Więcej

    Elżbieta Wichrowska-Janikowska: Dotknąć bosą stopą ziemi

    Człowiek wszędzie jest taki sam, nawet jeśli normy zachowania są trochę inne. Na uśmiech odpowiada uśmiechem, podaje rękę, gdy chcemy się przywitać. Jest silna więź między wszystkimi ludźmi na całym świecie – mówi Elżbieta Wichrowska-Janikowska, podróżniczka i autorką książek „Peru. Costa, sierra y selva” oraz „Nepal. Moje wędrówki”.

    Na spotkaniu autorskim promującym Pani książkę „Peru. Costa, sierra y selva” ambasador Peru w Polsce Alberto Salas Barahona przyznał się, że nie widział – opisanej przez Panią – jakiejś atrakcji turystycznej w swojej ojczyźnie. Czego ambasador nie zwiedził?

    Jego Ekscelencja po wysłuchaniu mojej opowieści o Peru wyznał, że na urlop będzie musiał pojechać do swojej ojczyzny, aby zobaczyć… Chachapoyas. W książce jest cały rozdział poświęcony miastu Chachapoyas i jego ludowi (nazywani są Wojownikami Chmur lub Ludźmi Chmur), opisałam też Kuélap (jest to indiańska nazwa) – twierdzę tego ludu. To niesamowite i autentyczne miejsce jest o tysiąc lat starsze od Machu Picchu! Ambasador oczywiście wiedział, że jest takie miejsce, ale do tej pory nie miał okazji zwiedzić tego zakątka ojczyzny. Ja zaś przyznałam mu się, że nie byłam w Cuzco, bo nie starczyło mi już czasu. Ambasador – jako miłośnik podróży i znawca swojego kraju – gorąco mnie zachęcał, żebym przy okazji kolejnej wyprawy uwzględniła w swoich planach to niezwykłe miasto i wspaniałe stanowiska archeologiczne znajdujące się wokół Cuzco.

    Zdarza się więc, że z jakichś względów nie udaje się Pani zobaczyć zaplanowanych atrakcji?

    Do Peru pojechałam ze znajomym i wydawało się nam, że dwa miesiące wystarczą na zapoznanie się ze wszystkimi atrakcjami tego kraju. Tymczasem zobaczyliśmy tylko Peru północne. Podczas kolejnej wyprawy prowadzącej przez północne Chile, Boliwię i południowe Peru ruszyliśmy tzw. szlakiem gringo: a więc od Puno do Limy. Okazało się, że na Cuzco nie wystarczyło już czasu, a nie chciałam tam wpadać na jeden dzień – potrzeba przynajmniej tygodnia, żeby spokojnie zobaczyć okolicę i stanowiska archeologiczne, zapoznać się z ciekawą historią mieszkających tam Inków – wszak Cuzco to ich stolica. Warto obejrzeć, co po sobie zostawili – resztki budowli, ceramikę, narzędzia rolnicze, broń.

    Zawsze jedziemy z pewnym założeniem, planami, że w danym regionie chcemy zobaczyć różne atrakcje. Ale zdarzało się, że zmienialiśmy plany, bo na miejscu okazywało się, że jest jeszcze coś do zobaczenia, np. piękny wodospad albo jezioro ukryte w górach.

    Przygotowania do podróży to zapewne ważny element. Trzeba sprawdzić nie tylko atrakcje warte zwiedzenia, ale też warunki pogodowe, noclegi, ceny.

    Trzeba mieć głowę otwartą na informacje o państwie, do którego się jedzie. W literaturze podróżniczej, popularnonaukowej, w internecie szukam tego, co jest ciekawe z punktu widzenia historii danego kraju. Przed wyprawą do Peru mój wnuk podarował mi książkę Jarosława Spyry „Ayacucho 1824”. To miejsce, gdzie generał Antonio Jose de Sucre pokonał wojska hiszpańskich rojalistów. Uparłam się, żeby tam pojechać, zobaczyć Ayacucho, miasto, w którym ogłoszono niepodległość Peru, a także pole bitwy, gdzie te wojska walczyły w niewyobrażalnie trudnych warunkach.

    Przybywając do jakiejś miejscowości robimy rekonesans, dowiadujemy się, co w okolicy warto obejrzeć. Sprawdzamy ceny wycieczek w kilku agencjach turystycznych, często okazuje się, że trasy tych wypraw są te same, ale ceny różne: im dalej od głównego placu miasta tym taniej. Co więcej, i tak potem na daną wycieczkę jedziemy jednym miniautobusem zwanym colectivo. Tak samo jest w Argentynie, Chile czy Boliwii.

    Przed wyjazdem koniecznie trzeba sprawdzić, jaki klimat panuje w danym regionie. W Ameryce Południowej lepiej omijać porę deszczową. Oczywiście miasta można w czasie ulewy zwiedzać, ale w terenie w deszczu jest po prostu niebezpiecznie. Bywa bardzo ślisko.

    Warto zabrać wypróbowane ubranie oraz sprawdzone wygodne trekkingowi buty, w których się już chodziło, np. po polskich górach. Ważna jest też umiejętność pakowania tylko niezbędnych rzeczy do plecaka, ja nie mogę mieć cięższego bagażu niż 12 kg. Zazwyczaj zatrzymujemy się w hostelach, ponieważ jest w nich możliwość korzystania z kuchni. A przy okazji przygotowywania sobie posiłku zawsze można poznać innych podróżników i wymienić z nimi informacje – z reguły są to studenci i emeryci.

    Trzeba przygotować się finansowo: należy obliczyć, ile pieniędzy (euro i dolarów) zabrać na noclegi, jedzenie, przejazdy i wejściówki; lepiej przygotować sobie trochę więcej pieniędzy, ponieważ mogą być potrzebne np. w razie choroby. Czasem ceny biletów do stanowisk archeologicznych lub innych zabytków są wyższe dla turystów z Europy, ale myślę, że warto zapłacić za bilet każdą cenę, żeby zobaczyć coś, co jest naszym marzeniem.

    W książce „Peru. Costa, sierra y selva” zachwyciły mnie opisy codziennych wycieczek, nie brakuje szczegółów, kolorów, zapachów, smaków. Czy na bieżąco spisywała Pani wrażenia?

    Tak, zawsze zapisuję datę, gdzie byliśmy, zostawiam sobie np. bilety, na których są mapki i nazwy. Często nazwy w Peru pochodzą z języków indiańskich i trudne są do zapamiętania dla Europejczyków. Zapisuję też wrażenia, co mi się podobało, co się wydarzyło, co było charakterystycznego. Ułatwia to późniejszą pracę nad książką. Praca nad tą książką trwała prawie rok.

    Pisze Pani „Uważam, że nie doświadczę atmosfery danego kraju, jeśli nie dotknę bosą stopą jego ziemi, nie poczuję jej zapachu i nie zjem czegoś sporządzonego z tego, co ona rodzi”. Czy zdjęcie butów dotyczy tylko tej podróży po Peru?

    Ta „moja tradycja” się narodziła, gdy z mężem zaczęliśmy podróżować po Europie. Miałam uczucie, że dopóki nie dotknę bosą stopą ziemi, to nie jestem w tym kraju, bo od tej ziemi dzieli mnie but. Żeby poznać dane państwo, muszę zjeść chleb, który się tu urodził, i bosymi stopami dotknąć ziemi. Następuje wymiana energii między mną a ziemią i czuję, że naprawdę jestem w danym kraju. Tak zrobiłam też w jednym ze słynnych ogrodów w Chinach i gdy na oczach innych turystów zdjęłam sandały, wszyscy zaczęli mi robić zdjęcia…

    Jest Pani autorytetem w dziedzinie prawa pracy, autorką licznych książek z zakresu prawa. Skąd więc pasja podróży i pomysł na książki podróżnicze?

    Świat zawsze mnie pociągał. Mój tata miał całe roczniki „Poznaj świat”. Jako dziecko szperałam w tych magazynach i czytałam o różnych krajach. Zafascynowały mnie gejzery, chyba to mnie tak zachęciło, żeby pojechać w świat. Ale życie potoczyło się standardowo: studia, dzieci, więc wyjeżdżało się niedaleko. I dopiero gdy młodszy syn był przed maturą, a córka już skończyła liceum, zaczęliśmy z mężem jeździć samochodem po Europie. W naszą pierwszą podróż wybraliśmy się do Włoch, to była jazda w ciemno bez zamówionych hoteli, mieliśmy tylko przygotowaną trasę podróży. Potem zaczęliśmy zwiedzać inne kraje Europy. Byłam szczęśliwa: te 4 tygodnie wyprawy były dla mnie swego rodzaju paliwem na cały rok. Tymi podróżami zainspirowałam też koleżanki, które chciały pojechać moim szlakiem, np. do Portugalii. Proszę pamiętać, że w tamtych czasach nie było internetu, booking.com. Mój mąż nie chciał jechać do Azji, ale w ciągu 12 lat zwiedziliśmy prawie całą Europę.

    Tak mnie ten świat ciągnął i ciągnie do dzisiaj.

    A który zakątek świata podobał się Pani najbardziej?

    Cały świat jest piękny, różne miejsca mają odmienny urok. Niesamowita jest Sahara, na której spędziłam 12 dni pod gołym niebem, oglądałam nad sobą rozgwieżdżone niebo. Sri Lanka, czyli wyspa Cejlon, to dla mnie rajska wyspa. Ciepło, ale nie ma upału, zawsze kwitną piękne kwiaty, np. często za oknem hoteliku rosło drzewo z białymi kwiatami pachnącymi wanilią. Są przyjaźni ludzie, czego więcej trzeba? Bardzo ciekawe są Indie ze względu na odrębną kulturę. Żałuję, że znam tylko północ Indii. Niewyobrażalnie piękny jest Nepal, ale także pustynia Atakama leżąca w Ameryce Południowej. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie w Ameryce Południowej wodospady, kolorowe laguny, fiordy i lodowce, a w Himalajach oczywiście góry i również lodowce.

    Mam nadzieję, że do końca życia będę pamiętała te wszystkie miejsca!

    Ma Pani jakieś plany na kolejną wyprawę?

    Jeśli będą możliwości swobodnego podróżowania, to w październiku i listopadzie chcę dokończyć wyprawę do Meksyku, i „wpaść” do Gwatemali. W Meksyku jest jeszcze wiele stanowisk archeologicznych, których nie widziałam, przepiękne rezerwaty przyrody, malownicze wioski i miasteczka. Bardzo chciałabym m.in. zobaczyć El Mirador, stare miasto Majów leżące w Gwatemali. W Gwatemali byłyśmy z koleżanką tylko tydzień, zobaczyłyśmy dwa stanowiska archeologiczne Tical i Yaxa oraz piękne Flores, w którym mieszkałyśmy – trzeba było wracać, bo zaczęła się pandemia i zamykano cały świat.

    Podróże to poznawanie nowych, nieznanych miejsc, ludzi, kultury, historii. Co dla Pani jest najważniejsze?

    Dla mnie bardzo ważne jest to, co człowiek zostawił na tych ziemiach, czyli przeszłość. Lubię również poznawać obyczaje, oglądać występy zespołów folklorystycznych, podziwiać uliczne malarstwo, ale też smakować lokalnych przysmaków.

    Człowiek wszędzie jest taki sam, nawet jeśli normy zachowania są trochę inne. Na uśmiech odpowiada uśmiechem, podaje rękę, gdy chcemy się przywitać. Jest silna więź między wszystkimi ludźmi na całym świecie.

    FOT. JPCH
    ELŻBIETA WICHROWSKA-JANIKOWSKA,
    z zawodu prawnik, z zamiłowania podróżniczka. Podróżuje od ponad 30 lat. Zwiedziła prawie całą Europę i wiele krajów na innych kontynentach, m.in. Indie, Nepal, Chiny, Wietnam, Indonezję, Laos, Kambodżę, Peru, Ekwador, Chile, Boliwię, Meksyk, Argentynę. Spędzała noce pod gołym niebem Sahary, podglądała życie zwierząt na Galapagos, oglądała przez teleskop nocne niebo z wierzchołka Pico del Teide i przeżyła białe noce podkołem podbiegunowym. W wolnych chwilach, gdy nie podróżuje, zajmuje się projektowaniem ogrodów, a także maluje akwarelami i pastelami.

    Rozmawiała Anna Rogala

    Więcej od autora

    Podobne artykuły

    Najnowsze artykuły

    Zapraszamy na Międzynarodowy Kongres Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego – online

    W imieniu Polskiego Towarzystwo Kardiologicznego mamy przyjemność zaprosić Państwa do udziału w jubileuszowym Międzynarodowym Kongresie Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, który odbędzie się w formule online....

    Klinika Kardiochirurgii WIM z robotem DaVinci

    Zastosowanie robota wspomaga pracę chirurga, pozwalając mu na niezwykłą precyzję wykonywania zabiegu.

    Kobiety w dobie pandemii zaniedbały badania piersi. Edukacja i profilaktyka są obecnie ważniejsze niż kiedykolwiek

    Większość kobiet za rzadko bada piersi. Dostęp do badań diagnostycznych piersi utrudniła jeszcze pandemia COVID-19.

    Chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata medycyny?

    Zaprenumeruj bezpłatnie ŚWIAT LEKARZA 3D