Więcej

    Zaburzenia erekcji – leczenie wczoraj i dziś

    Problemy ze wzwodem należą do najczęstszych zaburzeń seksualnych u mężczyzn. I, na co od kilku lat zwracają uwagę lekarze, wyraźnie wykazują tendencję wzrostową. Kiedyś zaburzenia erekcji (ED – erectile dysfunctions) dotyczyły głównie mężczyzn w dojrzalszym wieku (wiadomo – „zużycie materiału”), dziś pojawiają się u coraz młodszych, nawet u… 20-latków! To pokazuje, że wiek stanowi tylko jedną z przyczyn ED.

    PSYCHIKA, SERCE, GENETYKA

    Kilkadziesiąt lat temu, kiedy sami lekarze niewiele mówili na ten temat, co zresztą wynikało z ówczesnego stanu wiedzy, skupiano się głównie na psychicznym podłożu ED. Dziś o wiele większą rolę przypisuje się czynnikom organicznym, zwłaszcza że to właśnie dysfunkcje erekcji mogą być pierwszym objawem niektórych chorób ogólnoustrojowych, szczególnie niewydolności układu krążenia, nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, ale też SM, zaburzeń hormonalnych. Zaburzenia erekcji u pacjentów bez rozpoznanych wcześniej schorzeń sercowo-naczyniowych średnio o pięć lat mogą wyprzedzać pierwszy w życiu incydent wieńcowy. Jest to związane z budową naczyń doprowadzających krew do członka. Ponieważ te, które za to odpowiadają, są bardzo wąskie, bardziej podatne na uszkodzenia przez płytkę miażdżycową, szybciej nią zarastają. Utrudniony przepływ krwi przez te naczynia oznacza, że ciała jamiste w członku nie będą mogły w wystarczającym stopniu wypełnić się krwią i do wzwodu nie dojdzie.

    Wiele z tych schorzeń jest wynikiem niezdrowego stylu życia, tak więc zależność między zaburzeniami erekcji a tym, jaki styl życia prowadzimy, jest oczywista. To dlatego najbogatsi starożytni Rzymianie mieli poważne problemy w łóżku, a najsłynniejszy kochanek wszech czasów, Giovanni Giacomo Casanova, przez ostatnie kilkanaście lat swego życia był impotentem. I to pomimo wcześniejszej diety bogatej w produkty sprzyjające łóżkowym wyczynom. Jak wieść niesie, dziennie zjadał po 50 ostryg, każdego ranka omlet z 12 jaj, a w ciągu dnia popijał czekoladę. A zmarł na skutek niedokrwiennej choroby serca.

    Ostatnio wśród przyczyn ED coraz częściej zwraca się uwagę na czynniki genetyczne. Naukowcom z Kaiser Permanente Northern California Division of Research udało się bowiem zidentyfikować miejsce w genomie odpowiedzialnym za zwiększone ryzyko zaburzeń erekcji. To miejsce zlokalizowano w pobliżu genu SIM1. Odkrycie to może pomóc w opracowaniu terapii dla tych mężczyzn, którzy nie reagują na obecnie stosowane metody.

    „BICZ GÓRSKIEJ WYDERKI” I „SMOCZA SÓL”

    W dawnych czasach różnie sobie radzono z „niemocą płciową”, a zaburzenia seksualne zdarzały się wcale nierzadko. W leczeniu wykorzystywano znane z medycyny ludowej leki, ale stosowano też mechanoterapię, specjalne treningi (szczególnie w taoizmie, tantryźmie i jodze), niekiedy sięgano po magię i lokalne rytuały. Sztuczne członki, protezy członka, wymyślne konstrukcje zapobiegające jego wiotkości – to przykłady znane chociażby z wykopalisk. Na Dalekim Wschodzie od stuleci stosowano rozmaite formy masażu, akupresury, akupunktury, wodolecznictwo, z których wiele w leczeniu zaburzeń erekcji jest stosowanych do dziś. W Cesarstwie Rzymskim popularna była maść na zwiotczałego penisa, sporządzana z oliwy i odchodów myszy.

    W Chinach poszukiwanym specyfikiem były kości zmielonej wyderki („bicz górskiej wyderki”), która znana była ze swojej potencji i aktywności seksualnej. Z kolei również uważany za niezwykle skuteczny specyfik, „piękno drżącego dźwięku”, to preparat przyrządzany z dziewięciu składników, w tym samców larwy jedwabnika i cytryńca chińskiego. W dziele zielarskim „Bencao wangmu” znajduje się taki oto opis: „Larwy samca jedwabnika posiadają gorące qi i są pełne męskiego wigoru. Zagęszczają nasienie i wzmacniają yang, powodują, że podczas stosunku nie czuje się zmęczenia”.

    Ponadto wierzono w skuteczność „kulek czerwonego grafitu”, wytwarzanych z krwi menstruacyjnej młodych dziewcząt, zmieszanej m.in. z cynobrem i kadzidłowcem. W jednym z opisów można przeczytać: „Wybiera się 13-lub 14-letnie piękne i zdrowe dziewczęta, dba się o ich codzienne życie, a gdy przychodzi krwawienie, zbiera się je na jedwabne szmatki lub do naczynia ze złota czy srebra, potem zaś do naczynia ceramicznego. Następnie dodaje pozostałe składniki i, obrabiając termicznie, tworzy się czerwone kulki”. Jednak ich przyjmowanie przez dłuższy czas było szkodliwe, powodowało problemy z oddychaniem.

    W epoce Song słynna była „smocza sól” – nasienie pozostałe po kopulacji smoków, moczone w soli. Trudne do zdobycia, ale ponoć niezwykle skuteczne. Zażywane regularnie, pomagało w leczeniu impotencji, jak również we wszelkich problemach sypialnianych.

    Wielkim popytem cieszyła się przez długie wieki wywodząca się także z Chin „mikstura pięciu kamieni”. Wyrabiali ją alchemicy, mocno strzegący tajemnicy jej sporządzania. Wiadomo tylko było, że składała się z cynobru, realgaru, miki, kwarcu i stalaktytów, natomiast ich proporcje tylko im były znane. Po jej zażyciu ciało ogarniało takie gorąco, że wręcz płonęło z pożądania, które szło w parze z możliwościami jego zaspokojenia.

    Jeden z chińskich cesarzy, znany ze swej męskości, gdy czuł, że ta męskość zaczyna go coraz częściej zawodzić, spożywał napój zwany polującym lwem, sporządzany z duszonej łapy niedźwiedzia, rogu nosorożca i przefiltrowanego moczu jednego z tych zwierząt.

    W wielu krajach afrykańskich i dziś leczeniem zaburzeń seksualnych zajmują się „mundu mugo”, czyli znachorzy. Stosują specjalne rośliny, z których sporządzają środki lecznicze.

    Indianie w Meksyku na zaburzenia erekcji podawali również wyciągi z roślin, ale przestrzegali przy tym określonych magicznych rytuałów, co w pewnym sensie można uznać za zalążek psychoterapii.

    W wielu dalekowschodnich praktykach seksualnych znaleźć można „mechaniczne” sposoby, które raczej miały w przyszłości przeciwdziałać niemocy płciowej niż działać doraźnie. Np. już kilkuletnim chłopcom, jeszcze przed okresem dojrzewania, zalecano rozciąganie prącia. To zadanie należało do ojca lub starszego męskiego opiekuna. Zwykle taki szczególny rodzaj masażu trwał ok. 5-10 minut. Uważano, że nie tylko poprawi wydolność seksualną, ale sprawi, że członek będzie dłuższy i wydatniejszy. Później okazywało się jednak, że ta metoda nie przynosi oczekiwanych rezultatów.

    O wiele bardziej skuteczna była metoda „dodawanie wewnątrz”, wywodząca się z praktyk Dalekiego Wschodu. Polegała na tym, że z gałązek kasji, suszonego imbiru, pieprzu syczuańskiego i strąków igliczni japońskiej, po rozdrobnieniu i wymieszaniu z kleikiem ryżowym, sporządzano kulki, które mężczyzna przed stosunkiem kładł sobie na podbrzusze i mocno wcierał. Po doprowadzeniu do erekcji kulki należało usunąć.

    POCZĄTEK NOWEJ ERY

    W drugiej połowie XIX w. zaburzenia erekcji próbowano leczyć wszczepianiem miąższu jąder, pozyskiwanych od zmarłych mężczyzn, do krocza mężczyzn z takimi problemami czy podskórnymi iniekcjami własnej krwi, pochodzącej z jąder i własnej spermy. Pojawiały się też pierwsze próby wprowadzania do ciał jamistych członka preparatów w formie iniekcji, ale ze względu na sposób podawania i powikłania terapia ta wówczas nie zyskała powszechnego uznania. Mniej więcej w tym czasie pojawiły się też urządzenia elektryczne, do rażenia prądem członka. A w 1874 roku amerykański lekarz John King opracował projekt pierwszego aparatu próżniowego do usztywniania penisa. Od 1973 roku zaczęły wchodzić na rynek protezy prącia, implantowane chirurgicznie do ciał jamistych.

    Przełom w leczeniu zaburzeń erekcji nastąpił w 1998 roku, kiedy do powszechnego stosowania został wprowadzony pierwszy inhibitor 5-fosfodiestazy – sildenafil, czyli słynna niebieska tabletka. Dziś zaburzenia erekcji leczy się wieloma metodami, poza farmakologią może to być chirurgia naczyniowa czy zabiegi wszczepiania protez. A każda z nich jest wciąż rozwijana.

    Bożena Stasiak

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    ŚWIAT LEKARZA 3Dspot_img

    Najnowsze artykuły

    Prezes Grądkowski: „Ta ustawa może pogrążyć polskich producentów”. Posłowie uspokajają

    Założenia są bardzo dobre: ustawa ma zapewnić pacjentom bezpieczeństwo. Popieram ten postulat, jednak najwięcej wątpliwości budzą przepisy dotyczące propozycji kar. Nasza propozycja polega na dodaniu...

    Czy higiena jamy ustnej powinna zostać włączona do metod walki z COVID-19? Dzień Nitkowania – 26 listopada 2021 r.

    Nitkowanie zębów znacząco wpływa na poprawę jakości zdrowia jamy ustnej i powinno stanowić nieodłączny element codziennej higieny.Samo szczotkowanie zębów nie wystarczy, aby zapobiegać namnażaniu...

    Michał Nitka: Leki blisko pacjentów

    Europa straciła pozycję lidera w obszarze produkcji aktywnych składników farmaceutycznych w  sektorze leków generycznych. Teva, jako jeden z największych dostawców leków do europejskich  systemów  opieki zdrowotnej, dba o zaopatrzenie...

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D