Chantal Mathieu
fot. ARCHIWUM PRYWATNE

Im lepiej poznamy patogenezę cukrzycy typu 1, tym większe szanse na jej wyleczenie

Rozmowa z prof. Chantal Mathieu z Belgijskiego katolickiego Uniwersytetu w Leuven, przewodniczącą Flamandzkiego Stowarzyszenia Diabetologów.

Pani Profesor, jak to jest, że mimo postępów w medycynie, cukrzyca typu 1 – T1D – wciąż pozostaje chorobą nieuleczalną? Co prawda od momentu zastosowania pierwszej insuliny powstało wiele nowych, doskonalszych jej rodzajów, ale to wciąż insulina, która pozwala żyć z chorobą, ale jej nie likwiduje.Jak długo jeszcze diabetyk będzie pozostawał diabetykiem? Dlaczego nauka nie może sobie z cukrzycą T1D poradzić?

To przypomina pytanie, które zapewne znają wszyscy rodzice podróżujący samochodem z małymi dziećmi. W pewnym momencie dzieci, siedzące na tylnych siedzeniach, zniecierpliwione pytają: „Dlaczego tak długo jedziemy, jak długo jeszcze będzie ta podróż trwała?”. I takie pytania często zadają nam chorzy i ich rodziny. Niektórzy, powołując się na sukcesy w medycynie, podają przykłady chorób, które udało się całkowicie wyeliminować, podczas gdy cukrzycę można uznać jedynie za chorobę przewlekłą.

I, podobnie jak ci rodzice, którzy odpowiadają, że już niedługo dotrą do celu, tak i my możemy dziś powiedzieć: „Jesteśmy coraz bliżej mety”. A ponieważ rzeczywistość najczęściej jest inna niż ta postrzegana z tylnego siedzenia samochodu, możemy dodać, że „jechaliśmy” o wiele szybciej, niż mogłoby się wydawać i ta jazda już niebawem powinna zakończyć się sukcesem.

Czy to oznacza, że już wiemy, jaka jest przyczyna T1D, a wiedząc, możemy zastosować nie tylko skuteczną terapię, ale i skuteczną profilaktykę, co równałoby się zwycięstwu nad tą chorobą?

To, że wiemy coraz więcej o patogenezie cukrzycy typu 1, jeszcze nie znaczy, że wiemy wszystko. Chociaż od dość dawna wiadomo, że jest to choroba autoimmunologiczna, wciąż badamy mechanizmy, które prowadzą do autoimmunizacji komórkowej, do procesu, w którym układ odpornościowy zaczyna produkować przeciwciała skierowane przeciwko tkankom własnego organizmu. W tym przypadku – przeciwko komórkom beta wysp trzustkowych. W apoptozie tych komórek istotną rolę odgrywają cytotoksyczne limfocyty T – CD8+. Te limfocyty u osób zdrowych mają rozpoznawać i niszczyć wrogów w postaci wirusów, bakterii czy grzybów, natomiast u chorych na cukrzycę typu 1 stają się zabójcami. Produkują substancje, które aktywują procesy prowadzące do śmierci komórek beta.

Jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że powstanie i rozwój cukrzycy typu 1 jest wynikiem współdziałania wielu czynników, że w procesie destrukcji komórek trzustkowych biorą udział różne rodzaje komórek odpornościowych, to jest proces heterogeniczny.

Nasz układ odpornościowy został zaprogramowany tak, żeby nas bronić – przed infekcjami, zakażeniami. Dlaczego więc jednych broni, a innych nie?

To właśnie jest pytanie, na które nie do końca znamy odpowiedź. W pewnym momencie limfocyty T, odpowiadające za kształtowanie się układu odpornościowego, zostają jakby przeprogramowane tak, by atakować komórki beta. Istnieją mechanizmy, które potrafią to skorygować, ale czasami nie działają. Autoimmunizacja limfocytów T może rozwinąć się jeszcze przed rozpoczęciem produkcji przeciwciał, tym samym stając się najwcześniejszym symptomem cukrzycy typu 1.

Badając mechanizmy powodujące cukrzycę typu 1, od samego początku wiedziałam, że należy podchodzić do tego pod różnymi kątami. Tak więc z jednej strony wraz z zespołem badaliśmy komórki produkujące insulinę, a z drugiej koncentrowaliśmy się na tym, jak i dlaczego układ odpornościowy staje się niebezpieczny dla tych komórek. Jednym z przełomów w tych badaniach było odkrycie, że istnieje związek między mikroflorą panującą w naszych jelitach a stanem trzustki. Zaobserwowaliśmy, że pewne bakterie, po zmodyfikowaniu genetycznym, mogą przywracać równowagę w układzie immunologicznym, co umożliwia trzustce wytwarzanie insuliny.

Tzw. kopenhaski model cukrzycy typu 1 zakłada, że proces destrukcji komórek trzustkowych wynika z równoczesnego działania czynników wewnątrzkomórkowych i czynników środowiskowych. Czy to oznacza, że takie czynniki jak rasa, klimat, wiek, styl życia, przebyte infekcje, geny wpływają na patogenezę tej choroby? Czy mogą ją wyzwalać?

Ponieważ jest to choroba o podłożu autoimmunologicznym, to wszystko, co może mieć wpływ na układ odpornościowy, może mieć związek z patogenezą cukrzycy typu 1. Aby lepiej zrozumieć związek pomiędzy zmianami zachodzącymi w funkcjonowaniu komórek beta, profilami odpornościowymi, czynnikami genetycznymi i środowiskowymi oraz ich rolą w pochodzeniu choroby, został stworzony program INNODIA. To największe na świecie międzynarodowe badanie, którego celem jest poznanie przyczyny czy też przyczyn cukrzycy typu 1, odkrycie sposobu na utrzymanie na odpowiednim poziomie produkowanej przez trzustkę insuliny oraz opracowanie nowych metod leczenia. A ma to umożliwić tworzona unikalna baza danych klinicznych i biobank pacjentów o wysokim ryzyku zachorowania na T1D i pacjentów z nowo rozpoznanym T1D. Koordynatorem projektu, realizowanego do października 2022 r., jest nasz uniwersytet w Leuven.

Polska również ma w tym projekcie swój udział.

Tak, Klinika Diabetologii Dziecięcej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach jest jednym z ośrodków prowadzących badania. I mam nadzieję, że, podobnie jak inne ośrodki biorące udział w projekcie, przyczyni się do ujarzmienia tej choroby. Bo brak skoordynowanych wysiłków, co miało miejsce do tej pory to jeden z czynników opóźniających drogę do sukcesu.

Studia doktoranckie robiła Pani, badając patogenetyczne i terapeutyczne aspekty interwencji immunologicznej w zwierzęcych modelach cukrzycy typu 1. Na ile te, badania na modelach zwierzęcych okazały się pomocne w Pani dalszych pracach?

Bez nich nie zrobilibyśmy dalszych kroków, to oczywiste. Jednak muszę powiedzieć, że modele zwierzęce dla T1D są dalekie od ideału, co niekiedy wiązało się z niewłaściwą interpretacją wyników, a tym samym opóźniało badania. Ale te trudności udało nam się przezwyciężyć.

Czy mogłaby Pani Profesor określić, biorąc pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia, kiedy możemy się spodziewać leku na skuteczne wyleczenie cukrzycy typu 1, a – idąc dalej – na utrzymanie trzustki w takiej kondycji, żeby mogła produkować insulinę na wystarczającym dla organizmu poziomie?

Same odkrycia naukowców na pewno nie wystarczą. Do tego potrzeba współdziałania wielu stron, w tym przemysłu farmaceutycznego. I zrozumienia, że inwestycje w naukę są konieczne dla postępu. Tylko wtedy mamy szansę na uporanie się z chorobami.

Rozmawiała Bożena Stasiak

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza