DOŁĄCZ DO SUBSKRYBENTÓW

NEWSLETTERA

Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku

 

blank
blank
blank

Z prof. dr. hab. n. farm. Jerzym Pałką, Prodziekanem ds. Nauki i Rozwoju Wydziału Farmaceutycznego z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku rozmawia Ewa Podsiadły-Natorska

Czy Polacy są lekomanami?

Z przekazu środowiska farmaceutycznego oraz danych farmakoepidemiologicznych wynika, że rzeczywiście są. To zresztą dotyczy nie tylko Polaków. Bardzo wiele preparatów, zwłaszcza przeciwbólowych, dostępnych jest bez recepty, i to nie tylko w aptekach. A świadomość możliwości wystąpienia działań niepożądanych – szczególnie leków stosowanych w nadmiarze i/lub w połączeniu z innymi lekami – jest niewielka. Dlatego bardzo cenię media, które wspierają środowiska medyczne, w tym farmaceutyczne, w edukowaniu pacjentów. Nas, farmaceutów jest w Polsce niezbyt wielu, bo ok. 20 tys. Większość pracuje w aptekach, gdzie ze względu na warunki pracy nie zawsze jest możliwość wykorzystania w pełni kompetencji zawodowych. Zatem nasze środowisko wymaga promocji, zwłaszcza w obszarze opieki farmaceutycznej.
Wracając do pani pytania, to niestety, nadużywamy leków. Ze statystyk wynika, że ok. 8 proc. pacjentów leczonych w szpitalach znajduje się tam z powodu problemów lekowych. Czyli albo pacjent nie stosuje się do zaleceń, w związku z czym terapia okazuje się nieskuteczna i pacjent kierowany jest do szpitala, albo nadużywa leków i pojawiają się działania niepożądane, które wymagają hospitalizacji. Często jest to związane z przyjmowaniem leków na wiele chorób, a terapie nie są konsultowane między specjalistami. Wiemy, jak to jest z wizytami u lekarza…

Trzeba czekać w kolejce. Długo.

Tak, nawet w przypadku podejrzenia poważnej choroby skierowanie na specjalistyczne badania diagnostyczne czasami wymaga kilkutygodniowego czekania. Wiele jest do naprawienia, dlatego promujemy opiekę farmaceutyczną, która pojawia się m.in. w ustawie „Prawo farmaceutyczne”, ustawie o zawodzie farmaceuty oraz w programach kształcenia. Jednak żeby tę opiekę wprowadzić, potrzeba także kwalifikowanego personelu. Musi być to osoba ze specjalizacją, np. z zakresu farmacji aptecznej lub klinicznej, która poświęci się temu zagadnieniu. Konieczna jest także refundacja tej usługi z NFZ.
Jako pierwsi w Europie opiekę farmaceutyczną, jeszcze w latach 80., wprowadzili Brytyjczycy. Nazywają ją MUR – Medicines Use Review. Wystarczy wejść do apteki, ewentualnie umówić się z magistrem farmacji, który dokona przeglądu lekowego preparatów stosowanych przez pacjenta i upewni się, czy leki przyjmowane są zgodnie z zaleceniami. Kluczowe jest zapytanie pacjenta, czy terapia, którą stosuje, jest skuteczna i czy dobrze się po niej czuje. W zależności od odpowiedzi TAK lub NIE podejmuje się dalsze działanie. Jeśli tak – wszystko jest w porządku. Jeśli nie – trzeba skontrolować np. dawki przyjmowanych leków, potencjalne interakcje lekowe. Odbywa się to poza gabinetem lekarskim, w aptece.
Mój syn pracował w aptece w Walii, gdzie prowadził opiekę farmaceutyczną. Dowiedział się, że Brytyjczycy w związku z wprowadzoną opieką farmaceutyczną zaoszczędzają miliardy w związku z nieponiesionymi kosztami złej farmakoterapii.

Miliardy!

Miliardy funtów, więc jako środowisko przedstawiamy wiele argumentów na poparcie tezy, że wprowadzenie do polskich aptek opieki farmaceutycznej spowoduje ogromne korzyści i oszczędności w systemie ochrony zdrowia.

Jaka jest pana zdaniem szansa, że opieka farmaceutyczna zacznie w Polsce funkcjonować – i że funkcjonować będzie dobrze?

Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Ten pierwszy krok trzeba postawić. Gdy go postawimy, rozpowszechni się informacja i ludzie dowiedzą się, że można w sposób bezpłatny, bez umawiania się na wizytę, uzyskać cenne informacje. Nic nie jest skuteczniejsze od poczty pantoflowej. Mój syn jest obecnie kierownikiem apteki i wkłada wiele wysiłku w to, żeby poinformować pacjenta o różnych alternatywach farmaceutycznych. Bywa, że tuż za tym pacjentem stoi inna pacjentka, która mówi: „Wie pan, ja stosuję taki suplement diety i działa fantastycznie”. Ten pacjent nie słucha już wtedy magistra farmacji, tylko prosi o wspomniany preparat. To taki „syndrom Goździkowej”. Dlatego opieka farmaceutyczna musi być wdrażana, zaczynając od Ministerstwa Zdrowia i aktów wykonawczych. I bynajmniej nie uważamy, że opiekę farmaceutyczną powinny prowadzić wszystkie apteki; wystarczy, że na początku w mieście będą 2–3 takie apteki, a później zobaczymy, w jakim kierunku się to rozwinie. Nie mamy także wystarczających kadr. W mniejszych miejscowościach w aptece zatrudniony jest często zaledwie jeden (!) magister farmacji.

Nawiązując do braków kadrowych – farmacja to pana zdaniem ciekawy kierunek dla młodych?

Większość naszych absolwentów pracuje w aptekach. Uważam, że kompetencje farmaceutów są niewykorzystane zarówno w zakresie działalności zawodowej, jak naukowej. Kompetencje zawodowe powinny być wykorzystane do systematycznego kontrolowania terapii, tak aby była ona bezpieczna i skuteczna. Natomiast co do kompetencji naukowych, to tylko nieliczni absolwenci farmacji decydują się na studia trzeciego stopnia, czyli doktoranckie.

Szkoda.

Szkoda, choć trzeba podkreślić, że jest to droga bardzo trudna i słabo wynagradzana. Znowu wracamy do tego, jak cenne jest nagłaśnianie tych bolączek przez media. Myślę, że podłożem problemów w obszarze nauki jest brak długofalowej polityki. W latach 90. rozpoczął się proces centralizacji i komercjalizacji nauki; wydawało się, że uruchomi to konkurencję i podział na uczelnie lepsze i gorsze, że zapewniona będzie różnorodność. Tak się nie stało.
Kolejna rzecz to „Ustawa 2.0”, która spowodowała, że oceniamy naukowców według skali punktowej. Efekt? Teraz naukowcy są rozliczani za odkrycia naukowe w przeliczeniu na punkty. „Ustawa 2.0” spowodowała również, że środowisko akademickie zostało podzielone na pracowników dydaktycznych i naukowo-dydaktycznych. A już w lat 90. uznano, że nauczyciel akademicki nie może być dobrym dydaktykiem bez jednoczesnego prowadzenia badań. Musi doskonalić kompetencje, ponieważ nauka sukcesywnie się rozwija. Mamy więc wiele mankamentów w obszarze nauk medycznych, które negatywnie wpływają na działalność naukową.

Patrząc z perspektywy czasu na swoją działalność naukową, co uważa pan za najważniejsze, najbardziej znaczące?

Dla wydziałów farmaceutycznych w Polsce bardzo ważne było w latach 90. zbudowanie infrastruktury badawczej z zapleczem aparaturowym oraz wykształcenie młodych naukowców. Reprezentuję środowisko białostockie, gdzie przez ponad 20 lat pełniłem funkcję dziekana albo prodziekana. Udało nam się utworzyć nowoczesną jednostkę farmaceutyczno-analityczną, którą nazwaliśmy Euroregionalnym Centrum Farmacji. Zrealizowaliśmy wiele programów badawczych, m.in. we współpracy z wieloma instytucjami badawczymi Europy i Stanów Zjednoczonych w zakresie kształcenia kadr w obszarze nowoczesnych technologii badawczych. Z mojego punktu widzenia ważne było stworzenie potencjału badawczo-rozwojowego, który dałby nam szansę konkurowania z najlepszymi ośrodkami naukowymi na świecie. I to się nam udało. W kraju również stworzyliśmy takie instytucje jak Narodowe Centrum Nauki oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Dzięki temu możemy rozwijać działalność naukową w Polsce na światowym poziomie.

blank
Ewa Podsiadły-Natorska
Ewa Podsiadły-Natorskahttp://www.epnatorska.pl
Dziennikarka medyczna, redaktor prowadząca swiatlekarza.pl, pisarka. Ukończyła polonistykę o specjalności redaktorsko-medialnej na UMCS w Lublinie. Poza Światem Lekarza jej artykuły można przeczytać przede wszystkim w Wirtualnej Polsce i portalu Hello Zdrowie. Laureatka nagród i wyróżnień: w konkursie Dziennikarz Medyczny Roku 2022 w kategorii Internet, wyróżnienie w konkursie Dziennikarz Medyczny Roku 2021 w kategorii Internet, nagroda Zdrowe Pióro 2021 za artykuły dotyczące profilaktyki grypy w kategorii Internet, wyróżnienie w kategorii Choroby Serca w konkursie dla dziennikarzy medycznych Kryształowe Pióra 2021, dwukrotne wyróżnienie w kategorii Nowotwór w konkursie Kryształowe Pióra 2021 i 2020. Należy do Stowarzyszenia Dziennikarze dla Zdrowia oraz Dziennikarskiego Klubu Promocji Zdrowia.

Więcej od autora

Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D