częściej niż populacja ogólna cierpią na lęki, depresję, zaburzenia somatyczne. Z drugiej strony leczenie chorób przewlekłych wymaga uwzględnienia stanu psychicznego – aby uniknąć nadmiernych badań, błędnych terapii i cierpienia pacjenta. Holistyczna diagnoza poprawia jakość życia i pozwala spersonalizować leczenie.

Często słyszymy, że ADHD bywa nadużywaną diagnozą. Czy rzeczywiście łatwo o pomyłkę?

Pomyłki diagnostyczne zdarzają się – jak w każdej dziedzinie medycyny. Jesteśmy w okresie przejściowym – zmieniają się międzynarodowe klasyfikacje, a wiedza lekarzy i pacjentów stale rośnie. Internet sprawia, że pacjenci coraz częściej przychodzą z autodiagnozą. Dla mnie to sygnał, że coś jest dla pacjenta trudne i wymaga rozmowy. Wolę traktować to jako punkt wyjścia niż jako przeszkodę.

Rzeczywiście, różnicowanie bywa trudne. ADHD można pomylić z chorobą afektywną dwubiegunową, zaburzeniami osobowości, lękiem czy depresją. Objawy często nakładają się na siebie, a pacjenci – zwłaszcza dziewczęta – potrafią maskować trudności. To sprawia, że diagnoza jest procesem wymagającym czasu i kilku spotkań.

Dlaczego u dziewczynek ADHD i zaburzenia ze spektrum autyzmu (ASD) są tak rzadko rozpoznawane?

Bo objawy są inne niż u chłopców i często subtelniejsze. Dziewczynki zwykle nie są nadruchliwe ani impulsywne. Zamiast tego bywają roztargnione, zamyślone, niestabilne emocjonalnie. Łatwo je uznać za grzeczne, marzycielskie uczennice – i przez to ich cierpienie pozostaje niezauważone. Takie pacjentki częściej rozwijają lęki i depresję. W spektrum autyzmu sytuacja jest podobna. Dziewczynki uczą się maskować – naśladują gesty, kontakt wzrokowy, unikają intensywnych reakcji. Dzięki temu spełniają oczekiwania otoczenia, ale wewnętrznie kosztuje je to bardzo dużo. Dopiero jako nastolatki czy dorosłe kobiety szukają pomocy, opowiadając, że zawsze musiały się „odbodźcowywać” po kontaktach społecznych.

Jakie są najczęstsze błędy diagnostyczne w przypadku spektrum autyzmu?

Autyzm wciąż bywa utożsamiany z niepełnosprawnością intelektualną. Tymczasem „spektrum” oznacza ogromną różnorodność objawów i ich nasilenia. Trudności w komunikacji mogą być mylone z lękiem społecznym czy depresją. Dlatego tak ważny jest wywiad obejmujący całe życie pacjenta, nie tylko ostatnie miesiące. W przeciwnym razie ryzykujemy błędne rozpoznanie np. epizodu depresyjnego zamiast cech spektrum.

Czym dokładnie jest „spektrum”?

To zróżnicowany zbiór objawów, trudności, ale i zalet. Niektórzy pacjenci mają opóźnienie rozwoju mowy czy niepełnosprawność intelektualną, inni nie. Część wyróżnia się wyjątkową pamięcią czy analitycznym myśleniem. Wolę w gabinecie podkreślać mocne strony, bo to one często dają przewagę w życiu zawodowym czy społecznym.

Czy ADHD i ASD często współistnieją?

Tak. U pacjentów ze spektrum ADHD występuje nawet u 30–70 proc. osób. Odwrotnie – u osób z ADHD autyzm współwystępuje u 20–50 proc. To pokazuje, jak ważne jest badanie obu obszarów, by uniknąć uproszczonych diagnoz i skutecznie wspierać pacjenta.

A co z chorobami somatycznymi – czy one utrudniają rozpoznanie?

Zdecydowanie. U osób z ADHD częściej występują padaczka, zaburzenia snu, choroby endokrynologiczne, metaboliczne czy sercowo-naczyniowe. Objawy lękowe i depresyjne mogą z kolei prowadzić do dolegliwości somatycznych: bólu brzucha, zawrotów głowy, nudności. U pacjentów ze spektrum aż 80 proc. może cierpieć na zaburzenia snu. Niedoczynność tarczycy może dawać objawy podobne do impulsywności czy spadku nastroju. Do tego dochodzą schorzenia neurologiczne – np. padaczka – które dodatkowo zaciemniają obraz. Kluczowe jest ustalenie, kiedy pojawiły się trudności i jakie miały nasilenie w różnych okresach życia.

Farmakoterapia ADHD od lat budzi emocje i kontrowersje – także wśród lekarzy innych niż psychiatria specjalności. Czy słusznie?

Z mojego doświadczenia wynika, że wielu z nich podchodzi do tego tematu z dużą ostrożnością. To naturalne, ponieważ leczenie zaburzeń neurorozwojowych nie należy do ich obszaru kompetencji, dlatego zwykle kierują pacjentów do psychiatry czy specjalisty zajmującego się ADHD. Nie zmienia to faktu, że mamy już solidną bazę badań naukowych pokazujących, iż leki stosowane w terapii ADHD przynoszą istotne korzyści. Umożliwiają one pacjentom – zarówno dzieciom, młodzieży, jak i dorosłym – pełniejsze wykorzystanie potencjału, poprawę koncentracji, regulację zachowań, a w konsekwencji lepsze funkcjonowanie w szkole, pracy i relacjach społecznych. Dzięki temu można zmniejszyć ryzyko wtórnych trudności, takich jak zaburzenia zachowania czy podatność na uzależnienia, które częściej rozwijają się u osób z nieleczonym ADHD. Dlatego choć wokół farmakoterapii wciąż toczą się dyskusje, współczesna psychiatria opiera się na jednoznacznych dowodach wskazujących, że jest to skuteczna i bezpieczna forma leczenia, jeśli jest prowadzona przez specjalistę i odpowiednio monitorowana.

Co wynika z uznania neuroróżnorodności w praktyce lekarskiej?

To, że neuroróżnorodność wymaga patrzenia szerzej – nie tylko przez pryzmat psychiatrii. To podejście zmienia praktykę wielu specjalistów. Diagnoza to nie tylko etykieta, ale narzędzie pozwalające lepiej zrozumieć pacjenta, dobrać terapię, uniknąć błędów i realnie poprawić jakość życia. Czasem to są naprawdę proste rzeczy: jasne, konkretne zalecenia zapisane na kartce albo w systemie, żeby pacjent z ADHD się w tym nie pogubił. To jest ogromna ulga i bardzo ułatwia współpracę. Kardiolog czy internista mogą też zwrócić uwagę na ewentualne skutki uboczne leków od psychiatry – i jeśli dostaję od nich sygnał, że układ sercowo naczyniowy jest w porządku, to jest dla mnie jako psychiatry nieocenione wsparcie. Z kolei przy pacjentach w spektrum autyzmu ważne są warunki w gabinecie i styl komunikacji. Czasem wystarczy mówić ciszej, wolniej, przyciemnić światło, zapytać o komfort. To drobiazgi, które dla pacjenta robią ogromną różnicę. Do tego dochodzi uważność – krótkie pytanie o nastrój, o lęk, o samopoczucie. To zajmuje chwilę, a pacjent czuje się zauważony i bezpieczny. Coraz więcej lekarzy innych specjalności dokształca się w tym zakresie, organizowane są szkolenia m.in. przez izby lekarskie.

Lek. Dorota Korońska – specjalistka w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, psychiatrii dorosłych oraz seksuologii związana z Fundacją Jim, która od ponad 20 lat działa na rzecz osób neuroatypowych.

Luiza Łuniewska
Luiza Łuniewska
Luiza Łuniewska. Dziennikarka, reportażystka, redaktorka. Przygodę z dziennikarstwem medycznym zaczynała w „Żyjmy dłużej”. Publikowała m.in. w „Poradniku Zdrowie”, w serwisie gazeta.zdrowie.pl i w rubrykach zdrowotnych pism poradnikowych. Fascynuje ją historia medycyny i nowinki z dziedziny genetyki.

Więcej od autora

Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

ŚWIAT LEKARZA i ŚWIAT LEKARZA 3D w Twojej skrzynce mailowej: