Prof. Piotr Jankowski: W czasie pandemii trzeba dbać o serce

06.11.2018 KRAKOW PROFESOR PIOTR JANKOWSKI N/Z PIOTR JANKOWSKI FOT. JOANNA URBANIEC GAZETA KRAKOWSKA

W czasie pandemii regularna aktywność fizyczna jest szczególnie ważna. Osoby, które regularnie ćwiczą, rzadziej zapadają na wszelkie infekcje. Druga rzecz, to odżywianie się: urozmaicona i dobrze zbilansowana dieta nie tylko zapobiega otyłości, cukrzycy, chorobom serca, udarowi mózgu, ale też powoduje większą odporność na infekcje. I trzecia rzecz: trzeba unikać narażenia na dym tytoniowy – mówi prof. Piotr Jankowski.

W czasie pandemii w Polsce umierają nie tylko chorzy na COVID-19. Co najmniej kilkadziesiąt tysięcy osób zmarło z powodu braku właściwego leczenia innych chorób, m.in. chorób układu krążenia. Jak zadbać o serce w czasie pandemii?

Choroby układu krążenia są odpowiedzialne za największą część tzw. nadmiarowych zgonów w Polsce w czasie pandemii. Po pierwsze, sama infekcja COVID-19 przyczynia się do rozwoju chorób serca i naczyń, gdyż sprzyja m.in. powstawaniu zakrzepów z naczyniach, powoduje też destabilizację blaszek miażdżycowych. Po drugie, pandemia spowodowała utrudnienie w dostępie do lekarzy, co utrudnia leczenie chorób przewlekłych układu krążenia i ich przyspieszony rozwój. Po trzecie: w czasie pandemii pogorszył się styl życia Polaków – znacznie spadła aktywność fizyczna, pogorszyła się też dieta. Do tego doszedł przewlekły stres, zwiększyła się częstość występowania stanów depresyjnych. Te wszystkie czynniki zaostrzają przebieg chorób układu krążenia. Co należy zrobić? Zmienić styl życia. Być bardziej aktywnym. To jest możliwe nawet w czasie pandemii.

Trudno namawiać do aktywności fizycznej w grudniu…

Rzeczywiście, w Polsce pogoda w grudniu często nie zachęca do aktywności na świeżym powietrzu, można jednak mimo to być aktywnym fizycznie. Są osoby, które oglądają ciekawy film czy program informacyjny, a w tym samym czasie codziennie przez pół godziny o tej samej porze jeżdżą na rowerku stacjonarnym. To znakomity sposób na aktywność fizyczną. Inni wolą iść do fitness clubu, siłowni lub zapisać się na kurs tańca. Warto też np. rezygnować z windy czy wysiąść przystanek wcześniej z autobusu. Takie drobne wysiłki w ciągu dnia sumują się i ratują nasze zdrowie. Eksperci wskazują, że właściciele psów żyją dłużej od właścicieli kotów, bo codziennie spacerują na świeżym powietrzu.

W czasie pandemii regularna aktywność fizyczna jest szczególnie ważna. Osoby, które regularnie ćwiczą, rzadziej zapadają na wszelkie infekcje. Druga rzecz, to odżywianie się: urozmaicona i dobrze zbilansowana dieta nie tylko zapobiega otyłości, cukrzycy, chorobom serca, udarowi mózgu, ale też powoduje większą odporność na infekcje. Bardzo ważne, żebyśmy w czasie pandemii dostarczali organizmowi wszystkich witamin, ale nie w formie suplementów, tylko świeżych warzyw i owoców. I trzecia rzecz: trzeba unikać narażenia na dym tytoniowy.

Tymczasem w Polsce papierosy pali co piąty Polak…

Co piata Polka i więcej niż co czwarty Polak. Dym tytoniowy uszkadza nabłonek dróg oddechowych, co powoduje narażenie na infekcje. Uszkadza też śródbłonek naczyń krwionośnych. Koronawirus również uszkadza nie tylko drogi oddechowe, ale też śródbłonek tętnic. Szkodliwe jak palenie papierosów jest przebywanie w zadymionych pomieszczeniach, czyli bierne wdychanie dymu tytoniowego. Kolejna rzecz to otyłość: jest jednym z najważniejszych czynników ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19, jak również czynnikiem ryzyka chorób serca.

Jak dbać o serce powinny osoby, które już chorują: mają nadciśnienie, cukrzycę, niewydolność serca?

Te choroby trzeba skrupulatnie leczyć. Ryzyko wystąpienia powikłań w wyniku infekcji COVID-19 jest większe u osób chorujących na cukrzycę, nadciśnienie tętnicze, jeśli te choroby nie są skutecznie leczone. Podobnie jest w przypadku pacjentów po zawale serca, udarze mózgu, z niewydolnością serca. Powinni dobrze leczyć swoje choroby. Szczególnie ważne jest, by nie przerywali leczenia.  

To trudne, bo na początku pandemii, a szczególnie w szczytach kolejnych fal, były problemy z dostaniem się do lekarza. Pacjenci z nadciśnieniem, cukrzycą czy niewydolnością serca często obawiają się iść do lekarza. Teraz w czasie czwartej fali, również…

Warto wykorzystywać teleporady i recepty elektroniczne. Teleporada nie zawsze jednak zastąpi osobistą wizytę u lekarza i nie zawsze pozwoli dobrać optymalne leczenie. Często konieczna jest wizyta osobista, zbadanie pacjenta, wykonanie badań. Oczywiście, w trakcie kolejnych fal COVID-19 jest większe ryzyko zakażenia, jednak dobre leczenie chorób współistniejących jest konieczne. Trzeba się też zaszczepić, gdyż zmniejsza to ryzyko zakażenia się i ciężkiego przebiegu COVID-19. Osoby zaszczepione mogą w bezpieczniejszy sposób przychodzić na wizyty i leczyć się z powodu innych chorób. Zdecydowana większość personelu medycznego jest zaszczepiona, dlatego ryzyko zakażenia się od personelu jest niewielkie.

Osoba, która nie ma dobrze wyrównanego ciśnienia tętniczego, stężenia cholesterolu, cukrzycy, nie powinna czekać na koniec czwartej fali, tylko skontaktować się z lekarzem?

Co najmniej skontaktować się z lekarzem za pomocy teleporady. Często konieczna jest też wizyta w gabinecie lekarskim.

W 2020 roku wielu pacjentów miało odwoływane zabiegi planowe, a część osób, obawiając się zakażenia koronawirusem, sama rezygnowała z zabiegu. Statystyki pokazują, że nawet o 20 proc. zmniejszyła się liczba niektórych planowych zabiegów kardiologicznych. Jeśli dziś pacjent ma zaplanowany zabieg, powinien na niego iść, czy bezpieczniej jest poczekać, aż czwarta fala opadnie?

Część zabiegów jest odwoływana, ponieważ niektóre oddziały kardiologiczne są zamieniane na covidowe, a personel przesuwany do pracy z chorymi na COVID-19. Warto jednak pamiętać, że większość zabiegów planowych u osób z chorobami układu krążenia zapobiega postępowi choroby. Pacjenci poddawani zabiegom żyją dłużej. Dlatego jeśli jest możliwość wykonania zabiegu, to pacjent nie powinien zwlekać, tylko zgłosić się do szpitala. Oczywiście: zalecam wcześniejsze zaszczepienie się. Nie można czekać na skończenie pandemii, bo jej kolejne fale będą się pojawiały. Wirus z nami już zostanie, nie ma więc co odkładać w nieskończoność zabiegów, bo może się okazać, że będzie już późno. Wielu osobom wydaje się, że jeśli zabieg jest planowy, to można go bezpiecznie odłożyć. Słowo „planowy” w kardiologii oznacza, że można zabieg można bezpiecznie odłożyć o tydzień, dwa, ale nie o rok.

Czy za kilka miesięcy, gdy policzymy, co się działo w czwartej fali, będzie znów tak dużo nadmiarowych zgonów z powodu chorób kardiologicznych?

Obawiam się, że będzie ich wiele, choć mam nadzieję, że jednak mniej niż w ubiegłym roku. Na pewno bardzo pomogłoby, gdyby więcej osób w Polsce było zaszczepionych przeciw COVID-19. Fakt, że mamy niewiele więcej niż połowę osób zaszczepionych, obciąża nas wszystkich. Osoby niezaszczepione bardzo ryzykują. Wiele z nich ciężko choruje, musi być hospitalizowanych, a to powoduje, że kolejne oddziały są zamieniane na covidowe. Utrudnia to innym pacjentom dostęp do wielu procedur medycznych.

Od niedawna kieruje Pan pierwszą w Polsce kliniką gerontokardiologii. Czym ta klinika się zajmuje?

Klinika powstała miesiąc temu. Planujemy koncentrować się na chorobach wieku podeszłego, w tym na chorobach układu krążenia, które stanowią największy problem osób starszych. Nie zapominamy oczywiście, że osoby starsze chorują też na inne choroby, m.in. metaboliczne, dlatego będziemy koncentrować się na kompleksowej diagnostyce i leczeniu osób w wieku podeszłym.

Obecnie nasza klinika również stała się oddziałem covidowym. Pacjenci z COVID-19 często mają choroby współistniejące, a COVID-19 jest przyczyną zaostrzenia niewydolności serca, zaburzeń rytmu, choroby wieńcowej, cukrzycy. Staramy się ich leczyć jak najskuteczniej.

Ocenia Pan, że przebieg COVID-19 jest dziś cięższy niż w poprzednich falach?

O wiele więcej dziś wiemy o COVID-19, także o lekach, które można stosować. Mam wrażenie, że radzimy sobie lepiej, jednak wciąż jest to choroba obciążona dużym ryzykiem ciężkiego przebiegu i zgonu. Wydaje mi się, że postęp wiedzy pozwala wdrażać skuteczne leczenie, również chorób towarzyszących, i to leczenie jest skuteczniejsze niż wiosną czy jesienią. Skala zachorowań jest jednak duża. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będziemy wiedzieć więcej, być może pojawią się też nowe terapie, pozwalające na szybsze leczenie.

Prof. dr hab. Piotr Jankowski, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gerontokardiologii CMKP, p.o. kierownik Zakładu Epidemiologii i Promocji Zdrowia w Szkole Zdrowia Publicznego CMKP.