DOŁĄCZ DO SUBSKRYBENTÓW

NEWSLETTERA

Prof. Piotr Jankowski: Mamy narzędzia doskutecznego leczenia zaburzeń lipidowych

 

Najnowsze informacje o XXI Gali Nagród Złoty OTIS

Prosimy o wpłaty na stypendium Kapituły Nagrody Zaufania dla młodych lekarzy

blank

Na występowanie hipercholesterolemii o wiele częściej są narażone osoby z nadciśnieniem tętniczym, z zespołem metabolicznym, z nadwagą, otyłością. Z kolei zaburzenia lipidowe prowadzą do rozwoju miażdżycy, której powikłaniem są m.in. zawał serca, udar mózgu – mówi prof. Piotr Jankowski, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gerontokardiologii CMKP, współautor „Cholesterol Roadmap 2022”.

Rok 2023 został ogłoszony, z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego, Rokiem Walki z Hipercholesterolemią. Czy to znaczy, że z hipercholesterolemią nie radzimy sobie zbyt dobrze, zaburzeń lipidowych nie potrafimy skutecznie leczyć i dlatego, w ten sposób, trzeba było zwrócić uwagę na problem?

To nie jest tak, że nie potrafimy skutecznie leczyć. Przeciwnie. Dziś mamy doskonałe narzędzia do radzenia sobie z hipercholesterolemią. Problem, bo faktycznie on jest, wynika przede wszystkim z braku świadomości społeczeństwa. Wiedzy na temat cholesterolu w ogóle, wiedzy o tym, jaką funkcję pełni on w organizmie i czym grożą jego nadmierne ilości. Jak pokazują badania, zaledwie dwie na dziesięć osób wiedzą, jakie mają stężenie cholesterolu i jak należy interpretować wyniki.

Wydaje mi się, że więcej wiemy o cukrzycy, nadciśnieniu tętniczym, zawałach czy udarach niż o cholesterolu. Zresztą wystarczy przyjrzeć się różnym społecznym kampaniom – hipercholesterolemia o wiele rzadziej jest ich bohaterem niż np. nadciśnienie czy cukrzyca.

I to właśnie jest odpowiedź, dlaczego uznaliśmy, że istnieje pilna potrzeba zwrócenia uwagi na problem zaburzeń metabolizmu lipidów, a więc głównie hipercholesterolemii, która jest jednym z głównych czynników ryzyka chorób układu krążenia. Jeśli dyslipidemię stwierdza się u ok. 20 mln Polaków, a wśród osób powyżej 65. r.ż. obserwuje się ją u ponad 70%, to znaczy, że problem jest ogromny. I złożony.

Na występowanie hipercholesterolemii o wiele częściej są narażone osoby z nadciśnieniem tętniczym, zespołem metabolicznym, nadwagą, otyłością. Z kolei zaburzenia lipidowe prowadzą do rozwoju miażdżycy, której powikłania to zawał serca, udar mózgu, tętnic kończyn dolnych i inne. Hipercholesterolemia często pojawia się u pacjentów po zawale serca. Jedynie ok. 16% takich pacjentów osiąga stężenie cholesterolu LDL poniżej 55 mg/dl, a więc wartość zalecaną przez ekspertów.

Brak świadomości zagrożeń wynikających z zaburzeń lipidowych to z pewnością problem społeczny, jednak chyba nasza wiedza dotycząca tego, co prowadzi do takich zaburzeń, jest również niewielka.

Profilaktyka hipercholesterolemii (szerzej dyslipidemii) nie różni się od tej, która jest zalecana w przypadku innych schorzeń sercowo-naczyniowych czy w ogóle tzw. chorób cywilizacyjnych i lekarz prowadzący pacjenta z hipercholesterolemią powinien mu tę wiedzę przekazać. Ogólnie można więc powiedzieć, że do dyslipidemii prowadzi niezdrowy styl życia – niewłaściwe nawyki żywieniowe, brak regularnej aktywności fizycznej i wynikająca z nich nadwaga. Pewne znaczenie, choć dużo mniejsze, mają tu geny – niekorzystny układ genów lub mutacje pojedynczych genów.

Istotnym problemem w Polsce jest niska rozpoznawalność choroby; wciąż większość osób z hipercholesterolemią nie wie, że jest u nich obecna. Wysokie stężenie cholesterolu nie powoduje dolegliwości tak długo, jak długo nie wywoła powikłań. Zazwyczaj jest więc wykrywana przypadkowo przy okazji diagnostyki innych stanów chorobowych. No i, o czym już mówiłem, często za stwierdzeniem, że pacjent ma wysokie stężenie cholesterolu, nie idą żadne dalsze działania. Bo np. czuje się nadal dobrze i nie widzi potrzeby zażywania leków, a lekarz nie potrafił go przekonać.

Przychodzi pacjent do lekarza, już z wynikami badań, wskazującymi na wysokie stężenie cholesterolu. Lekarz ordynuje statyny, czyli podstawowe preparaty w leczeniu hipercholesterolemii, a pacjent nawet nie zaczyna terapii, bo słyszał, że one szkodzą. Takich przykładów znam sporo. I co Pan na to?

I tu właśnie mamy kolejny problem. Znów dotykamy kwestii edukacji, budowania świadomości chorego. Mam wrażenie, że takich pacjentów szczęśliwie jest nieco mniej niż jeszcze dwie dekady temu. Ale istotnie, w przestrzeni publicznej narosło sporo mitów na temat statyn. Tymczasem są to bardzo dobre leki, dobrze tolerowane, pozwalające na wydłużenie życia pacjenta, oddalające ryzyko hospitalizacji i zgonu. Hipercholesterolemia to naprawdę poważna choroba i dobrze, że mamy doskonałe narzędzia, żeby sobie z nią radzić.

Czyli zaczynamy od statyn, od leków pierwszego wyboru. Ale czy zawsze? Czy od razu lekarz z nimi wkracza? Nie wystarczyłaby zmiana stylu życia?

To zależy od kilku czynników, a zwłaszcza od stężenia cholesterolu LDL. Jeśli jest ono tylko nieznacznie podwyższone, a ryzyko wystąpienia powikłań sercowo-naczyniowych jest niskie, to początkowo lekarz może zalecić zmianę stylu życia i oczywiście kontrolę lipidogramu. Jeśli wówczas stwierdzi poprawę, mierzoną obniżeniem stężenia cholesterolu, jego wartości okażą się „podręcznikowe”, to lekarz może pogratulować – sobie i pacjentowi. Jednak takie przypadki są rzadkością.

Statyny nie są nowymi lekami. Od czasu, kiedy pierwsza statyna trafiła na rynek, minęło już prawie 50 lat. Dziś mamy ich dużo więcej. Różnią się od siebie budową chemiczną, właściwościami farmakokinetycznymi, siłą działania hipolipemizującego. Jest więc w czym wybierać. Czy są to łatwe wybory? Czym kieruje się lekarz, mając przed sobą pacjenta z hiperlipidemią?

Wybierając odpowiednią statynę w odpowiedniej dawce, lekarz bierze pod uwagę ogólny stan pacjenta, jego wiek, czynniki ryzyka sercowo-naczyniowego, choroby współistniejące. Inne decyzje zapadają w przypadku pacjentów bardzo obciążonych innymi licznymi czynnikami ryzyka chorób serca i naczyń, po zawale, po udarze mózgu, z cukrzycą, nadciśnieniem tętniczym, a inne w sytuacji pacjentów młodszych, bez chorób współistniejących. Przy czym u różnych chorych dążymy do obniżenia stężenia cholesterolu do różnych poziomów. U młodszych, bez chorób współistniejących, stężenie cholesterolu, do którego dążymy, jest na wyższym poziomie. A różnice między tymi celami terapeutycznymi mogą być nawet trzykrotne.

Pacjenci z wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym, a także osoby z bardzo wysokim stężeniem cholesterolu, wymagają bardziej skutecznych, szybciej działających statyn. Do nich należy np. rozuwastatyna.

I bardzo dobrze, że taki lek mamy do dyspozycji. To najsilniejsza statyna. Działanie statyn polega na hamowaniu syntezy cholesterolu w wątrobie i wtórnie na zwiększeniu liczby receptorów dla cząsteczek LDL na powierzchni hepatocytów. Rozuwastatyna może obniżać stężenie cholesterolu frakcji LDL nawet o ok. 60%. Skutecznie obniża też stężenie triglicerydów. Można ją stosować także w przypadkach, gdy główną przyczyną hipercholesterolemii jest niekorzystny układ genów. Nie bez znaczenia jest też, że w porównaniu z kilkoma innymi statynami ta wykazuje mniejsze ryzyko występowania miopatii. A ponieważ jest lekiem dobrze tolerowanym, o małym ryzyku interakcji lekowych, często stosujemy ją w populacji starszych pacjentów.

A jeśli hipercholesterolemia jest tak ciężka, że nawet tak silna statyna, stosowana w monoterapii, nie pomaga? Co wtedy?

Dysponując dość szerokim wachlarzem leków, możemy odpowiednio je łączyć, dodając kolejne. Na początku dołączamy do terapii inhibitor wchłaniania cholesterolu z jelit. Pamiętajmy jednak, że w każdym przypadku ważny jest oczywiście styl życia, w szczególności prawidłowe odżywianie się i regularna aktywność fizyczna.

Jest Pan współautorem dokumentu „Cholesterol Roadmap 2022”, opracowanego przez zespół międzynarodowych ekspertów. Jaki był cel jego utworzenia?

Przede wszystkim znalazły się tu wskazówki dla osób decydujących o kształcie systemu ochrony zdrowia w różnych krajach, dotyczące szerokiego wdrażania zdrowego stylu życia i leczenia farmakologicznego.

Rozmawiała: Bożena Stasiak

blank
Bożena Stasiak
Bożena Stasiak
Dziennikarka z wieloletnim stażem, pisała m.in. dla „Super Expressu”. Laureatka prestiżowych nagród i wyróżnień dziennikarskich, w tym Nagrody Zaufania „Złoty Otis” w kategorii Media i Zdrowie w 2019 r. Absolwentka Lingwistyki Stosowanej na Uniwersytecie Warszawskim, dziennikarstwa podyplomowego na UW i Germanistik-Journalistik na Uniwersytecie w Lipsku. Autorka reportaży i poradników.

Więcej od autora

Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D