Szklane domy – utopia czy pragmatyzm?

Innowacyjna gospodarka, której częścią jest medycyna cyfrowa, budzi niedowierzanie i przypisuje się jej duże ryzyko inwestycyjne.

Tak pewnie myśli połowa z obecnych w tej sali. Czas powiedzieć, że to błędne przeświadczenie, bo proces inwestowania w innowacje naukowe jest określony i przewidywalny, a ryzyko dotyczy tylko pierwszych etapów procesu powstawania odkryć. Powiedzmy wprost – pierwszych, czyli najmniej kosztownych etapów inwestycji.

Innowacje są normalnym produktem rynkowym, a nie sprzedawaniem marzeń. Warto uświadomić sobie, o jakich dochodach mówimy w przypadku innowacyjnej medycyny: prof. Andrzej Pawlak – twórca 150 patentów, m.in. znanego wszystkim systemu samochodowego ABS i elektromagnetycznej zastawki serca, umożliwił powstanie projektu markerów rakowych w jednym z polskich parków technologicznych, we Wrocławiu. Prace posuwały się znakomicie, do ich zakończenia potrzeba było 30 milionów złotych. Tych pieniędzy w Polsce nie znaleziono i projekt zamknięto – zespół wyjechał w świat. Czy wiecie Państwo, ile pieniędzy był wart? 220 miliardów dolarów – 1/3 PKB Polski!

Jeśli chcemy budować Polskę innowacyjną, musimy przestawić wyobraźnię na takie kwoty!

Od 1991 roku, przez 20 lat, w medycynę cyfrową, także w wirtualne modele ciała ludzkiego i systemy wspierania decyzji prof. Wiesława Nowińskiego inwestował rząd Singapuru. Dzięki temu Profesor stał się jedną z najwybitniejszych osobowości światowej gospodarki innowacyjnej. Jako patriota Pan Profesor Wiesław Nowiński widzi w niej realną szansę na rozwój Polski, na skalę przekraczającą polskie kompleksy.

Już powstają przy UKSW dwa ośrodki innowacji: CAN – Centrum Anatomii Wirtualnej i Symulacji Chirurgicznej im. Jana Pawła II oraz PCN – Polskie Centrum Neurotechnologiczne. Ale marzeniem Profesora Wiesława Nowińskiego – jest zbudowanie Technopolish – zespołu Centrów Doskonałości prowadzonych przez naukowców polskiej diaspory, a wokół niego Polskiej Doliny Krzemowej.

Czy to utopia? To zależy od konsekwencji wdrożenia projektu Technopolish, zakładającego zastosowanie wszystkich mechanizmów niezbędnych do masowego powstawania wdrożeń – nie badań – dla innowacyjnej gospodarki. Chodzi tu o zapewnienie Technopolish samodzielności, by było skuteczne.

Ilu Mistrzów Polskiej Diaspory Naukowej poprowadzi wielkie projekty badawcze w Technopolish?

Dwa lata temu rozmawiałem z dwukrotnym kandydatem do Nagrody Nobla, prof. Tadeuszem Malińskim o poprowadzeniu „projektu życia” w Polsce i wiem, że jest to możliwe, jeśli zostaną stworzone światowe warunki prowadzenia prac. Technopolish zbudowane ściśle według koncepcji prof. Nowińskiego je zapewni!

Powroty Mistrzów są możliwe. Ale… Ostatnio, Fundacja Na Rzecz Nauki Polskiej oceniła kompetencje prof. Wiesława Nowińskiego na 30 proc., a wiarygodność jego partnerów – dwóch najlepszych szpitali i szkół medycznych w USA – Johns Hopkins i Mayo Clinic oraz centrum badawczego firmy Philips Healthcare/Research na 50 proc.! I już wiemy, że nie pomogło odwołanie od tej decyzji – Fundacja Na Rzecz Nauki Polskiej uznała, że proces wyceny przeprowadzono bez zarzutu.

Jeśli 30 proc. wiarygodności w oczach Fundacji Na Rzecz Nauki Polskiej otrzymuje autor 15 patentów w USA, 8 w UE, autor 552 publikacji o indeksie 36 (Google Scholar), którego technologie i produkty są rozprowadzane przez 67 firm w 100 krajach, to kto powie „stop” systemowi oceny innowacyjnej nauki, zbudowanemu wokół Fundacji Na Rzecz Nauki Polskiej? Czas na to najwyższy. Może się bardzo szybko okazać, że najwyższą ocenę wiarygodności otrzyma „innowacyjne Ambergold” z prezesem, co ma maturę i… jest fajnym chłopakiem z sąsiedztwa.

Ilu Mistrzów wróci z zagranicy do Technopolish? Wiemy z historii II RP, że to emigranci zbudowali „szklane domy” w Polsce. I dla Polski. Dziś także chcą je budować. Bo „szklane domy” są tylko dla części z Państwa utopią, dla mnie i pozostałych są dowodem rozsądku i pragmatyzmu. I są faktem jak Instytut Radowy, Mościska i Gdynia.

To Instytut Radowy powinien być inspiracją dla realistów i pragmatyków budujących Innowacyjną Polskę. Warto tam iść na spacer w chwilach zwątpienia. To niedaleko od Sejmu i Senatu.