Partner
Partner
Więcej

    Prof. Maciej Banach: Z wysokim LDL trzeba walczyć skuteczniej

    Wciąż tylko co czwarty pacjent jest w celu terapeutycznym, jeśli chodzi o cholesterol LDL. Hipercholesterolemia jest najczęściej występującym czynnikiem ryzyka; 70% pacjentów ma zaburzenia lipidowe. Wciąż jest to źle monitorowany czynnik ryzyka, świadomość jest słaba, gdyż zaledwie dwóch na dziesięciu pacjentów zna swoje stężenie cholesterolu ? mówi prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego.

    Polskie Towarzystwo Lipidologiczne, wraz z Polskim Towarzystwem Kardiologicznym, niedawno ogłosiło 2023 rok jako rok walki z hipercholesterolemią. Dlaczego to jest tak ważne?

    Tak naprawdę powinniśmy zrobić to już 15 lat temu, ale wtedy w Polsce nie było świadomości problemu hipercholesterolemii. Większość lekarzy swoich specjalności (w tym kardiologów) zazwyczaj mówiło pacjentom: proszę stosować dietę. Obecnie świadomość hipercholesterolemii jest zupełnie inna, dlatego zdecydowaliśmy się wspólnie z prof. Przemysławem Mitkowskim, prezesem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, na ogłoszenie 2023 roku rokiem walki z hipercholesterolemią i zaangażowanie się w działania mające służyć skutecznej walce z tym problemem.

    Polskie Towarzystwo Lipidologiczne istnieje 13 lat; gdy zakładałem je w  2009 r., to wydawało mi się, że efekty naszych działań pojawią się szybciej. Wiele rzeczy udało się, sytuacja się poprawiła, jednak wciąż tylko co czwarty pacjent jest w celu terapeutycznym, jeśli chodzi o cholesterol LDL. Hipercholesterolemia jest najczęściej występującym czynnikiem ryzyka; 70% pacjentów ma zaburzenia lipidowe. Wciąż jest to źle monitorowany czynnik ryzyka, świadomość jest słaba, gdyż zaledwie dwóch na dziesięciu pacjentów zna swoje stężenie cholesterolu. Mamy wiele grup leków, które pozwalają nam na to, żeby każdego pacjenta skutecznie leczyć. Oczywiście wiele zależy od wiedzy lekarza, współpracy pacjenta (compliance), dostępności leków itd. To były główne powody, które zdecydowały o tym, że ogłosiliśmy rok 2023 rokiem walki z hipercholesterolemią.

    Jakie działania chcecie podjąć, bo zwiększyć poziom wiedzy w społeczeństwie, poprawić compliance, a przede wszystkim, by mniej Polaków miało niekorzystne dla ich zdrowia wartości lipidów?

    Takich działań jest wiele. W  tym roku robię czwartą edycję certyfikacji PTL, która jest poszerzona, gdyż dotyczy nie tylko lekarzy, ale też pielęgniarek, ratowników, farmaceutów, dietetyków i  wszystkich przedstawicieli zawodów medycznych, którzy chcą pogłębiać swoją wiedzę z  zakresu hipercholesterolemii, jej diagnostyki i  leczenia. Doskonale wiemy, że dzięki temu każdy będzie mógł wyrazić swoją opinię, na przykład dietetyk zwróci uwagę pacjentowi, że przy określonym stężeniu cholesterolu wystarczy dieta i  zmiana stylu życia, a przy innym powinien iść do lekarza. Pielęgniarka będzie potrafiła zinterpretować wynik cholesterolu i np. stwierdzić, że jest to wartość, której nie można zignorować. Wspólnie mamy szansę walczyć z tym problemem. Mamy już zapisanych 350 osób, tak więc będzie to najliczniejsza edycja. Obecnie mamy 300 certyfikowanych lekarzy lipidologów, tworzymy sieć w  ramach sieci klinik lipidologicznych Europejskiego Towarzystwa Miażdżycowego, co pozwoli także na wymianę doświadczeń i wiedzy między ekspertami z tych centrów.

    Planuję również otworzyć telewizję internetową dla pacjentów i lekarzy, szczególnie z mniejszych miejscowości. Zauważyliśmy ogromną dysproporcję wiedzy między lekarzami z dużych miast a lekarzami z mniejszych miejscowości. To nie jest ich wina, ponieważ dla lekarzy z dużych miast uczestniczenie w licznie odbywających się konferencjach nie jest problemem. Nasze działania chcemy skierować do lekarzy z  mniejszych miejscowości oraz przede wszystkim do pacjentów i grup pacjenckich. Cały czas będziemy współpracować z innymi lekarzami i z płatnikiem.

    Chciałbym również, aby lipidologia stała się umiejętnością, obecnie jesteśmy w trakcie nowelizacji rozporządzenia o umiejętnościach medycznych, więc być może uda się ją tam umieścić. Nowej specjalizacji nie potrzebujemy, ale dodanie umiejętności byłoby bardzo uzasadnione.

    Szacuje się, że 20 mln Polaków ma zaburzenia lipidowe. A leki, dzięki którym można obniżyć stężenie cholesterolu, to już nie tylko statyny?

    20-21 mln osób w Polsce, 60% dorosłych, a nawet ponad 70% osób >65. r.ż., ma zbyt wysokie stężenie cholesterolu. To zdecydowanie najgorzej kontrolowany czynnik ryzyka chorób serca i naczyń krwionośnych. Najwyższy czas, żeby to zmienić, choć trzeba też przyznać, że sytuacja powoli się poprawia: z niedawno opublikowanego badania Da Vinci wynika, że ok. 24% Polaków osiąga cele terapeutyczne bez względu na ryzyko sercowo-naczyniowe, a z kolei wyniki badania KOS-LIPID wśród pacjentów, którzy byli włączeni do programu KOS-Zawał, pokazują, że nawet co czwarty chory najwyższego ryzyka osiąga cele terapii, a jeszcze 3 lata temu było to tylko 17%. To postęp, jednak daleko nam jeszcze do sukcesu, zwłaszcza u pacjentów bardzo wysokiego i ekstremalnego ryzyka (dla nich jest to cholesterol LDL <55 mg/dl).

    A jeśli chodzi o leki, to rok 2022 i kolejne lata to będzie wręcz hossa. Od 1994 r. mamy statyny, od 2006 r. w Polsce ? ezetymib: bardzo skuteczny lek, który o 15-20% obniża stężenie cholesterolu LDL poprzez hamowanie wchłaniania zwrotnego cholesterolu z jelit i z żółci. Obecnie mamy wysyp nowych leków: kwas bempediowy, leki będące połączeniem statyn i ezetymibu, ezetymib z kwasem bempediowym, leki nowej generacji, m.in. inhibitory PCSK9, sirany także hamujące białko PCKS9 biorące, terapię antysensowną czy przeciwciała hamujące apolipoproteinę CIII. A niedługo pojawią się kolejne.

    Dziś tak naprawdę zaburzenia lipidowe powinny być hipotetycznie chorobą rzadką, skoro mamy do dyspozycji tak efektywne leki, jakie mamy.

    Tymczasem jest takich osób wciąż ok. 20 milionów. Czy w jakimś kraju udaje się lepiej kontrolować zaburzenia lipidowe?

    Nigdzie jeszcze nie są one ?chorobą rzadką?, choć są kraje, w których pacjenci leczeni są znacznie lepiej ? np. w Australii, USA, niektórych krajach Europy Zachodniej cele terapii osiąga 40% pacjentów, a 25-30% spośród osób najwyższego ryzyka.

    W tych krajach jest większa dostępność do nowoczesnych leków, takich jak inhibitory PCSK9 czy inklisiran; lekarz decyduje, czy chory je otrzymuje. W Polsce też te leki są już dostępne, jednak refundowane wciąż tylko dla niewielkiej grupy pacjentów.

    Poza tym jest też lepsza edukacja: zarówno chorych, jak i lekarzy. Jest większa wiara w naukę, większe zaufanie do lekarzy, ruchy antystatynowe są znacznie słabsze, zdecydowanie lepsza jest profilaktyka, wiedza, że trzeba regularnie się badać. W Polsce niestety pozwolono na traktowanie wiedzy jako fejk, triumfuje u nas niewiedza. Jestem aktywny w mediach społecznościowych, dlatego doskonale to widzę: wiele komentarzy jest wręcz niewiarygodnych. A takie komentarze mają duży wpływ na stosunek pacjentów do leków. Niestety ogromną winę ponosi za to Ministerstwo Zdrowia i NFZ, które bardzo zaniedbały element edukacji, szczególnie w czasie pandemii. Ten dług edukacyjny będzie bardzo trudny do odrobienia.

    W Polsce lekarze często obawiają się stosowania wysokich dawek statyn. Gdy przepisują pacjentowi drugi lek (ezetymib), to zmniejszają dawkę statyn. Zamiast intensyfikacji terapii mamy jej deeskalację. W efekcie pacjent nie uzyskuje takich korzyści, jakie powinien przy stosowaniu nowych leków. Terapia potrójna: statyna, ezetymib, inhibitor PCSK9 powinna redukować stężenie cholesterolu LDL o ponad 85%. W praktyce to często znacznie mniej ? najczęściej ok. 70-75%, właśnie z powodu stosowania zbyt małych dawek leków. Tak więc z jednej strony mamy superefektywne leki, a z drugiej ? skuteczność leczenia nie jest taka, jakiej można by oczekiwać.

    Pacjenci bardziej powinni więc obawiać się niepożądanych skutków zbyt wysokiego stężenia cholesterolu niż leków?

    Zdecydowanie tak, zwłaszcza że jeśli działania niepożądane nawet wystąpią, to doskonale wiemy, jak postępować, by je zminimalizować, a pacjent był skutecznie leczony.

    Rozmawiała: Katarzyna Pinkosz

    Więcej od autora

    Katarzyna Pinkosz
    Katarzyna Pinkosz
    Dziennikarka medyczna, z-ca redaktora naczelnego Świat Lekarza, redaktor naczelna swiatlekarza.pl i redaktor prowadząca Świat Lekarza 3D, laureatka dziennikarskich nagród i wyróżnień, m.in. Kryształowe Pióro, Sukces Roku w Medycynie, Dziennikarz Medyczny Roku, Złoty Otis. Autorka książek, m.in. "Wybudzenia. Polskie historie", "O dwóch takich. Teraz Andy", "Zdrowe dziecko? Naturalnie!", współautorka książki "Pół wieku polskiej diabetologii. Rozmowy z Mistrzami", "Covidowe twarze szpiczaka", "Jak Motyl. Odczarować mity".

    Podobne artykuły

    ŚWIAT LEKARZA 3Dspot_img

    Najnowsze artykuły

    Prof. Adam Maciejczyk: Pierwsze efekty sieci będą widoczne po kilku tygodniach

    Głównym celem Krajowej Sieci Onkologicznej jest zapewnienie pacjentom dostępu do kompleksowej, profesjonalnej diagnostyki i terapii onkologicznej, niezależnie od miejsca zamieszkania. W analizie satysfakcji pacjentów...

    Prof. Piotr Rutkowski: Inhibitory BRAF i MEK –opcja skuteczna i bezpieczna

    W leczeniu czerniaka mamy do czynienia z dwoma przełomami. Pierwszy to immunoterapia, drugi – leczenie ukierunkowane molekularnie: to połączenie leku działającego na białko BRAF...

    Dr hab. n. med. Jakub Żołnierek: Raka nerki potrafimy dziś leczyć dużo skuteczniej

    Większość przypadków raków nerki jest wykrywanych na wczesnym etapie – to osoby, u których guzy w nerce wykryto przypadkowo, przy okazji np. badań USG...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D