Więcej

    Prof. Andrzej Fal: Medycyna musi zająć się człowiekiem, a nie wyłącznie jedną jednostką chorobową

    I Międzynarodowa Konferencja Adamed pokazała, że oprócz potężnych sił przeznaczanych na walkę z COVID-19 musimy przygotowywać siły na walkę z zagrożeniami będącymi konsekwencją tej pandemii, czyli szykować się na czasy popandemiczne. Nie można zapominać o innych chorobach, które są wokół nas i w nas, bo one się nie zmieniły – mówi prof. dr n. med. Andrzej Fal, kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych CSK MSWiA w Warszawie, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.

    „Światowa medycyna w codziennej praktyce” to hasło I Międzynarodowej Konferencji Adamed dla lekarzy, zorganizowanej na początku grudnia. Konferencja odbywała się oczywiście online. Biorąc pod uwagę liczbę krajów w niej uczestniczących, z dwóch kontynentów – Europy i Azji – oraz kilka tysięcy uczestników, z pięciu stref czasowych, kiedy jednocześnie miały miejsce symultanicznie tłumaczenia w czterech językach – polskim, angielskim, hiszpańskim, rosyjskim – nie było łatwym logistycznie przedsięwzięciem. Udało się? Warto było? Pan, jako prowadzący, może to najlepiej ocenić. Chociaż to pytanie raczej retoryczne, bo obserwując, jak konferencja przebiega, widać, że wszystko toczy się niezwykle wartko.

    Udało się i warto było, z całą pewnością. Konferencja była zaplanowana na dwa dni, tyleż trwała i w tym czasie odnotowaliśmy ponad 6,5 tysiąca logowań! To świadczy o ogromnym zainteresowaniu wydarzeniem, o tym, że było potrzebne. Inicjatywa Adamedu to był niewątpliwie strzał w dziesiątkę, szczególnie że odbywała się w trakcie pandemii. I to ona zdominowała, czemu trudno się dziwić, tematykę. Właśnie dlatego uzupełnieniem tytułu konferencji było „COVID-19 – aktualny stan wiedzy i implikacje kliniczne w praktyce lekarskiej”. Wzięli w niej udział lekarze różnych specjalności, farmaceuci, którzy dzielili się swoimi doświadczeniami, zadawali mnóstwo pytań.

    A jakie pytania w ciągu tych dwóch dni pojawiały się najczęściej?

    One wynikały z samej tematyki prezentacji. Pierwszy dzień był poświęcony m.in. wpływowi epidemii wirusa SARS-CoV-2 na zdrowie psychiczne, czynnikom zwiększającym ryzyko sercowo-naczyniowe, podejściu do cukrzycy, temu, jak koronawirus i kwarantanna zmieniły rynek farmaceutyczny. W drugim dniu poruszano np. znaczenie snu w budowaniu odporności w dobie pandemii COVID-19, kwestię opieki kardiologicznej w tym okresie i wyzwań terapeutycznych u pacjentów z chorobami płuc.

    Sporo wykładów, w związku z tym także pytań, dotyczyło wpływu wymuszonej izolacji społecznej podczas pandemii na psychikę, strachu przed zagrożeniami wynikającymi z pandemii, sytuacji personelu medycznego, dostępu do świadczeń medycznych.

    Tematów było sporo, pytań jeszcze więcej. Co, zdaniem Pana Profesora, było najbardziej istotne, co można uznać za najważniejsze przesłania tej konferencji?

    Przede wszystkim dyskusja uświadomiła – i to zapewne wszystkim uczestnikom, że oprócz potężnych sił przeznaczanych na walkę z COVID-19 musimy przygotowywać siły na walkę z zagrożeniami będącymi konsekwencją tej pandemii, czyli szykować się na czasy popandemiczne. Nie zapominać o innych chorobach, które są wokół nas i w nas, bo one się nie zmieniły. Mówię tu o tych wszystkich chorobach niezakaźnych, cywilizacyjnych, stanowiących wciąż ogromny problem dla ludzkości.

    Konferencja pokazała również, że mimo różnych stref – czasowych, klimatycznych, wszędzie występują podobne problemy zdrowotne. I że te problemy w dalszym ciągu zgodnie z polami Lalonde’a są w 50 proc. wywołane przez czynniki behawioralne. Cywilizacyjne choroby przewlekłe, będące w większości rezultatem niewłaściwego stylu życia, mogą występować i przebiegają niezależnie od miejsca, w którym mieszkamy.

    Wreszcie, podkreślając istotę i znaczenie tej konferencji, nie sposób nie zwrócić uwagi na jej wielowymiarowość, co w dobie pandemii ma szczególny wydźwięk. Owszem, bardzo często odbywają się online panele, webinary, ale one w większości dotyczą głównie określonego, pojedynczego problemu, określonej jednostki chorobowej, pokazanej na tle danego kraju. A tu mieliśmy okazję podzielenia się bieżącymi doświadczeniami z ekspertami od Hiszpanii po Kazachstan. I to było niezwykłe.

    O tym, że pandemia nie powinna zamykać nam oczu na inne zagrożenia, mówił Pan w swoim inauguracyjnym wystąpieniu – „Czy pandemia stanowi zagrożenie dla naszego świata”. Bo koronawirus to przecież nie jedyny wróg, a spuszczając z oczu te inne, możemy zgotować sobie niezłe piekło, prawda?

    Ogromnym problemem są też inne choroby – nieinfekcyjne choroby przewlekłe (ang. non-communicable diseases, NCD), astma, przewlekła obturacyjna choroba płuc, schorzenia układu krążenia i wiele innych. Dla porównania – na COVID-19 już zmarło ponad 1,6 mln osób, a na choroby przewlekłe w tym samym czasie – 33 mln! To dowodzi, że owszem, ze względu na swą wysoką dynamikę i pewną nieuchronność choroby infekcyjne, szczególnie w fazie pandemii, są poważnym zagrożeniem dla ludzkości, ale choroby przewlekłe, niezakaźne, nadal pozostają zabójcą powodującym na całym świecie przedwczesne zgony. Zabójcą numer jeden pozostaje od lat niedokrwienna choroba serca, na którą w ostatnim roku zmarło 10-krotnie więcej ludzi niż z powodu COVID-19.

    Podczas konferencji zwracano również uwagę na ograniczenia w dostępności do świadczeń zdrowotnych podczas pandemii.

    I to właśnie będzie zwiększało ryzyko skutków popandemicznych. Już pod koniec kwietnia Polskie Towarzystwo Zdrowia Publicznego opublikowało apel, w którym wyrażaliśmy zaniepokojenie skutkami ubocznymi pandemii, ale część ekspertów wówczas pukała się w głowę, co też my wymyślamy. Teraz już chyba się nie pukają. A te skutki już są widoczne. W raporcie o stanie opieki w 122 krajach, opublikowanym przez WHO, widać, że np. dostępność do świadczeń rehabilitacyjnych spadła o mniej więcej 60 proc., do świadczeń w zakresie astmy i POChP – o 50 proc., o 30 proc. spadła dostępność do świadczeń w zakresie kardiologii interwencyjnej. Można powiedzieć, że wpadliśmy w pewną spiralę i tak, jak COVID-19 pozostanie z nami, tak tym bardziej, pozostaną z nami wszystkie choroby przewlekłe. Dlatego tak ważne jest stworzenie pacjentom poczucia bezpieczeństwa, a do tego konieczna jest koncepcja całości, dobrze przemyślana i opracowana strategia walki i z COVID-19, i z chorobami przewlekłymi. A tego w wielu krajach zabrakło, o czym świadczyły wypowiedzi ekspertów zagranicznych. Ale to oczywiście żadna pociecha.

    Czy tego typu konferencje, gdzie nie mówi się o lekach, terapiach, ale po prostu o problemach, są potrzebne?

    Jak najbardziej. Taka wymiana doświadczeń zapewnia szersze spojrzenie na problemy trapiące społeczeństwa różnych krajów. To dużo, dużo więcej niż przedstawienie jednego leku, jednej choroby czy jednej terapii. To pokazuje, że medycyna musi wrócić do zajęcia się człowiekiem, a nie jedną jednostką chorobową czy jednym objawem.

    Rozmawiała Bożena Stasiak

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    Najnowsze artykuły

    Prof. Grzegorz Dzida: Insuliny ludzkie mają swoje miejsce w cukrzycy typu II

    Efekty leczenia insulinami ludzkimi i analogami są bardzo zbliżone. Podobne jest ryzyko hipoglikemii czy hospitalizacji z tego powodu. Insulina analogowa to też insulina ludzka,...

    Prof. Krzysztof Strojek: Odkrycie na miarę Nagrody Nobla

    Chociaż mamy coraz większy wachlarz leków i terapii, to insulina nadal odgrywa istotną rolę. To oczywiście już nie jest ta sama insulina co przed...

    Katarzyna Pinkosz wyróżniona statuetką Przyjaciel Kampanii edukacyjnej „Dłuższe życie z cukrzycą”

    Dziennikarki Katarzyna Pinkosz i Violetta Długosz-Leończuk oraz posłanka Ewa Kołodziej, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Cukrzycy, zostały wyróżnione statuetką Przyjaciela kampanii „Dłuższe życie z cukrzycą”:...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D