fot. fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Zmiany będą korzystne

Ustawa o sieci szpitali wprowadzi zasadę, że szpitale otrzymają ryczałt nie tylko na hospitalizację, ale też na poradnie przyszpitalne, które będą sprawować opiekę nad pacjentami po pobycie w szpitalu.

Rozmowa z ministrem zdrowia Konstantym Radziwiłłem.

Przeprowadzaliśmy sondę wśród osób związanych z ochroną zdrowia, pytając o 2017 rok. Większość osób twierdziła, że lepiej nie będzie, bo jest za mało pieniędzy. Pan ten rok widzi optymistycznie?

Nie można patrzeć na perspektywę tego roku w kategoriach czarno-białych. Z chwilą wprowadzenia ustaw: o sieci szpitali i o Podstawowej Opiece Zdrowotnej wejdziemy na drogę poprawy sytuacji. Oczywiście, byłoby niepoważne, gdybym powiedział, że gdy 1 lipca te ustawy wejdą w życie, to od 2 lipca już wszystko będzie dobrze. Musimy patrzeć realnie na wyzwania i możliwości.

Doskonale zdaję sobie sprawę z niedofinansowania systemu. Jednak już w 2017 roku będzie ich więcej: wydajemy konkretne, dodatkowe pieniądze. Dla przykładu, ponad 0,5 mld zł przeznaczamy na program bezpłatnych leków 75 plus, finansujemy też zakup szczepionek przeciw pneumokokom dla dzieci. To ogromne sumy z budżetu państwa. Jeśli zaś chodzi o wydatki z NFZ, to 2017 rok zapowiada się obiecująco z powodów gospodarczych – można więc liczyć na to, że środków będzie więcej ze względu na wzrastający poziom zatrudnienia oraz wzrost minimalnego i średniego wynagrodzenia.

Planujemy, żeby od 2018 r. powoli podnosić wskaźnik wydatków publicznych na służbę zdrowia względem PKB, tak by w 2025 r. poziom ten osiągnął 6 proc. PKB (dziś około 4,5%).

Do 2025 r. to bardzo długa perspektywa…

Tak, ale chcemy ten wzrost rozpocząć już w 2018 r. Jeśli uda się nam wejść na tę drogę, to będziemy na niej pierwszy raz. Do tej pory żaden rząd nawet tego nie próbował. Oczywiście, możemy powiedzieć: dosypmy już w 2017 r. 30-40 mld zł z budżetu, jednak takie stawianie sprawy jest zupełnie nierealistyczne, nic z niego nie wyniknie. Ja mówię raczej o pewnej „mapie drogowej”. Świat się nie kończy w przyszłym roku. Wiem, że wiele osób chciałoby, żeby docelowy wzrost środków nastąpił szybciej, jednak trzeba to pogodzić z koniecznością finansowania również innych ważnych zadań.

Niewątpliwie służba zdrowia powinna być zasilana większymi środkami, jednak to nie jest jedyne zadanie państwa. Są też oczekiwania, by większe środki zasilały edukację, bezpieczeństwo czy infrastrukturę. To też są ważne sprawy. Nie mam jednak wątpliwości, że zdrowie jest dla ludzi priorytetem.

Co w takim razie zmieni się już w 2017 r.?

Chcemy wprowadzić w lipcu 2017 r. dwie ważne ustawy: o Podstawowej Opiece Zdrowotnej, która wzmocni rolę lekarza rodzinnego, oraz o sieci szpitali.

Po co właściwie sieć szpitali? Co to zmieni dla pacjenta?

Dużą część zmian o charakterze organizacyjnym, które wprowadzamy, pacjent odczuje w sposób pośredni. Mało go interesuje forma własności szpitala, kto sprawuje nad nim nadzór, jaki jest sposób rozliczeń. Pacjenta interesuje to, żeby miał rzeczywisty dostęp do opieki zdrowotnej oraz żeby była ona dobrej jakości, zgodna z aktualną wiedzą medyczną.

Sieć szpitali poprawi sytuację?

Sieć szpitali to nazwa umowna – tak naprawdę mówimy o podstawowym zabezpieczeniu szpitalnym. Dla bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów potrzebna jest gwarancja istnienia szpitali funkcjonujących „na ostro”, czyli przyjmujących pacjentów przez izbę przyjęć lub Szpitalny Oddział Ratunkowy, gdy wymagają oni natychmiastowej pomocy i opieki. Te szpitale powinny mieć stabilną sytuację finansową, pewność swojego istnienia. A tego dziś brakuje, ponieważ szpitale są poddawane regułom konkurencji – zwłaszcza, gdy odbywają się konkursy na świadczenia zdrowotne. Dla wielu dużych, publicznych placówek taka konkurencja jest bardzo trudna. Placówki prywatne z całości świadczeń zdrowotnych „wybierają” te najkorzystniejsze finansowo, najłatwiejsze, najmniej ryzykowne. Dokonuje się rodzaj selekcji obszarów odpowiedzialności. Pozostałe świadczenia przejmowane są przez państwowe szpitale, co powoduje ich znacznie gorszą sytuację finansową.

Mamy niedobory środków finansowych, jednak największe kłopoty dotykają przede wszystkim szpitali publicznych, które muszą zająć się każdym pacjentem, także tym, który „nie opłaca się”, bo „dużo kosztuje”. Nie jest to uczciwa konkurencja.

Nadmierne rozproszenie środków finansowych, które mamy do dyspozycji, zagraża bytowi placówek, które muszą istnieć, bo zapewniają Polakom bezpieczeństwo zdrowotne. W ostatnich latach zostało zburzone bezpieczeństwo tych jednostek. Jego przywróceniu ma służyć sieć szpitali. W każdym powiecie z reguły musi istnieć podstawowy szpital, w którym znajdzie się interna, chirurgia, pediatria, ginekologia. Co kilka powiatów powinien istnieć szpital bardziej rozbudowany, a na poziomie krajowym musimy mieć możliwość leczenia pacjentów w szpitalach wysoko specjalistycznych.

Zmienić ma się też sposób finansowania szpitali. Dzisiaj są one zachęcane do wykonywania jak największej liczby procedur – bo mają płacone za procedury. Tymczasem pacjentom nie są potrzebne pojedyncze procedury, tylko całościowa opieka. Chcemy zmienić sposób finansowania na ryczałtowy. Pozwoli to bardziej rozsądnie wybierać rodzaj opieki, który jest pacjentowi potrzebny – czy np. większą korzyść przyniesie dłuższy pobyt w szpitalu, czy raczej krótszy, połączony z późniejszą opieką w poradni przyszpitalnej.

Czyli szpital dostanie tyle samo pieniędzy niezależnie od tego, czy pacjent będzie w nim krócej czy dłużej?

To nie będzie dokładnie tyle samo pieniędzy, ale będzie większa elastyczność. Oczywiście, nie możemy pozwolić sobie na to, żeby zapłacić szpitalom i nie patrzeć na to, co robią. Co kwartał szpital będzie musiał przedstawić sprawozdanie ze swojej działalności. Jeśli będzie wykonywał pewną określoną w umowie liczbę świadczeń, to dostanie ryczałt. Jeśli więcej, to być może ryczałt w kolejnym roku będzie nieco wyższy. Jednak nie będzie to już według zasady: wykonałem procedurę, wystawiam fakturę, dostaję środki finansowe. Bo taki mechanizm niekoniecznie sprzyja dobrej opiece nad pacjentem.

Ustawa o sieci szpitali wprowadzi zasadę, że szpitale otrzymają ryczałt nie tylko na hospitalizację, ale też na poradnie przyszpitalne, które będą sprawować opiekę nad pacjentami po pobycie w szpitalu. To przykład opieki koordynowanej, do której chcemy dążyć.

Wspomniał Pan o programie bezpłatnych leków 75 plus. Na listach początkowo nie znalazło się kilka często stosowanych u tej grupy pacjentów leków. Nie znalazły się m.in. insuliny ludzkie, a znalazły się analogowe, co mogło zachęcać lekarzy do zamiany stosowanych insulin ludzkich na analogowe, często niepotrzebnie.

Od stycznia 2017 r. insuliny ludzkie także już są bezpłatne. Proszę jednak pamiętać, że dyskusja o bezpłatnych lekach dla seniorów często toczy się w cieniu walki firm farmaceutycznych, które chcą mieć możliwie najszerszy dostęp do tego rynku. Nie chciałbym wskazywać konkretnych przykładów, ale zapewniam, że opinia publiczna jest często bombardowana wiadomościami z tej dziedziny, które pochodzą wprost od przemysłu.

Pacjenci są różni, jedni wymagają jednego leku, inni innego. Przyjęliśmy zasadę, że priorytetem, jeśli chodzi o listę 75 plus, są te leki, do których dostęp może być utrudniony dla pacjentów ze względu na cenę. To one jako pierwsze znalazły się na listach, ponieważ pacjenci, którzy musieli je stosować, do tej pory często odchodzili od kasy w aptece z pustymi rękami, bo nie było ich stać na zakup. To nie był problem osób, które nabywały leki za 3,20 zł (na ryczałt). Dlatego te tańsze leki są wpisywane na listę 75 plus w drugiej kolejności. Ideą stworzenia listy była poprawa dostępu starszych pacjentów do leków.

Naraził się Pan niedawno Fundacji „Rodzić po Ludzku”, która zebrała ponad 70 tys. podpisów pod protestem do Pani Premier przeciw likwidowaniu standardów opieki okołoporodowej. Po co ministerstwo chce je likwidować?

Doszło do nieporozumienia w tej sprawie. To, co się dokonało w ciągu ostatnich 25 lat w zakresie poprawy jakości na oddziałach położniczych, to wielki sukces Polski – także sukces zapisów w postaci istniejących standardów opieki okołoporodowej. Nie mamy żadnej intencji, by z tego się wycofywać.

Odbyłem spotkanie z organizacjami zajmującymi się jakością rodzenia w Polsce. Wiele było głosów, że pomimo istnienia do tej pory standardów opieki okołoporodowej, wcale nie było dobrze z ich przestrzeganiem. Powołujemy zespół, do którego zaprosimy m.in. przedstawicieli organizacji pozarządowych, który będzie pracował nad jeszcze skuteczniejszym wzmocnieniem standardów. Musimy myśleć, żeby kobietom rodziło się jeszcze lepiej.

Rok 2017 i kolejne przyniosą duże zmiany, jak likwidacja NFZ, których skutki będziemy potem odczuwać przez lata. Ma Pan satysfakcję z wprowadzania tak dużych zmian, czy jest to raczej obawa przed ich skutkami?

Mam poczucie uczestniczenia w czymś bardzo ważnym. Od zawsze jestem propaństwowcem, staram się wykonywać powierzone mi zadania najlepiej jak potrafię. Myślę przede wszystkim o tych, którzy będą korzystać z systemu opieki zdrowotnej. Jeśli uda się poprawić system służby zdrowia w Polsce, poprawić sytuację pacjentów – a jako lekarz wiem, że ich sytuacja jest często bardzo trudna – poprawić dostępność do służby zdrowia i warunki, w jakich chorzy są leczeni, będzie to dla mnie ogromną satysfakcją. Już wielu dobrych rzeczy dokonaliśmy, poprawił się np. dostęp pacjentów do wielu nowych leków, seniorzy zostali objęci programem bezpłatnych leków 75 plus, zakupiliśmy szczepionki przeciw pneumokokom dla wszystkich dzieci. Wierzę, że wiele więcej korzystnych zmian pacjenci odczują w najbliższych latach.

Rozmawiała Katarzyna Pinkosz

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza