Więcej

    Plagi naszych czasów

    Fragment książki „Pandemia. Dzieje zarazy” Bożeny Stasiak.

    Jedne (plagi) się pojawiały, inne znikały. Jedne nadciągały z siłą wodospadu, siejąc wokół śmierć, inne miały łagodniejszy przebieg, jedne dawały się zwalczyć prostymi sposobami, inne były dużo sprytniejsze. Jedne towarzyszyły ludzkości od zawsze, inne występowały nagle, w postaci przedtem nie obserwowanej.

    Są wśród nich i takie, które nadal nam towarzyszą, w prawie nie zmienionej postaci klinicznej i takie, które są wśród nas, ale ich postać kliniczna jest już inna. Albo takie, które są tą samą chorobą, ale jednak jakby nie tą samą, bo spowodował ją zmutowany wirus albo zmutowana bakteria (np. grypa, która wywołują różne podtypy wirusów).

    Angielski ekonomista, Thomas Malthus, z początkiem XIX w. w swoim dziele „Essay on Population”, pisał: „Nie mam najmniejszej wątpliwości, że jeśliby wprowadzenie szczepień ochronnych zlikwidowało ospę, stwierdzilibyśmy… wzrost umieralności z jakiejś innej choroby”. W ten sposób chciał przekazać, że natura nie znosi próżni i kiedy poradzimy sobie z jedną chorobą, w jej miejsce pojawi się inna. Miał rację, dzięki szczepieniom udało się zlikwidować ospę prawdziwą, ale pojawiły się inne choroby, które, jak niegdyś zarazy, i dziś stanowią dla ludzkości wyzwanie. A czy te inne to na pewno nowe? Być może wcale nie.

    KWARANTANNA

    Kiedy okazało się, że takie środki zapobiegawcze i terapeutyczne jak np. ogień, okadzanie, puszczenie krwi czy kąpiele w świeżej krwi nie powstrzymują zarazy, zaczęto sięgać po inne sposoby. Chrześcijanie, którzy interpretowali epidemię jako karę za grzechy, organizowali procesje pokutne i błagali Boga o łaskę, za pośrednictwem świętych, patronami chorujących zakaźnie – św. Sebastiana i św. Rocha. Niektórzy próbowali walczyć z chorobą poprzez zmianę trybu życia. (…)

    To w epoce dżumy zaczęto stosować ograniczenie ruchu, kwarantannę, jako sposób na powstrzymanie choroby. Po raz pierwszy wprowadzono ją w 1374 r. we włoskiej Raguzie. Była to kwarantanna morska, mająca zapobiec przywleczeniu dżumy droga morską. Polegała na obserwacji statków, zakotwiczonych w specjalnie przewidzianych do tego miejscach. Według zarządzenia Rady Raguzy okres kwarantanny początkowo miał wynosić trzydzieści dni (trentina). W innych portach została później przedłużona o dziesięć dni, czyli wynosiła czterdzieści dni (quarantina – stąd dzisiejsza nazwa „kwarantanna”). W tym czasie rozpowszechniło się przekonanie, że właśnie tyle, czterdzieści dni, maksymalnie trwa przewlekła choroba.

    W niektórych miejscowościach przeprowadzano na ten okres całkowitą izolację miast i dotyczyło to nie tylko ludzi, ale też zwierząt, roślin, towarów, co do których istniało podejrzenie, że mogą roznosić zarazę.

    CZY KIEDYŚ BĘDZIEMY MOGLI CZUĆ SIĘ BEZPIECZNIE?

    Z wieloma chorobami zakaźnymi, z epidemiami i pandemiami, jakie one wywoływały, udało nam się poradzić, chociaż jeszcze w latach 20. ubiegłego wieku praktycznie żadna z chorób wirusowych nie została do końca pokonana. Np. mimo że już na początku XIX w. na świecie pojawiła się szczepionka przeciwko ospie, ta choroba nadal uśmiercała miliony. Niewykluczone, że właśnie dlatego Paul Dekruif, autor „Łowców mikrobów”, w swojej autobiografii „The Sweeping Wind” („Szalejący wiatr”), w roku 1962 pisał; „Jaki sens miało wówczas, w latach 20. XX w., zabijać się, polując na mikroby, skoro cały postęp, wszystkie nadzieje na ratowanie życia, które tak pięknie roztoczył przed nami nieśmiertelny Pasteur, pozostały niespełnione? (…) Wielkie dni złotego wieku zwycięskich walk z mikrobami przeminęły. Gdzie podziało się proroctwo Pasteura, który twierdził, że nadszedł czas, kiedy potęga nauki zmiecie choroby zakaźne z powierzchni Ziemi? (…) Gdzie podziały się nadzieje na zapobiegawcze szczepionki?”.

    1918-1919. Epidemia „hiszpańskiej grypy” rozprzestrzeniła się na całym świecie.

    Zapewne to samo mógłby powiedzieć Edward Jenner, gdyby tylko wiedział, że od czasu odkrycia jego szczepionki do czasu całkowitego pozbycia się wirusa ospy upłynie wiele lat. Jednak on był optymistą. W 1800 r., w cztery lata po stworzeniu przez siebie szczepionki, pisał: „Mogę z całym przekonaniem pogratulować mojej ojczyźnie i całemu społeczeństwu tego osiągnięcia – antidotum, dzięki któremu będziemy w stanie zmieść z powierzchni Ziemi chorobę, która co chwila zabija swoje ofiary, chorobę, która od dawien dawna była uważana za najsroższą plagę ludzkości!”

    O dżumie, trądzie, polio i innych chorobach, wywołujących niegdyś zabójcze pandemie, dziś co najwyżej czytamy (lub oglądamy) z poczuciem „jak dobrze, że to nas nie dotyczy”. Czy jednak naprawdę nie dotyczy? Czy drobnoustroje, niszczące ludzkość przed wiekami, zostały naprawdę wytępione, czy może jeszcze gdzieś tkwią uśpione i tylko czekają na sprzyjające warunki, żeby ponownie zaatakować? Część z nich jest przechowywana w laboratoriach (wielkich mocarstw) w celach badawczych, chociaż czy możemy mieć pewność, że w każdym przypadku będzie chodziło o cele badawcze… Z drugiej strony, nawet całkowite zniszczenie zabójczych patogenów, przechowywanych w laboratoriach badawczych, nie daje gwarancji, że nie zostaną one, z pomocą najnowszych zdobyczy nauki, odtworzone albo stworzone na nowo – być może z jeszcze większą siłą rażenia. Pozostaje też problem nielegalnych źródeł śmiercionośnych patogenów – naukowcy nie mają wątpliwości, że takie istnieją.

    Wyzwanie stanowi i nadal stanowić będzie pojawianie się nowych wirusów i bakterii, a także nowych, nieprzewidywalnych ich mutacji. To dlatego szef amerykańskich Centrów ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (CDC), Robert Retfield powiedział, że na przełomie 2020/21 r. możemy oczekiwać drugiej, jeszcze silniejszej pandemii COVID-19. Do takiego samego wniosku doszedł prof. Herman Goossens, mikrobiolog z Uniwersytetu w Anwerpii, a skłoniły go do tego obserwacje zachowania wirusa SARS-CoV-2. – Nie zdążyliśmy jeszcze dokładnie poznać tego wirusa i nawet nie wiemy, czy to w ogóle będzie możliwe, gdyż wydaje się on nieprzewidywalny. Nie wiemy, czy jest to wirus sezonowy, czy sam zniknie, czy zostanie z nami na dłuższy czas, czy też nigdy się od niego nie uwolnimy.

    Niektóre wirusy, wnikając do komórek żywiciela, nie od razu powodują ich śmierć, ale lokują się w nich, powodując przewlekłe zakażenia, co często przyczynia się do zmiany funkcji komórki, zakłócenia ich pracy. Być może tak też będzie w przypadku nowego koronawirusa. A może się okazać, że ten wirus zablokuje czynności układu odpornościowego poprzez zahamowanie wytwarzania cytokin czy przeciwciał, bez których zwalczanie zakażeń będzie niemożliwe…

    Tablica ostrzega, że obszar jest zakażony wirusem ebola.
    Śląsk, 2 kwietnia 2020 r.: ognisko koronawirusa, sanitariusze pogotowia ratunkowego.

    Doskonałym przykładem, że są choroby zakaźne, które mogą jeszcze niejednym zaskoczyć, jest grypa, ale niepokój budzą też inne wirusy wywołujące zakażenia dróg oddechowych. Czy badacze, rozpoczynający prace nad wirusem grypy, mogli się spodziewać, że właściwie nie ma jednego wirusa, gdyż może on w tyle postaci mutować, że za każdym razem jest to właściwie inna grypa. Zmienność wirusa grypy jest bowiem szczególna, wyjątkowa. Dlatego mieliśmy tę najsłynniejszą „hiszpankę”, grypę rosyjską, azjatycką, Hong-Kong… A uodparniając się na jeden typ, występujący w danym sezonie, stajemy się bezbronni wobec tego, który pojawi się w innym sezonie. Na dodatek coraz częściej dochodzi do międzygatunkowych transferów wirusów – w przypadku grypy dotyczy to ludzi, świń i ptaków wodnych. Takie sytuacje sprzyjają pojawieniu się nowych szczepów wirusów i w rezultacie występowaniu pandemii.

    O tym, że grożą nam kolejne pandemie, wirusolodzy są przekonani. Toteż nie zadają sobie pytania: Czy, ale: Kiedy? Natomiast na pytanie: Gdzie? – mają odpowiedź. Nowe wirusy najprawdopodobniej pojawią się w Azji, w krajach o największym zaludnieniu i powszechnych kontaktach między ludźmi a zwierzętami. To właśnie tam, jak wynika z poprzednich epidemii, wybuchają choroby przenoszone drogą kropelkową. Kolejna pandemia może wybuchnąć, gdy na skutek skoku antygenowego pojawią się nowe szczepy, odmienne od tych występujących w poprzednich latach; gdy w populacji będzie występował wysoki procent osób wrażliwych na nowe szczepy, wykazujących się niskim poziomem lub brakiem w stosunku do tych nowych szczepów; gdy nowe wirusy będzie cechowała duża zdolność do transmisji; gdy będą one miały zdolność do szybkiego rozprzestrzeniania się i wywoływania zakażenia.

    Wirusy oddechowe, jak podkreślają eksperci – wirusolodzy, epidemiolodzy, stanowią szczególne zagrożenie. Bardzo obrazowo ujął to prof. John Oxford z Queen Mary’s College w Londynie: „Można zaprzestać uprawiania seksu, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się HIV. Ale nie można przestać oddychać. Tak więc, o ile nie staniesz się pustelnikiem żyjącym gdzieś w odosobnieniu, wirusy oddechowe zawsze będą stanowić zagrożenie. Ponieważ jest nas coraz więcej, coraz więcej ludzi mieszka w miastach i w coraz większym stopniu kontaktujemy się wzajemnie i mamy kontakt z naszym oddechem i kaszlem, te wirusy i bakterie, które rozprzestrzeniają się w aerozolu, mają fantastyczną szansę i ją wykorzystują”.

    E-book ukazał się nakładem Wydawnictwa Harde.
    Premiera książki 9 września 2020 r.

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    ŚWIAT LEKARZA 3Dspot_img

    Najnowsze artykuły

    Prezes Grądkowski: „Ta ustawa może pogrążyć polskich producentów”. Posłowie uspokajają

    Założenia są bardzo dobre: ustawa ma zapewnić pacjentom bezpieczeństwo. Popieram ten postulat, jednak najwięcej wątpliwości budzą przepisy dotyczące propozycji kar. Nasza propozycja polega na dodaniu...

    Czy higiena jamy ustnej powinna zostać włączona do metod walki z COVID-19? Dzień Nitkowania – 26 listopada 2021 r.

    Nitkowanie zębów znacząco wpływa na poprawę jakości zdrowia jamy ustnej i powinno stanowić nieodłączny element codziennej higieny.Samo szczotkowanie zębów nie wystarczy, aby zapobiegać namnażaniu...

    Michał Nitka: Leki blisko pacjentów

    Europa straciła pozycję lidera w obszarze produkcji aktywnych składników farmaceutycznych w  sektorze leków generycznych. Teva, jako jeden z największych dostawców leków do europejskich  systemów  opieki zdrowotnej, dba o zaopatrzenie...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D